Na skróty:
W roku 1955 kierowca Johnny Allen na motocyklu z silnikiem o pojemności 650 cm³ osiągnął imponującą na tamte czasy prędkość 193 mph, czyli około 310 km/h. Rok później ten sam śmiałek, również na pustyni Bonneville Salt Flats, rozpędził się już do 344 km/h!
Dziś bicie rekordów prędkości jest chyba ostatnią rzeczą, jaka przychodzi mi do głowy, kiedy siadam za kierownicą klasycznych Triumphów… Obcowanie z tymi maszynami wręcz uspokaja, wycisza i przynosi ukojenie zmysłom. Pośpiech jest tu absolutnie niewskazany! Taka jazda przypomina mi, za co tak naprawdę pokochałem motocykle ponad ćwierć wieku temu. I tym czymś na pewno nie była prędkość…
Jeśli zerkamy tu na prędkościomierz to chyba wyłącznie po to, żeby nacieszyć oczy widokiem klasycznych zegarów. W świecie wszechobecnych kolorowych wyświetlaczy takie wskaźniki, jakie oferują T100 i T120, to prawdziwy rarytas!
Za kierownicą tych motocykli czas płynie wolniej. Zupełnie paradoksalnie, potomkowie maszyn tworzonych niegdyś do bicia rekordów prędkości, dziś zachęcają nas do uspokojenia myśli i refleksji… Tylko jeden spośród testowanych modeli rodziny Bonneville zdaje się łamać powyższe zasady.
Triumph Bonneville Bobber, bo o nim mowa, w przeciwieństwie do pozostałych maszyn budził we mnie buntowniczy nastrój i zachęcał do agresywniejszego stylu jazdy. Należy pamiętać, że dziś rodzina Bonneville nie jedno ma imię, a wybór mamy chyba większy niż kiedykolwiek wcześniej.
T120 to chyba najbardziej klasyczny i konserwatywny spośród wszystkich modeli Bonneville.
Model T100 w przeciwieństwie do T120 ma z przodu pojedynczą tarczę hamulcową.
Począwszy od klasycznego T120, przez buntowniczego Bobbera, kończąc na potężnym i majestatycznym modelu Speedmaster. Wszystkie motocykle z rodziny Bonneville niezmiennie łączy ten charakterystyczny brytyjski i całkowicie ponadczasowy styl oraz dbałość o detale. Linie nadwozia, kształt zbiornika paliwa, okrągła lampa, dobrze wyeksponowany silnik z użebrowanymi cylindrami, czy szprychowe koła… Jeśli poprosisz mnie o spontaniczne naszkicowanie „klasycznego motocykla”, to z pewnością w pierwszym odruchu będę dążyć do narysowania czegoś przypominającego właśnie modele Bonneville, a w szczególności T120.
Swobodnie można pokusić się o stwierdzenie, że Bonneville stanowi dziś precyzyjną definicję motocyklowej elegancji. Te motocykle są jak klasyczna skórzana kurtka, drogi zegarek albo świetny garnitur: nie ulegają chwilowej modzie, a upływ czasu jedynie wzmacnia ich charakter i autentyczność.
Wrzucając wszystkie modele Bonneville do jednego worka warto pamiętać o panującej wśród nich różnorodności i wyraźnie zarysowanych podziałach. Zasadnicze różnice między nimi dotyczą głównie stylu, wyglądu, pozycji za kierownicą, czy szeroko pojętego charakteru.
Chyba najbardziej klasycznym i konserwatywnym reprezentantem rodziny Bonneville jest model oznaczony literką T. Słysząc hasło „Bonneville” większość społeczeństwa będzie mieć przed oczami właśnie ten motocykl. Do wyboru mamy T100 z silnikiem 900 cm³ oraz T120 z większą jednostką o pojemności 1200 cm³. Tutaj słowo klasyka można odmieniać przez wszystkie przypadki!
Dla tych, którym bliżej do cięższych motocykli typu cruiser odpowiedniejszy będzie model Speedmaster. Ten występuje wyłącznie w wersji 1200 cm³. Identyczny silnik i ponadczasowy wygląd, ale szersza i zupełnie inaczej wyprofilowana kierownica, podnóżki przesunięte do przodu, bardziej „mięsista” kanapa, całkowicie zmienione proporcje nadwozia. Na pierwszy rzut oka widać podobieństwo stylistyczne, ale w praktyce to kompletnie inny motocykl.
Najbardziej niepokornym i buntowniczym w rodzinie Bonneville jest z kolei Bobber. Ten także występuje wyłącznie z silnikiem 1200 cm³. Elementem charakterystycznym Bobbera jest pojedyncze, jakże minimalistyczne siedzenie i pięknie wyeksponowany tylny błotnik. Do tego dochodzi podwójny, wyraźnie skrócony układ wydechowy i węższa kierownica. Już sama pozycja na tym motocyklu jest bardziej „bojowa”, uruchamiając u kierowcy coś w rodzaju „genu miejskiego chuligana”.
