Operacja Husqvarna – Husqvarny TC/FC modele 2019

Trzeba przyznać, że zarząd Husqvarny doskonale wie, jak podbijać nasze serca i robić mocne wrażenie. Bo jak inaczej nazwać zorganizowanie testów prasowych na Florydzie w centrum szkoleniowym najlepszego off-roadowego trenera? Kiedy przyszło zaproszenie i gdy po czterech dniach w końcu stwierdziłem, że to nie sen i naprawdę lecę „poupalać” biało-niebieskie crossówki na torze najlepszych zawodników w amerykańskim motocrossie i supercrossie, moim celem stało się dotrwanie do dnia wylotu.

Mimo mniej i bardziej zależnych ode mnie prób, aby jednak nie dotrwać, ostatecznie udało mi się zameldować na farmie Aldona Bakera. Nawet nie musiałbym tam jeździć, żeby wrócić ze szczęką obijającą się o kolana. Widok zespołu torów i budynków, przypominający małą wioskę, sprawia, że nogi miękną. Całość pozwala zorientować się w skali działań Aldona. Baker’s Farm to prawdziwe, off-roadowe miasteczko, w którym jest wszystko, co niezbędne nie tylko do życia, ale i do wygrywania w najbardziej prestiżowych seriach w Ameryce… Wstęp mają tylko nieliczni, a jeszcze mniej osób może trenować w tym elitarnym miejscu na co dzień.

Wszystko przemyślane

Kto nie marzyłby o dostępie do domu z trzema torami do supercrossu i dwoma do motocrossu? Aldon przygotował dla swoich podopiecznych doskonałe warunki do trenowania niemal wszystkiego, z czym przychodzi im się mierzyć w zawodach. Jest tor o wymiarach boiska futbolowego i specjalny supercross z czerwoną ziemią. Wszystkie nawierzchnie przyjechały tutaj z różnych zakątków USA, aby jak najbardziej oddać naturalne warunki poszczególnych torów.

Krótka wycieczka po posiadłości Aldona podkręciła emocje, bo wszystko wyglądało, jak w amerykańskich produkcjach: „wylalane” maszyny w garażu czekały na zawodników, a w przebieralni – czyściutkie kaski i buty. Do tego siłownia z maszynami, które pierwszy raz w życiu widziałem i które wyglądałyby, jakby mogły sprawiać sporo cierpienia. Sprzęt do prac nad torem czeka w oddzielnym garażu. Wszystko jest doskonale zorganizowane i przemyślane.

[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2018/12/biuro-.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false” mobile=”/wp-content/uploads/2019/09/parallaxmobile.jpg”][/dd-parallax]

Chyba jeszcze większe wrażenie zrobił jednak tor, na którym mogliśmy wyżywać się, a raczej spróbować przetrwać jazdy nowymi „Huskami”. Po czymś takim jeszcze nigdy nie jeździłem, a myślę, że już kilka ciekawych miejsc zaliczyłem. Do dyspozycji mieliśmy najmniejszy i zdecydowanie najłatwiejszy spośród dostępnych torów, a i tak nie było lekko. Zakręty na wzniesieniach, muldy i podwójne skoki – raj dla każdego motocrossowca. Nawierzchnia, mimo iż piaszczysta, w żaden sposób nie przypominała miękkich torów, jakie znam. Ciężka i niesamowicie przyczepna ziemia rzucała spore wyzwanie nie tylko motocyklom, ale także kierowcom. Trzeba było odwinąć sporo gazu, żeby poruszać się żwawo do przodu, a koła i tak kopały dosyć głęboko. Już po kilku okrążeniach zaczęły się tworzyć solidne koleiny.

Wymarzona do jazdy z pewnością nie była pogoda. Na Florydzie o tej porze roku najwięcej motocyklistów można spotkać na ulicach – bez kasków i często bez koszulek, bo zamiast wylewać siódme poty na piaszczystym torze, lepiej poleżeć na plaży czy poupalać coś na falach. Jeżeli wyjście z każdego pomieszczenia na podwórko jest jak wejście do stojącego kilka godzin na słońcu samochodu, to każdy wysiłek staje się dziesięć razy trudniejszy. Dopiero jeżdżąc na farmie Aldona, przekonałem się, w jakich warunkach muszą ścigać się tamtejsi zawodnicy. Tym większy należy się im szacunek, bo wszystkie motocyklowe treningi zespołu fabrycznego Husqvarny odbywają się w samo południe, przy największym upale.

