Starck – 46-letni Fran­cuz — na co dzień jeździ po Paryżu Hondą Pacifc Coast. Jego zdaniem „U progu trzeciego tysiąclecia moto­cykle, oprócz nielicznych wyjątków, zatraciły duszę. Teraz jest najlepszy czas, by im ją przywrócić, odkryć na nowo ich istotę, to, czym były i czym znów będą. To próbowałem uczynić pro­jektując MOTO 6.5 – praw­dziwy motocykl dla praw­dziwego świata”. 

W czasach, kiedy wytwórnie od Bolonii po Hamamatsu gorączkowo poszukują wolnej niszy w zatłoczonym rynku ze swoimi replikami, pozwalając czuć się jak Mick Doohan czy Stephane Peterhansel, prawdziwy motocykl powoli traci rację bytu. Owszem, można sobie kupić skuter czy coś z retro bike’ów i cofać się do lat 70. Ale czy wszyscy tego chcą? Odpowiednik Fiata Punto czy Seata Ibizy – zgrabny, funkcjonalny, łatwo dostępny i do tego produkowany w Europie – taki motocykl jest potrzebny. 

Wspólne dzieło Starcka i Aprilii, MOTO 6.5 jest próbą zdobycia szerokiej klienteli i przypo­mnienia jej lat 50. i 60., kiedy to miliony ludzi na całym świecie jeździły na co dzień na swoich jednocylindrów­kach, i kiedy motocykl był istotną częścią ich życia. Czy jednak starczy chęt­nych na to, co oferuje tylko MOTO 6.5, jak np. srebrzy­ste linki gazu i przewody hamulcowe? Czy za -na­ście lat będzie to tylko ko­lekcjonerski okaz, na któ­rym studenci będą analizo­wać kulturę minionego ty­siąclecia? A jednak! Na 1000 przeznaczonych na rynek włoski motocykli wszystkie już wyprzedano! Produkt dobrego stylisty, oprócz tego, że musi dobrze wyglądać, musi być jeszcze funkcjonalny. Aprilia speł­nia oba te wymogi. Nieko­niecznie musi się podobać jedwabiście srebrna powło­ka ożywiona plamą poma­rańczowego koloru (lub czarną, albo białą – do wy­boru, do koloru), by poko­chać jej zwiewny i tajemni­czy wdzięk. Nieważne, że wolisz szosowe jednocylin­drówki z chromowanymi bakami i „megafonami”. Ko­chaj lub znienawidź – tylko te dwie możliwości wcho­dzą w rachubę. 

Spójrz zatem na wyko­nany z nierdzewnej stali tłumik, ukryty pod silni­kiem, pozwalający dwóm zakrzywionym rurom wy­dechowym naśladować na­pięty łuk podłużnic ramy. Długą, wyobloną chłodnicę, przechodzącą łagodnie w osłonę karteru a potem tłumik. Szpiczastą tylną lampę rozpływającą się na­gle w błotnik i siodło pasa­żera. Trio okrągłych zega­rów zgrupowanych razem, lecz każdy z osobna. Wszystkie te detale tworzą świeży powiew czegoś, co nazywa się motocyklizmem. Wygląda na to, że Aprilia ma nadzieję dać ludziom, którzy jeździli do tej pory skuterami, wgląd w niegroźną, a bardzo przyjem­ną manię. Tak to wygląda od strony stylistyki, lecz jak działa jako motocykl? Apri­lia ułatwiła sobie początek, biorąc swój sprawdzony pięciozaworowy, chłodzony cieczą silnik, bazujący na Pegaso 650. Jego wałek wy­równoważający działa tak skutecznie, że wiele japoń­skich czwórek trzęsie moc­niej niż Aprilia. W porów­naniu z Pegaso, jednocylin­drowiec Rotaxa został prze­konstruowany z wykorzy­staniem doświadczeń wy­niesionych z BMW F 650, który produkowany jest wspólnie przez te firmy. 

Dla zmniejszenia hałasu i po­prawy trwałości zastosowa­no łożyska ślizgowe zamiast tocznych, nową, większą pompę olejową, dwa gaźni­ki Pegaso zostały zastąpio­ne przez pojedynczy 40-mi­limetrowy Mikuni, a rozrząd zmodyfikowano pod kątem szerszego zakresu użytecznych obrotów i więk­szej mocy przy niskich ob­rotach. 