Ciekawostkę stanowi fakt, że od teraz wszystkie modele z serii Bonneville mogą występować również w wersji na kategorię prawa jazdy A2 (po uzyskaniu uprawnień kategorii A można będzie odblokować jednostkę napędową i uzyskać pełne osiągi).
Pięknie użeberkowany silnik to cecha charakterystyczna wszystkich modeli serii Benneville.
Speedmaster oferuje chyba najwięcej wygody nie tylko kierowcy, ale również pasażerowi. Szczególnie z akcesoryjnym oparciem.
Jedną z najbardziej charakterystycznych elementów modelu Bobber jest to minimalistyczne, pojedyncze siedzenie. Tutaj nie zabierzesz pasażera!
Modele T100 i T120 to chyba najbardziej klasyczne spośród klasycznych motocykli… Dużo chromów (nie licząc wersji T120 Black), długi podwójny układ wydechowy, prosta kanapa i te wspaniałe zegary na kierownicy!
Bonneville T100 oferuje dwucylindrowy silnik o pojemności 900 cm³ generujący moc na poziomie 65 KM. W układzie przeniesienia napędu 5-biegowa skrzynia. Mocniejszy T120 ma również dwa cylindry, ale 1200 cm³ pojemności, moc 80 KM i 6 biegów. Na silniku i przeniesieniu napędu różnice między T100 i T120 się jednak nie kończą.
W mocniejszym T120 przy przednim kole dostajemy podwójną tarczę hamulcową. W T100 z przodu jest tylko pojedyncza tarcza, co można dość szybko odczuć. Przyspieszamy wolniej, ale niestety również mniej efektywnie hamujemy.
Wśród zmian zaproponowanych na rok 2026, poza nowymi malowaniami, można wyróżnić m.in. zoptymalizowane działanie systemów ABS i kontroli trakcji, oświetlenie LED, port USB-C przy kierownicy oraz tempomat (na wyposażeniu standardowym w T120 i akcesoryjny w T100).
Wielu motocyklistów twierdzi, że to właśnie Speedmaster oferuje najwygodniejszą pozycję za kierownicą, również dla wysokich. Ja nie podzielam ich zdania, to nie jest miejsce dla mnie. Cóż, z pewnością to kwestia bardzo indywidualna, podlegająca subiektywnej ocenie. Niezaprzeczalny jest fakt, że dostajemy tu dość szerokie i miękkie siedzenie oraz wysunięte do przodu podnóżki, które oferują mniejsze ugięcie nóg w kolanach niż pozostałe Bonneville.
W nowym modelu na rok 2026, poza poprawioną wygodniejszą kanapą, zastosowano również nieco zmieniony kształt kierownicy. Wciąż jest ona dość szeroka i w charakterystyczny dla Speedmastera sposób zagięta, ale już nie tak mocno, jak dotychczas. W mojej ocenie zmiana na plus. Kolejne modyfikacje obejmują poprawioną elektronikę (sześcioosiowy moduł IMU), port USB-C przy kierownicy, oświetlenie LED i nowe malowania. Pojawił się również nieco większy zbiornik paliwa oraz lżejsze koła.
Spośród wszystkich członków rodziny Bonneville to właśnie ten model najmniej zachęca do szybkiego pokonywania zakrętów. Speedmaster ma najmniejszy prześwit i najszybciej zaczyna przycierać podnóżkami o asfalt. Silnik ten sam co w T120, choć z nieco inną charakterystyką oddawania mocy. Tutaj maksymalnie 78 KM, ale za to bardziej „mięsisty” dolny zakres obrotów.
Klasyczne i eleganckie podwójne zegary połyskujące blaskiem chromu znajdziecie w modelach T100 i T120.
Osoby wysokie często podkreślają, że najwygodniejszym z całej serii Bonneville jest dla nich model Speedmaster.
Model Speedmaster oferuje najbardziej „zrelaksowaną” pozycję z wysuniętymi do przodu podnóżkami.
Bobber jest z innego świata. To typowy łobuziak. W jednej chwili możesz się zakochać w jego wyglądzie, a w drugiej znienawidzić go za spartańską pozycję za kierownicą. Są jednak i tacy, którzy właśnie za tę pozycję pokochali Bobbera jeszcze mocniej… Znów sprawa bardzo indywidualna. Mnie trudno byłoby wysiedzieć za jego kierownicą dłużej niż godzinę. Mógłbym jeździć Bobberem po mieście od kawiarni do kawiarni, ale na pewno nie porwałbym się na dłuższą wycieczkę. Pozycja jest zgarbiona, a nogi mocno ugięte w kolanach.
