Z archiwum ŚM: Mój Junak, cz. 7. Co zrobić z zapłonem? Numer 1/1995

Na skróty:

Oto fragment jednego z nich, nadesłanego przez Ro­mana Peszko: Przy składa­niu silnika problemem dla mnie był zapłon. Nie mia­łem iskrownika i nie miałem gdzie go kupić. Postanowi­łem zrobić coś sam. Wybór padł na aparat zapłonowy od PF 126P. Do istniejącej obudowy przekładni iskrownika dorobiłem tar­czę wyśrodkowującą aparat zapłonowy. Aparat został skrócony i spasowany z tarczą. Oryginalne koło na­pędzające iskrownik zastą­piłem kołem odpowietrzają­cym skrzynię korbową.

Element ten został zwężony, a oryginalna tuleja zastąpiona tuleją stalową z otworem o średnicy 8 mm, która po wciśnięciu w koło zębate jest przykręcona bezpośrednio do wałka aparatu zapłonowego. Odśrodkowy przyspieszacz musiałem zablokować, gdyż dzia­łał jako opóźniacz (przeciw­ne obroty wałka). Silnik na mojej „wydumce” popraw­nie zapala i dość dobrze pracuje. Przyspieszenie ma gorsze niż na oryginalnym zapłonie, lecz mi to wcale nie przeszkadza. Nie skła­dałem Junaka, aby się na nim ścigać.  

Przyznacie sami, że po­mysłowość Romana zasługuje na podziw. Szkoda tyl­ko, że ucierpiał na tym sam motocykl. Fabryczny is­krownik wyposażony jest w automatyczne przyspie­szanie zapłonu niezbędne do wykorzystania. Przypo­mnę zatem, że proces spalenia mieszanki paliwa z powietrzem w komorze spalania silnika trwa kilka milisekund. A zatem, aby całkowicie wyzyskać ener­gię paliwa, iskra powinna przeskoczyć na kilka mili­metrów przed dotarciem tłoka do Górnego Martwego Punktu. Tych kilka mm to właśnie jest przyspieszenie zapłonu.

Z dużym uprosz­czeniem można powie­dzieć, że jego wielkość zale­ży od obrotów silnika. Wraz ze wzrostem obrotów przyspieszenie zapłonu po­winno rosnąć. W motocy­klach-weteranach sprawa ta wyglądała prosto: ma­netką z kierownicy regulo­wało się ręcznie kąt przy­spieszenia. Przy rozruchu całkowicie opóźniony, na wolnych obrotach nieco szybszy, na wysokich – maksymalnie przyspieszo­ny. Ustawienie punktu za­płonu na stałe, bez możli­wości jego korekcji, wyma­ga pewnego kompromisu. Przypuszczam, że zapłon jest zbyt późny, czego do­wodem jest słabsza dyna­mika motocykla. Chyba jed­nak nie tędy droga… 

Inny, dużo lepszy sposób znalazł Jerzy Nieckarz z Dzikowa: (… ) Jeżdżę na na iskrowniku z silnika rozruchowego rosyjskiego ciągnika gąsienicowego DT 75. Po przejechaniu 15 000 km nic w nim nie robiłem, oprócz suszenia. Zapłon ustawiam w ten sposób, że w iskrowniku znajduję po­czątek rozwarcia styków przerywacza, a tłok usta­wiam w pozycji 1,23 przed GMP. Wkładam iskrownik, odpalam i jadę! Jeśli kop­niak „odda” mi w nogę, to znak, że podczas wkładania iskrownika do obudowy sil­nika musiały przestawić się koła zębate i zapłoń stal się za wczesny. Jeśli silnik się grzeje i nalot na świecy jest czarny, to znaczy, że zapłon jest za późny.

Głos ma kolejny czytel­nik – Piotr Orzeł z Janowa Lubelskiego: (… ) Jestem po­siadaczem oryginalnego motocykla i jako jeden z tych zawziętych wierny je­stem oryginalnym rozwią­zaniom technicznym zapło­nu i „prądów” tego pojazdu. Stan praktycznej bezawa­ryjności obu tych układów, jaki osiągnąłem, skłania mnie do podzielenia się swoimi uwagami. Na orygi­nalnych „prądach” i „is­krze” da się jeździć. Jak w każdym starym motocy­klu nie są one rewelacyjne, ale nie beznadziejne. Isk­rownik w M 10 – moje spo­strzeżenia są następujące: To prawda, że położony jest on w niefortunnym miejscu, ale jeżeli złożony jest z ory­ginalnych części, tj. obudo­wa stanowi fabryczną parę, luz na łożyskach wirnika jest skasowany, bakelitowe wyjścia przewodów (wyso­kiego napięcia, masowego do stacyjki i kondensatora) nie są popękane i ściśle przylegają do korpusu – to jest to (iskrownik) urządze­nie praktycznie bezawaryjne.