Spróbować przeżyć

Już pierwsze okrążenie mogłoby się zakończyć dla mnie wielkim wstydem i kąpielą. Wypadając zza jednego z wniesień, zobaczyłem zbiornik wodny tuż za zakrętem na zboczu. „Zarzucona kotwica” – dwa zaciśnięte w panice hamulce – uratowała jednak sytuację. Dobrze, że „Huski” wyposażone są w sprawdzony i piekielnie skuteczny układ Brembo. Gdybym utopił FC 250 na samym początku testu, Miro (szef PR-u na nasz region) więcej mógłby mnie nie zaprosić…

[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2018/12/FC250_2.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false” mobile=”/wp-content/uploads/2019/09/parallaxmobile.jpg”][/dd-parallax]

Motocykl świetnie się prowadził i zanim pojawiły się pierwsze dziury, mogłem odwijać manetkę do oporu, wydobywając z „pieca” wszystko, co było dostępne i zmuszając co chwilę, by dobijał do końca swoich obrotów. A potrafi się kręcić aż do 14 000 obr./min. Trudno jednak było mi się skupić na samym motocyklu, bo tor był tak niesamowity, że nie chciało się z niego zjeżdżać. Ciemny i mokry piach, zielone, klimatyczne drzewa i flagowi w kapeluszach – jak w amerykańskim filmie. Szkoda tylko, że „pasek” (jak w grach komputerowych) z „mocą bike fitness” kończył się tak szybko, jak dostawy zimnego picia do lodówek. Po dziesięciu rozgrzewkowych minutach myślałem, że wnętrzności mi się ugotowały, a serce spragnione chłodu rozerwie klatkę piersiową. Na szczęście z czasem udało mi się to trochę opanować, a później z pomocą przyszedł przelotny deszcz, który załagodził odczuwalną temperaturę.

Nie wiem, czy czterosuwowa „ćwiartka” miała szczególne, amerykańskie mapy zapłonu czy sprawił to tamtejszy klimat, ale wydawało się, że ma więcej jadu w środkowej części obrotów niż jej odpowiednik z pomarańczowej „konkurencji”. Miało to bezpośrednie przełożenie na pokonywanie szybszych zakrętów, w które wpadało się już z lekko otwartą przepustnicą. Wystarczyło ją otworzyć do końca, a motocykl przy pięknym, basowym akompaniamencie wystrzeliwał do kolejnego łuku. Motocykl zaskakiwał też swoją lekkością. Można się nim doskonale bawić w zakrętach, zacieśniać je czy bez użycia większych pokładów energii przerzucać maszynę.

Próbowałem ją trochę kłaść w skokach. Tam też Husqvarna była nad wyraz posłuszna, jak na moje umiejętności w tej dziedzinie. Starałem się nie szaleć zanadto, bo prostowanie whipów nie jest moją mocną stroną… Fakt faktem, że na słabszej mapie motocykl wydawał się słaby jak na tak kopną ziemię, a kontrola trakcji już w ogóle go zmulała. Najprzyjemniej jeździło się nim bez TC, na „dwójce”.

Na tym motocyklu miałem też najwięcej okazji do przekonania się, jak lekki jest ten czterosuw. Czterotakty wykonały niesamowity postęp, a dzięki wałkom wyrównoważającym coraz mniej czuć także ich większe masy wirujące.

Półki czynią różnicę

Kolejnym wyborem był mały dwusów – TC 125. Miał mnie przygotować do starcia z wagą ciężką. I zrobił na mnie wrażenie. Podczas gdy pomarańczową „stodwudziestkapiątką” we Włoszech miałem problemy z utrzymywaniem prędkości na podjazdach, to biała strzała była jak wściekła osa. Nie chciało się puszczać jej z obrotów. Schodzenie nią jak najniżej w szybkich zakrętach z koleinami to coś pięknego. Nie lubię kolein, ale na tym sprzęcie czułem się w nich niezwykle komfortowo. Na jednym z zakrętów zrobiłem sobie nawet konkurs kładzenia motocykla, próbując dotknąć kierownicą ziemi… Trochę brakowało, ale zabawa była przednia. Kilka razy sprowokowałem uślizg obu kół, ale wystarczyło nie puścić gazu i motocykl sam mnie wyciągnął, tracąc niewiele czasu. Mały dwusuw pozwala się wyżyć i poczuć choć trochę jak zawodnik. Pokonywanie większości toru z odwiniętym gazem dawało chociaż złudzenie, że jest szybko.

