Na skróty:
Jeżeli ktoś uważnie czyta i ogląda moją twórczość wie, że od lat pragnę posiadać Harleya. Pierwsze zauroczenie wywołał u mnie model Sportster Seventy-Two, ale to Street Bob z silnikiem 107” sprawił, że decyzja o posiadaniu H-D zapadła. Jak widać od postanowienia, do tej pory już trochę lat minęło, a w moim garażu wciąż nie ma amerykańskiego motocykla.
W międzyczasie silnik Street Boba urósł do 117” pojemności, co w mierze metrycznej oznacza aż 1923 cm³! Prawie dwa litry z dwóch cylindrów! W teorii nie może być lepiej. Prosty motocykl, ogromny silnik, szczęśliwy Andrzej. Przez lata, gdy mówiłem o chęci zakupu Street Boba nasłuchałem się opinii, że zamiast patrzeć na nowe i drogie H-D, powinienem kupić sobie używany model Dyna. Tłoczono mi, że dobrze zrobiona „Dyńka” wciąga takiego Street Boba nosem. Czas to sprawdzić.
Szukając informacji o różnicach pomiędzy modelem Dyna a Softail, natkniecie się przede wszystkim na informację o różnicy w konstrukcji tylnego zawieszenia. To trafne uproszczenie, bo w nie produkowanym od 2017 roku modelu Dyna zobaczycie z tyłu dwa amortyzatory, a w Softailach centralny amortyzator, który zgrabnie ukryto pod tylnym błotnikiem. Początkowo, od roku 1984 był on poziomo, pod skrzynią biegów, a od roku 2017 zawędrował pod siedzenie. Generalnie chodzi o to, by udawać, że motocykl ma sztywny tył, taki dla prawdziwych twardzieli.
O wiele ważniejszą różnicą (często pomijaną) jest sposób mocowania silnika. We wszystkich modelach Dyna jednostka jest przykręcona do ramy za pośrednictwem gumowych tłumików drgań. Coś w stylu poduszki silnika w samochodach. Od 2017 roku Softaile mają piece przykręcone bezpośrednio do ramy, a rolę tłumienia drgań przejął wałek wyrównoważający w silniku. To, w połączeniu z innymi zmianami w ramie sprawiło, że znacząco wzrosła sztywność konstrukcji. Niektóre źródła podają, że rama Softaila jest o 65% sztywniejsza od ramy Dyna, ale kto umie to sprawdzić?
Harley FXDX zbudowany przez Chopper House to jeden z najdziwniejszych, najtrudniejszych i najlepszych motocykli na jakich jeździłem.
To zdjęcie obrazuje gdzie FXDX zostawia seryjnego Street Boba.
Niuansów z pewnością jest więcej, a ja nie mam ochoty się z tego tematu doktoryzować. Im dalej w las, tym większe prawdopodobieństwo wystawienia się na ostrzał przez znawców H-D, dla których Dyna to sens życia. Trochę to rozumiem, bo makabrycznie telepiące się w ramie silniki (przez te gumowe tuleje) mają swój niezaprzeczalny urok. Nie każdego to rusza, bo zamiast pozytywnych wibracji, wielu (w tym ja) poszukuje ciekawych wrażeń z jazdy. Prostych, nieokrzesanych, niezbyt szybkich, za to brutalnych. Każdy współczesny Softail potrafił mi takie zapewnić, ale wciąż słyszałem, że prawdziwie hardcorowe wrażenia daje Dyna.
Wywodzę się ze świata stuntu, czyli grupy ludzi, którzy unikają jazdy motocyklami na dwóch kołach. W Polsce jako pierwszy (trochę za moją namową) sztuczki na Harleyach zaczął robić Maciej „DOP” Bielicki. Ten trend był o wiele silniejszy w Stanach Zjednoczonych, ale całkiem sprawnie opanował również Europę.
Mój drugi przyjaciel, Michał Czernik aka Qdłaty, wraz z kolegami z warsztatu Chopper House w Jastrzębiu Zdrój wyspecjalizowali się w przebudowywaniu motocykli H-D pod kątem poprawienia osiągów. Zabrałem więc nowego Street Boba 117 i postawiłem go naprzeciw maszyn, które z seryjnymi nie mają wiele wspólnego.
Do starcia Qdłaty wystawił swoje dwa motocykle. Zawodnik fioletowy to model Dyna Low Rider FXDL Anniversary Edition, rocznik 2001, o seryjnej pojemności 88” (1450 cm³). Zawodnik w płomienie to FXDX, rocznik 2003 o pojemności również 88”. Odbywa zbudowane w innym stylu i do innych celów.