W rezultacie motocykl wywiera wrażenie wyjątko­wo łatwego w prowadzeniu. Pozycja kierowcy jest ideal­na dla kogoś o moim wzro­ście, jakkolwiek 810 mm to trochę za wysoko jak na ideał, a wynikło to z ko­nieczności umieszczenia tłumika pod silnikiem. Mo­tocykl wygląda bardzo szczuple, dodaje odwagi do tego, by mocniej ścisnąć go kolanami. Swoją drogą, cie­kawe, jak będzie wyglądał srebrny lakier po 10 000 kilometrów? 

Siodło sprawia wrażenie twardego, lecz po bliższym kontakcie okazuje się wystarczająco komfor­towe. Wszystkie dźwignie działają niesamowicie lekko i dokładnie. Zmysłowy sil­nik ma na tyle mocny dolny zakres obrotów, że nie nad­używa się pięciostopniowej skrzyni biegów. MOTO 6.5 ciągnie mocno już od 40 km/h na najwyższym biegu. Aprilia nie podaje mocy sil­nika, tłumacząc to tym, że nie ma to żadnego znacze­nia przy tym rodzaju moto­cykla. 

I mają rację: 6.5 po­zwala zarówno na swobod­ną jazdę w sznurze czekają­cych na zielone światło sa­mochodów, jak i zwinne wyprzedzenie ciężarówki na szosie, a także na kom­fortową jazdę ze 100 km/h na liczniku. Jeśli trze­ba, pojedzie szybciej, lecz przy 140 km/h trzeba wal­czyć z naporem wiatru, a 160 km/h przychodzi już z trudem – nie z powodu sil­nika, lecz mdlejących ze zmęczenia ramion. Jest to „zasługą” łapiących wiatr szeroko rozstawionych rą­czek kierownicy i geometrii ramy. 

40-milimetrowe tele­skopy Marzocchi resorują miękko, łagodząc mniejsze nierówności drogi, lecz przy mocnym hamowaniu nie nurkują nadmiernie. Poje­dynczy przedni hamulec Brembo jest w zupełności wystarczający. Lekki nacisk jednego palca pozwala wy­hamować w miejskim ru­chu lub na górskim zakrę­cie. Mocne hamowanie po­woduje uniesienie tylnego koła do góry, podczas gdy przednie piszczy. Tylny Ma­rzocchi daje dobre tłumie­nie i jest czuły przy dużych nierównościach. Wadą jest to, że całkowicie ukryty wymaga demontażu tłumi­ka do regulacji wstępnego naprężenia. 

Kranik paliwa znajduje się po prawej stro­nie, w takim miejscu, w któ­rym machinalnie szuka się go po puszczeniu manetki gazu, by włączyć rezerwę. Jak to się mówi: jest to ostatnie 5 procent – naj­trudniejsze, by wszystko grało. Starck zrobił wszyst­ko, zwłaszcza jeśli chodzi o dodatkowy osprzęt moto­cykla, łącznie z przeźroczy­stą owiewką, zestawem brezentowych toreb po­dróżnych, z których każda ma osobny wkład oddziela­jący bagaż od mogącej ulec zabrudzeniu zewnętrznej powłoki. Są też specjalnie dla Aprilii produkowane kaski Shoei. Aż dziw, że za­brakło wśród tego okularów przeciwsłonecznych! 

Naprawdę podoba mi się Aprilia MOTO 6.5. I choć nie muszę go kupować, to moja żona powiedziała: Ale ja chcę!!! Sama myśl, że po otwarciu drzwi garażu uj­rzę ten dziwny motocykl i wsiądę na niego zamiast na stojącego tuż obok uko­chanego Ducati Monster, z lekka mnie przeraża. Ośmiu z dziesięciu „niemo­tocyklistów”, którym poka­zywałem zdjęcia 6.5, stwierdziło, że to żyła złota. Aprilia jest także dla nich, tym bardziej, że jej cena we Włoszech wynosi 10 mil­ionów 500 tysięcy lirów (w 1995 roku, przyp. red.), co przy trzyletniej gwarancji (bezpłatne części i przeglą­dy!) daje motocykl dla po­czątkujących, ale i dla tzw. „prawdziwych” motocyklistów. 

Aprilia jest idealnym motocyklem na ulicę i wiej­skie dróżki, dla kierowców, którym odgłosy świata są bliższe niż hałas silnika. MOTO 6.5 jest cicha, łatwa w prowadzeniu, o właści­wie dobranych osiągach, a fakt, że wygląda zupełnie inaczej niż wszystkie inne motocykle, dodaje jej osobi­stego wdzięku.

Zdjęcia: Imre Paulovits

KOMENTARZE
Alan Cathcart

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026