[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2018/12/TC125_8.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false” mobile=”/wp-content/uploads/2019/09/parallaxmobile.jpg”][/dd-parallax]

Namówiony przez jednego z inżynierów, dla porównania sprawdziłem jeszcze, jak jeździ się małym dwusuwem uzbrojonym w lepsze koła i półki. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, iż poczuję różnicę. Jednak gdy wiedziałem, na co zwrócić uwagę, udało mi się dostrzec niuanse. „Wypasiona” weersja prowadziła się jeszcze lepiej i wydawała się jakby elastyczniejsza i posłuszniejsza cczy to w koleinach czy przy przecinaniu ich.

Cichy faworyt

W końcu przyszedł czas na dużego dwusuwa i jednocześnie mojego cichego faworyta – TC 250. I tu kolejne zaskoczenie! O ile „ćwiartka” KTM-a miała pazur i szczyptę nieprzewidywalnej agresji, o tyle „Huska” zachowuje się jak najlepszy przyjaciel, który wyrósł już z płatania nie zawsze miłych figli. Silnik jest niesamowicie elastyczny. Nawet jazda szarpanym gazem jakoś specjalnie nie męczy. Mocy jest akurat tyle, ile powinno być. Można jeździć nim, jak prawdziwym odrzutowcem, a równocześnie bez dodatkowego stresu płynnie przemieszczać się po torze z gracją słonia. Jeśli ogarniasz, możesz iść nimiłosiernym „piecem”, a jeśli nie, to nie musisz się bać. Ta maszyna nie powinna ponieść Cię w krzaki.

Silnik oddaje moc niezwykle liniowo i przewidywalnie do samego końca zakresu obrotów, trochę przypominając charakterystykę znaną z motocykli enduro. Do tego lekkość na skokach i konkretne reakcje na pracę gazem czy hamulcem w powietrzu. Zdecydowanie jest to najbardziej uniwersalny motocykl z całej gamy… Aż dziwne, że nowym pokoleniom „ćwiartka” 2T nie będzie się kojarzyła z szataństwem, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni w tych sprzętach.

Łaskawi mocarze

Oblatanie dwóch, dużych czterosuwów zacząłem od mniejszego z nich i mniej zmienionego – FC 350. Z tym motocyklem zawsze mam najwięcej problemów, bo jakoś najtrudniej mi się w niego wpasować. Chociaż uważam, że doskonale wypełnia miejsce między 250 a 450, to sam nie czuję się na nim najlepiej i jazda „trzy i pół” męczy mnie najbardziej – bo agresywna charakterystyka i spora waga dają popalić. „Huska” wydawała się jednak bardzo delikatna i oddawaniem mocy bliżej jej było do dużego motocykla, niż do spragnionych kręcenia ćwiartek.

[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2018/12/FC350_.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false” mobile=”/wp-content/uploads/2019/09/parallaxmobile.jpg”][/dd-parallax]

Dało to bardzo przyjemny efekt, bo FC 350 nie szarpało za mocno i można było nim szybko przemieszczać się, wykorzystując niskie i średnie obroty, przy których mocy nie brakowało. Po odwinięciu manetki do końca nie było żadnych fajerwerek, ale wcale nie było mi z tego powodu przykro. Wręcz odwrotnie – odetchnąłem z ulgą i cieszyłem się, że moje kończyny nie zostaną pourywane. Nie przeszkadzało to jednak w dynamicznej, choć cichej jeździe. Ponadto motocykl nie sprawia wrażenia ociężałego i myślę, że osiągnął poziom czterosuwowych dwieściepięćdziesiątek z wcześnieszych lat.

Sił do walki z mocarną i najmocniej zmienioną Husqvarną FC 450 miałem już najmniej, więc spodziewałem się spektakularnego wyniku tego pojedynku. Lecz na szczęście „cztery i pół” okazało się dla mnie bardzo łaskawe. Co prawda czułem się na nim trochę jak dziadek, ale duży czterosuw wcale nie wymagał szybkiej pracy ciałem i kocich ruchów. Wystarczyło płynnie operować gazem i hamulcami (sprzęgło wcisnąłem chyba tylko podczas startu), a motocykl dynamicznie jechał dokładnie tam, gdzie tego chciałem. I tak jak w przypadku dużego dwusuwa, tutaj też możemy zapomnieć o czasach, gdy czterystapięćdziesiątki budziły strach i „urywały ręce”. Owszem, nadal wymagają szacunku i potrafią powieźć, kiedy się zmęczymy, ale poradzi sobie na nich już praktycznie każdy.