Dyna FXDL (fioletowa) to power cruiser. Seryjny silnik został całkowicie przebudowany za pomocą oryginalnych podzespołów Screamin Eagle. To części tuningowe budowane w fabryce H-D w Milwaukee. Pojemność wzrosła do 103” (1690 cm³), zastosowano większy gaźnik Keihin Ø 45mm, a silnik ma tak dużą kompresję, że przed każdym odpaleniem trzeba ręcznie wcisnąć dekompresatory na obydwu cylindrach. Wydruk z hamowni (jeszcze wykonany w USA) wskazywał 174 Nm momentu obrotowego. Dla porównania – nowy Street Bob o pojemności 117” generuje maksymalnie 156 Nm. Low Rider ma również wymieniony napęd na łańcuch oraz inne sprężyny tylnego zawieszenia.
Silnik został zbudowany od podstaw na częściach Scremin Eagle.
Dyna w płomienie ma seryjny silnik o pojemności 88” (1442 cm³) i została zbudowana do stuntu. Przerobiono układ smarowania, zmodyfikowany gaźnik, żeby nie lał benzyny po nogawce i wymieniono poduszki silnika. Seryjne potrafią się urwać przy twardym lądowaniu przedniego koła. Zawieszenie tylne to dłuższe amortyzatory YSS z regulacją. Przód również został podniesiony, ale widelec pozostał seryjny. Model FXDX miał bowiem sportowe (jak na Harleya) zawieszenie wyposażone w regulację. Tutaj również pas napędowy został zastąpiony przez łańcuch. Nie jest to zabieg obowiązkowy, ale przy ostrym traktowaniu, pasy napędowe się urywają.
Wbrew pozorom żaden z motocykli nie miał wielkiej tylnej zębatki. Fioletowy FXDL miał wręcz wydłużone przełożenie względem serii, bo w rozumieniu Qdłatego to motocykl turystyczny. Obydwa motocykle miały wymienione hamulce na czterotłoczkowe zaciski z większego i cięższego Touringa.
Po odpaleniu wszystkich motocykli rozpoczęły się drwiny ze Street Boba. Gdy w tle pyrkały „Dyńki”, seryjnego motocykla nie było w ogóle słychać. Dla mnie starsze motocykle z pustymi wydechami były aż za głośne, ale trzeba przyznać, że seryjny Harley przy nich wydaje się zbyt cichy. Najlepszy byłby dźwiękowy kompromis i głośność gdzieś pośrodku dostępnej w tamtym momencie skali. Hałas miał dla mnie drugorzędne znaczenie w obliczu sposobu pracy starszych H-D. Nowy Street Bob po prostu pracował, a FXDX i FXDL żyły. Z każdym nieregularnym i leniwym „PACH PACH PACH PACH” słyszymy, jak w mechaniczny sposób paliwo wraz z powietrzem dostarczane jest do silnika w celu dokonania jedynie słusznego zdarzenia – eksplozji.
Akcja była tak gęsta, że aż aparat tracił ostrość. Musimy to powtórzyć.
Wskoczyłem na Harleya do stuntu i po wyjechaniu z bramy zostałem kupiony. To uczucie bezpośredniego połączenia manetki gazu z reakcją silnika jest dostępne jedynie w silnikach z gaźnikiem. No dobra, prosty wtrysk też ujdzie, ale reakcja na gaz w Dynie sprawiła, że od razu wyostrzyły mi się zmysły. Zasługę pobudzenia należy również przypisać utracie przyczepności na wyjściu już z drugiego zakrętu. Odwinąłem gaz, a tył od razu wyjechał bokiem. Oczywiście wszystko pod kontrolą, w końcu to długi i ciężki Harley. W tych motocyklach nie doświadczymy kontroli trakcji, czy ABS-u. Brzmi męsko, ale równie męsko możemy zostać wysadzeni z siodła. Do jazdy na takich motocyklach konieczne jest doświadczenie i wysokie umiejętności, inaczej ze szpanu zostanie nam uliczne upokorzenie.
Obydwie „Dyńki” chętnie zamiatały tyłem na wyjściach z zakrętów. Nie myślcie, że to aż takie potwory. Fioletowa owszem, czuć, że jest mocna, ale ta do stuntu po prostu miała zajechaną oponę. Gdybyśmy założyli tam nowego, przyczepnego „kapcia” to byłoby mniej spektakularnie. Niemniej zabawa w łobuzów mnie urzekła. Mógłbym tak cały czas! Motocykle mogłyby być cichsze, ale poza tym styl nie mógł nie cieszyć. Dwóch kolesi w średnim wieku z miękkimi brzuchami. Jeden na motorku fioletowym, drugi ma bak w płomienie. Razem robią brum brum po mieście, gdzie jedne starsze Panie pukają się w czoło, a inne w głębi ducha chciałyby zostać przez nas porwane na dancing.