Silnik ten sam, co w T120 i Speedmasterze, a jednak inny układ wydechowy oferuje mocniejsze wrażenia akustyczne. Dudniący dźwięk w połączeniu z bojową pozycją za kierownicą kuszą do śmiałego odkręcania roll-gazu i dynamicznych startów spod świateł. Dostajemy tu wprawdzie tylko 78 KM, ale przy tym bardzo zdecydowaną, żywiołową reakcję już od najniższych obrotów.
Jeśli chodzi o zmiany na rok 2026, to podobnie jak w Speedmasterze, m.in.: większy zbiornik paliwa, lżejsze koła, sześcioosiowy moduł IMU, Cornering ABS, pełne oświetlenie LED i gniazdo USB-C. Pojawiło się również fenomenalne malowanie Interstellar Blue!
Osobiście jestem wielkim fanem klasycznych podwójnych zegarów oferowanych w T100 i T120. W przypadku Speedmastera i Bobbera otrzymujemy bardziej nowoczesny i trochę „plastikowy” wygląd zegarów. Zamiast podwójnej chromowanej tarczy jest tylko minimalistyczny okrągły prędkościomierz z wbudowanym monochromatycznym wyświetlaczem.
MOTO GUZZI V7 SPECIAL
Klasyka po włosku. Dodatkowym atutem będzie tu przeniesienie napędu za pośrednictwem wału. Mocny rywal dla T100.
Cena: 44 000 zł
INDIAN SCOUT SIXTY BOBBER
Jak wskazuje już sama nazwa, to konkurent głównie dla Bonnevilla Bobbera. Indian proponuje nam litrowy silnik V2 o mocy 85 KM.
Cena od 59 900 zł
BMW R12
Podobnie jak w Triumphie. Jedna baza, wiele kombinacji. Silnik typu bokser o mocy 95 KM i przeniesienie napędu za pomocą wału.
Cena: od ok. 72 000 zł
Wspomniałem o biciu rekordów prędkości w latach 50. i narodzinach legendy. Rozmawiamy tu o najnowszych modelach i definicji motocyklowej elegancji. Nie zapominajmy jednak o kilkudziesięciu latach ewolucji i rozkwitu serii Bonneville. Na tworzenie legendy składa się przecież nie tylko konsekwencja i wierność pewnym wzorcom przy budowaniu motocykli, ale również inne elementy silnie oddziałujące na naszą świadomość i wyobraźnię oraz kreujące wizerunek marki.
Niewiele producentów motocykli zrobiło tak spektakularną karierę filmową, jak Triumph. Na brytyjskich maszynach jeździli m.in. Steve McQueen, Richard Gere, Daniel Craig, czy Brad Pitt. Co ciekawe, przedstawiciele marki Triumph z dumą podkreślają, że nigdy nie płacili za występ ich motocykli w słynnych produkcjach filmowych, bo twórcy ów filmów sami o to zabiegali.
Zatem od pasji do prędkości i prób na solnej pustyni, przez karierę w Hollywood, aż po wyznaczanie wzorców motocyklowego stylu i elegancji. Tak się buduje legendę!
Bonneville Bobber to typ miejskiego łobuziaka… Najbardziej buntowniczy w całej rodzinie.
T120 jest jak dobry zegarek. Nie zestarzeje się i zawsze będzie świetnie wyglądać!
Oglądając w muzeum model Bonneville z lat 60. zauważyłem, że wciąż wygląda bardzo dobrze. Zrozumiałem też, że prawdopodobnie każdy Bonneville z rocznika 2026 będzie wyglądać równie dobrze i elegancko za następne 60 lat! Wiecznie młody? Powiedziałbym raczej, że po prostu starzejący się z klasą. Motocykle ulegające chwilowej modzie zestarzeją się niczym kolejne trendy na TikToku.
Bonneville będzie jak Twój najlepszy zegarek. Zobaczysz na nim upływ czasu, ale nigdy nie straci elegancji, a nawet jeśli pojawią się na nim jakieś rysy, będą tylko dodawać mu charakteru i wyrazistości. Ten motocykl jest jak facet, któremu siwieje broda, ale on nie musi jej farbować, żeby nadal dobrze wyglądać. Wiecie co? Chciałbym być jak Bonneville!
Obejrzyj też:
Marka MV Agusta znów znalazła się w tarapatach. Po burzliwej przygodzie z KTM, która zakończyła…
Choć były pewne wątpliwości, to ostatecznie Volkswagen przegłosował plan restrukturyzacji, który wcześniej został odrzucony. Z…
Kamil Krzemień w imponującym stylu zakończył swój debiutancki sezon Mistrzostw Europy Supermoto. Polak sięgnął po…
Milan Pawelec, który broni w tym roku tytułu mistrza Europy Moto2, sięgnął w Walencji po…
Daniel Blin, reprezentujący Automarket AF Racing Team, wywalczył dwa finisze na podium podczas szóstej rundy…
Zontes 703 RR kusi trzycylindrowym silnikiem, bogatym wyposażeniem i komponentami renomowanych producentów, a teraz dokłada…