Spore masy wirujące dają o sobie znać, ale myślę, że odczuwa się to tylko dlatego, że wszystkie maszyny zrobiły postęp, a „cztery i pół” po prostu jest wśród nich najcięższa. Dopóki nie starałem się jechać agresywnie, lecz używać głowy i planować swoje ruchy, nie było problemu z utrzymaniem tego sprzętu. Bez problemu mogłem celować w ciasne koleiny, przecinać je czy jeździć w uślizgu po szybszych zakrętach. Po prostu użyciu prawego nadgarstka towarzyszyło korzystanie z mózgu.

I można się pościgać

Pozytywne wrażenie zrobiło na mnie zawieszenie wszystkich Husqvarn. W końcu to ten sam zestaw WP, który testowałem wcześniej w KTM-ach. Został jednak inaczej zestrojony, przez co motocykle wydawały się dużo stabilniejsze. Co prawda na Florydzie nie było stromych zjazdów i podjazdów, ale dziury powybijały się całkiem spore. Tymczasem można było je atakować z większą prędkością bez obawy o zęby przy mocniejszych lądowaniach.

[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2018/12/FC250_5-1.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false” mobile=”/wp-content/uploads/2019/09/parallaxmobile.jpg”][/dd-parallax]

Wszystkie motocykle z crossowej rodziny Husqvarny to świetne, zaawansowane technologicznie maszyny. Jeżeli trzeba byłoby wybrać tylko jedną, byłoby to piekielnie trudne zadanie. Jeżeli mógłbym zostać na dłużej na stancji u Aldona Bakera, postawiłbym na TC 125 lub FC 250 tak, żeby jak najwięcej się nauczyć i mieć jak największą przyjemność z jazdy. Jeżeli jednak miałbym zabrać którąś z białych crossówek, chyba spróbowałbym TC 250. Może udałoby się nie zabić po wjeżdżeniu się i popracowaniu nad „wytrzymałością bike fitness”. A dzięki nowemu regulaminowi PZM, można byłoby się ścigać w klasie MX2 z czterosuwowymi „ćwiartkami”.

Jeżeli myślicie, że to już wszystko, co mam do przekazania z wycieczki na Florydę i testu Husqvarn MX 2019, to jesteście w błędzie. Na naszym portalu znajdziecie kolejny materiał, jednak bardziej skupiający się na stronie technicznej motocykli. Podczas niezwykle przyjemnej i wesołej kolacji w Oakland od inżynierów pracujących w Mattighofen udało nam się wyciągnąć sporo ciekawych informacji i nowinek. Dlaczego wahacze nie są lżejsze, ile trwa symulacja ramy w programie komputerowym i jaki „feedback” dostają od fabrycznych zawodników – tego dowiecie się na swiatmotocykli.pl.

Tester: Eliasz Dawidson

Strój testera

Kask: Fox V3
Gogle: FOX VUE
Strój: Fox 180 Rodka
Ochraniacze: POD K4 (american style – bez buzera)
Buty: Fox Instinct 2.0

Wszystko znajdziesz na stronie: dobresklepymotocyklowe.pl

Okoliczności testu
Miejsce: Farma Aldona Bakera
Temperatura: 32°C (90°F)
Wilgotność: 90%

 

DANE TECHNICZNE: Husqvarna TC 125/TC 250

[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2018/12/TC125_4.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false”][/dd-parallax]

SILNIK

Typ:     2-suwowy, chłodzony cieczą
Układ: jednocylindrowy
Rozrząd:         mechaniczny zawór wydechowy
Pojemność skokowa:  124,8 / 249 ccm
Średnica x skok tłoka:            54,5 x 54 mm / 66,4 x 72 mm
Stopień sprężania:       b.d.
Zasilanie:        gaźnik Mikuni TMX 38
Smarowanie:   mieszanka paliwowo-olejowa

PRZENIESIENIE NAPĘDU

Silnik-sprzęgło:           koła zębate
Sprzęgło:         wielotarczowe, mokre, sterowane hydraulicznie
Skrzynia biegów:        6-stopniowa / 5-stopniowa,
Napęd tylnego koła:   łańcuch bezoringowy