Modele Dyna są o wiele mniej stabilne od Softail, ale da się nimi szybko jeździć po winklach.
Wrażenia to jedno, suche fakty to drugie. Znaleźliśmy nieuczęszczaną drogę i stanęliśmy do startu. Dosiadłem Street Boba, a Qdłaty – fioletowego FXDL. Na trzecie trąbnięcie ruszyliśmy i przez chwilę sądziłem, że cały czar prysł. Tak naprawdę kibicowałem starej Dynie, ale nowe 117” zostawiło ją w tyle… nie na długo. Qdłaty po prostu nie mógł utrzymać przyczepności na pierwszych dwóch biegach. Gdy wbił trójkę, opona skleiła i przejechał obok mnie, jakbym stał w miejscu. Szok. Motocykl starszy o ponad 20 lat, mniejszy silnik, gaźnik zamiast wtrysku i sromotny łomot spuszczony nowej maszynie.
Pamiętajmy, że nowy Street Bob musi spełniać wszelkie normy emisji spalin i w porównaniu do silników na gaźnikach, czuć jak bardzo jest dławiony. Gdyby przeprowadzić w nim tuning porównywalny do tego w Dynie, to pewnie zostawiłby ją w kłębach dymu. Niemniej porównywaliśmy stary „zrobiony” z seryjnym i zwycięstwo jest po stronie FXDL. Rozochocony Qdłacz zaczął upalać obydwie „Dyńki”. Fioletowa driftowała na dowolnym biegu generując chmury z palonej gumy. Ta do stuntu jeździła na tylnym kole serwując mi niezapomniane widoki.
Muszę przyznać, że Street Bob nie pozostawał dłużny, chociaż nie potrafiłem go wyrwać na koło. Składa się na to wiele przyczyn. Gładka reakcja na gaz, seryjne sprzęgło, pas napędowy i geometria tylnego zawieszenia. Qdłaty uważa, że to właśnie wysokość tylnego zawieszenia (a co za tym idzie geometria) jest kluczowa do postawienia H-D na koło.
Skoncentrowałem się więc na radosnym upalaniu tylnej opony. Jednym przyciskiem wyłączyłem kontrolę trakcji. ABS nie oponował i Street Bob dołączył do zabawy. Chwilę później próbowałem to robić na „Dyńkach”. Motocykle były o wiele bardziej reakcyjne, żywsze, ale o wiele trudniejsze do opanowania. Na koło nie udało mi się wyrwać żadnej. To trudna sztuka, która wymaga umiejętnego dodania gazu. Za mało i motocykl się nie dźwignie, za dużo i zrywa przyczepność. Jestem pod wrażeniem umiejętności każdego, kto stuntuje na H-D. Nawet upalanie tylnej opony nie było takie łatwe. Hamulce w starych motocyklach wymagały użycia większej siły i były o wiele mniej precyzyjne. To samo tyczyło się dodawania gazu. Sprzęgła chodziły twardo i te sprzęty o wiele bardziej mnie męczyły. Nie ma drogi na skróty, trzeba się nauczyć na nich jeździć.
Nowy Street Bob nie pozostawał dłużny. Chętnie generuje tabuny dymu i jest o wiele łatwiejszy do opanowania.
To istny szok, jak wielowymiarowo dzika jest Dyna. Nieco umiejętności i wpadasz w zakręty w kontrolowanym poślizgu.
Następnie wzięliśmy się za jazdę po zakrętach. To był dla mnie jeszcze większy szok niż doznania z silnikami. Płomienny FXDX jeździ niewiarygodnie! Jest lekki, zwinny, bezpośredni i niesamowicie skuteczny w zakrętach. Ma prześwit, nie przycierał podnóżkami i cały czas chciał jechać bokiem. Nie tylko na wyjściach z zakrętu, ale również na wejściach! Robiłem z nim to, co z maszynami stricte sportowymi.
Pełen gaz, sprzęgło, dwa biegi w dół i ładowałem w zakręt popuszczając sprzęgło, jednocześnie naciskając tylny hamulec. Leciał bokiem jak supermoto i precyzyjnie trafiał w zakręt! Nie mogłem się nadziwić i nacieszyć jednocześnie! Czułem się, jakbym jeździł niesamowicie rozrywkowym i wygodnym naked bike’iem z potężnym silnikiem. Fioletowy już mnie tak nie urzekł. Przednie zawieszenie było miękkie, bo motocykl czekał na tuning tego zawiasu, co pokazuje, że praca nad takim sprzętem to często nie krótki proces.
Co na to Street Bob? Można powiedzieć, że jeździł sam. Gdyby miał wyższe zawieszenie, a co za tym idzie większy prześwit, z pewnością byłby szybszy od przerobionych poprzedników. Mimo tego, że FXDX dawał ogromną frajdę to powtórzyła się wcześniejsza zasada. Na nim trzeba potrafić jeździć. Nowy Harley, mimo mniejszych fajerwerków jest świetnie wyważony, jego zawieszenie Showa bardzo dobrze działa, motocykl jest precyzyjny i niesamowicie łatwy w prowadzeniu. Stabilność w szybkich łukach jest kilkukrotnie wyższa, to z pewnością zasługa sztywniejszej ramy.
Qdłaty, który nie jest fanem szybkiej jazdy po winklach, czuł się na nim pewniej, niż na swoich własnych motocyklach. Trzeba też wspomnieć o dobrych hamulcach, ABS z funkcją Cornering i kontroli trakcji, która pomaga prowadzić uślizgi. Z wyłączonymi systemami Street Bob też się chętnie ślizgał, ale nawet z włączoną „traction control” pozwalał poczuć, jak to jest wychodzić z łuku z uślizgiem.
Żeby zbudować dobrą Dynę potrzebne są umiejętności i doświadczenie. W Chopper House z Jastrzębia Zdrój robią to dobrze.
No to co? Dyna lepsza od nowego Softaila? Tak… i nie. Z bólem serca muszę powiedzieć, że „to zależy”. Dla mnie Dyna zdecydowanie wygrywa… Wygrywa, bo czuję się na siłach, żeby taki motocykl okiełznać. Te maszyny naprawdę nie należą do łatwych i nie chodzi o samą jazdę.
Jak słuchałem chłopaków z Chopper House, to byłem pod ogromnym wrażeniem wiedzy, która jest dla mnie czarną magią. Modeli Dyna były setki. Trzeba wiedzieć, który ma jaką ramę, jakie zawieszenie, czy wtrysk, czy gaźnik, czy w danym roku dany model był udany? Co wymienić i na jaki komponent? Jak to ustawić? Do tego części tuningowe, strojenie i cała masa drobnych rzeczy. Zakup takiego przerobionego motocykla np. z USA może okazać się spektakularnym sukcesem lub sromotną porażką. Rozwiązaniem jest zwrócenie się do warsztatu w stylu Chopper House, wtedy kolejnym wyzwaniem będzie okiełznanie takiego motocykla, gdy już będzie gotowy.
Jakbym mógł stworzyć sprzęt z silnikiem fioletowego FXDL i geometrią FXDX z płomieniami, to mój mózg by wybuchł. Zrobiłbym jeszcze zawieszenie i hamulce według własnego uznania, niezbyt głośny wydech… i mógłbym nie zsiadać z takiego sprzętu.
Co ze Street Bobem? To dobre pytanie… Jeżeli nie miałbym czasu na motocyklowe modelarstwo i posiadał podstawowe umiejętności jazdy, poszedłbym po nowy motocykl. Mimo tego, że „Dyńki” robiły szał, to Street Bob jest dopracowanym, skutecznym i wciąż imponującym motocyklem. Jedyna bolączka to ekologiczne cugle, których z pewnością można się pozbyć.
Jeżeli ponad 20 letnia Dyna jest w stanie robić takie zamieszanie, to co by było, gdyby włożyć podobną ilość w pracy w nowoczesny motocykl z jeszcze większym silnikiem? Nie mam takiego budżetu, ale gdybym miał… to pewnie miałbym już kolekcję Harleyów.
Zdjęcia: Przemysław Kita
Tekst po raz pierwszy ukazał się w drukowanym wydaniu magazynu „Świat Motocykli” [06/2025]
Wiosna w końcu przyszła, a wraz z nią – nowy numer Świata Motocykli! Znajdziecie w…
W ostatni marcowy weekend w podwarszawskim Nadarzynie odbył się Warsaw Motorcycle Show – największe targi…
Moc, która dziś kosztuje mniej, niż mogłoby się wydawać. Podróże, które nie wymagają wielkich pojemności.…
Marco Bezzecchi triumfując w wyścigu o GP USA na Circuit of the Americas sięgnął po…
Czy to już dominacja totalna, czy dopiero jej początek? Druga runda sezonu World Superbike w…
Czy ktoś w ogóle był w stanie przewidzieć takie rozstrzygnięcia sprintu MotoGP na Circuit of…