PODWOZIE

Rama:  25rMo4, stalowa
Zawieszenie przednie:            WP-USD, AER 48 Ø48 mm, skok 310 mm
Zawieszenie tylne:      amortyzator centralny WP z systemem dźwigienek, skok 300 mm
Hamulec przedni:       Brembo, tarczowy Ø 260 mm
Hamulec tylny:           Brembo, tarczowy, Ø 220 mm
Opony przód / tył:       100-100/21 / 110-90/19

ELEKTRONIKA

ABS:   brak
Kontrola trakcji:          wyłączalna
Inne:    zmienne mapy zapłonu (TC 250)

WYMIARY I MASY

Wysokość siedzenia:   950 mm
Rozstaw osi:   1485 mm
Minimalny prześwit:   375 mm
Kąt pochylenia główki ramy: 63,9°
Masa pojazdu gotowego do jazdy z pełnym bakiem:            87,5 / 96 kg
Zbiornik paliwa:         8 l

 

CENA: 35 090 zł / 37 880 zł

Importer:
KTM Central East Europe s.r.o.
H-Bussines Center
Roznavska 24
SK-82 104 Bratislava
www.ktm.com

DANE TECHNICZNE: Husqvarna FC 250 / FC 350 / FC 450

[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2018/12/FC250_13.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false”][/dd-parallax]

SILNIK

Typ:     4-suwowy, chłodzony cieczą
Układ: jednocylindrowy
Rozrząd:         4-zaworowy, DOHC / DOHC / SOHC (FC 450)
Pojemność skokowa:  249,9 / 349,7 / 449,9 ccm
Średnica x skok tłoka:            78 x 52,3 / 88 x 57,5 / 95 x 63,4 mm
Stopień sprężania:       14,4:1/ 14:1 / 12,75:1
Zasilanie:        wtrysk Keihin EFI, 44 mm
Smarowanie:   ciśnieniowe, 2 pompy olejowe

PRZENIESIENIE NAPĘDU

Silnik-sprzęgło:           koła zębate
Sprzęgło:         wielotarczowe, mokre, sterowane hydraulicznie
Skrzynia biegów:        5-stopniowa
Napęd tylnego koła:   łańcuch bezoringowy

PODWOZIE

Rama:  25rMo4, stalowa
Zawieszenie przednie:            WP-USD, AER 48 Ø48 mm, skok 310 mm
Zawieszenie tylne:      amortyzator centralny WP z systemem dźwigienek, skok 300 mm
Hamulec przedni:       Brembo, tarczowy, Ø 260 mm
Hamulec tylny:           Brembo, tarczowy, Ø 220 mm
Opony przód / tył:       100-100/21 / 110-90/19

ELEKTRONIKA

ABS:   brak
Kontrola trakcji:          wyłączalna
Inne:    zmienne mapy zapłonu

WYMIARY I MASY

Wysokość siedzenia:   950 mm
Rozstaw osi:   1485 mm
Minimalny prześwit:   375 mm
Kąt pochylenia główki ramy: 63,9°
Masa pojazdu gotowego do jazdy z pełnym bakiem:            99,5 / 100 / 101 kg
Zbiornik paliwa:         7 l

 

CENA:  40 590 zł / 42 990 zł / 44 530 zł

Importer:
KTM Central East Europe s.r.o.
H-Bussines Center
Roznavska 24
SK-82 104 Bratislava
www.ktm.com

KOMENTARZE
Eliasz Dawidson

Testuje dla Was „crossówk”i i „enduraki”. Oprócz tego robi relacje z eventów i posiada imponująco grubą szyję. Zdecydowanie najbardziej lubimy Eliasza, jak jest w jednym, niepołamanym kawałku i rusza wszystkimi kończynami. Według nieoficjalnych informacji jest synem Simpsona. Lubi wszystko oprócz rukoli.

Recent Posts

MotoGP: Ai Ogura w Yamasze?! Czy ten duet ma szansę na sukces?

Według najnowszych plotek, Ai Ogura ma w 2027 roku trafić do fabrycznego składu Yamahy w…

12 kwietnia 2026

Polskie sukcesy wyścigowe w 2025. To dopiero początek historii!

Polski, motocyklowy motorsport, miał w ubiegłym roku powody do ogromnej dumy. Podczas gdy Witek Kupczyński…

11 kwietnia 2026

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026