Zawsze dbałem o wspo­mniany luz na wirniku is­krownika, tak by się nigdy nie pojawił. Zlekceważenie tego prowadzi do ocierania wirnika o rdzeń cewki obej­mującej ten element, co w konsekwencji zakłóca pracę układu elektromagnetycznego iskrownika i powoduje wyłamywanie osiek wirnika i zębów na dużym kółku napędzają­cych iskrownik. Posiadając oryginalny iskrownik z fa­bryczną pokrywką przery­wacza nigdy nie miałem kłopotów z iskrą na świecy. Nawet długa jazda w desz­czu i przejazdy przez głębo­kie kałuże nie wpływały ujemnie na pracę tego urzą­dzenia, a niestety parokrotnie miałem „okazję” przete­stować odporność mojego pojazdu na wilgoć.

To tyle, jeżeli chodzi o iskrownik. Dłużej chciałem zatrzymać się na „prądach” – głównym powodzie do nie­sławy Junaka. W układzie prądnica-regulator-akumu­lator zastosowałem drobną modyfikację, niewidoczną, za to skuteczną.

Przeanalizowałem warunki, w jakich pracuje ory­ginalna prądnica P9a, i za­stanowiłem się, jak pomóc w jej ciężkiej doli. General­ny wniosek, jaki wysnułem, to to, że urządzenie to jest po prostu nadmiernie przegrzewane, zarówno zew­nętrznie, jak i wewnętrznie. Wiadomo, prądnica umiesz­czona jest praktycznie w sil­niku, gdzie nagrzewana jest od korpusu. Natomiast do­datkowym źródłem ciepła jest, jak oceniam, błędna konstrukcja układu elektro­magnetycznego prądnicy. Otóż, uzwojenie oporowe, służące ograniczaniu prądu ładowania, jest niefortun­nie nawinięte razem z uz­wojeniem wzbudzenia prą­dnicy. Dodatkowy opornik wytwarzający ciepło i to w miejscu, gdzie jest go i tak za dużo, jest nieporozumie­niem. Zwłaszcza że porów­nując układy prądnica-re­gulator z instalacji samo­chodowych można zauwa­żyć, że praktycznie zawsze opór wzbudzenia znajduje się przy regulatorze. Jest tak również w M 72. Zrobiłem więc podobnie w moim Ju­naku.  

Odłączyłem uzwojenie oporowe w prądnicy izolu­jąc zacisk 18 i odłączając go od regulatora. Zamiast te­go, między zaciski 16 i 18 na regulatorze pod zbiorni­kiem paliwa, włączyłem re­zystor 6,8 Ohm i 5 Ohm, sytuując go tak, aby miał wy­starczające chłodzenie od opływającego powietrza. Oprócz tej modyfikacji wyregulowałem regulator za pomocą miernika, tak aby utrzymywał napięcie w granicach 6,2-8, 1 V. Układ elektryczny mojego motocykla zaczął działać praktycznie bezawaryjnie, nawet gdy przez zużyty simmering dostał się do prądnicy olej. Nie uszkodziło to jej, a spowodowało jedy­nie konieczność oczyszcze­nia komutatora ze zwęglo­nego oleju (…). Powyższy „patent” został sprawdzony i przetestowany w trasie i wielogodzinnej jeździe na światłach. 

Jak widać, najprostsze rozwiązania są najpiękniej­sze. Dzięki ci, Piotrze. Twój ciekawy list postanowili­śmy uhonorować nagrodą. Książkę (oczywiście o tema­tyce motocyklowej) prześle­my pocztą. No dobrze, ale co zrobić, gdy iskrownik wyzionie du­cha? Jeżeli macie sprawną prądnicę, można pokusić się o przerobienie zapłonu na bateryjny. Ale o tym na­piszemy w następnym od­cinku cyklu „Mój Junak”.  

Ze świata

W niemieckim miesięcz­niku „Motorradtreff Spin­ner” mogliśmy przeczytać dla was o zlocie entuzja­stów motocykli-weteranów, w tym także Junaków, który odbył się latem w… Fehr­bellin we wschodnich Niemczech. Był to już trzeci tego typu zlot. Gościło na nim – nie zgadniecie! – około 100 fanów Junaka! Ulubionym tematem rozmów przy pi­wie było organizowanie so­bie części zamiennych i do­bre rady na zwalczanie Ju­nakowych słabości. Zaska­kujące jest, jak wielu sym­patyków zyskał sobie ten motocykl wśród niemiec­kich kolekcjonerów.

Ten właśnie Junak jest własnością organizatora zlotów w Fehrbellin, Hansa-Jurgena Nagla

Jak za­uważono, nawet polscy użytkownicy wypowiadali się raczej ostrożnie na temat jego niezawodności. Nie przeszkodziło to jednak w tym, by jeden z uczestni­ków – Alexander Seidel – pokonał bezawaryjnie 800-kilometrowy dojazd z ro­dzinnej Austrii do miejsca zlotu. Mimo pewnych słabo­ści Junak zyskał sobie w Eu­ropie grono wiernych fa­nów, którzy jeszcze w la­tach 60. przedkładali go po­nad ówczesne MZ, Jawy i Iże, a dzisiaj doceniają je­go wartość kolekcjonerską. W tym roku odbędzie się kolejne spotkanie „polskich anglików” (tak „ochrzczo­no” Junaka) w Fehrbellin. 

Co z tłokami?

Na zakończenie przypo­minamy o waszych radach, czym można zastąpić zuży­ty tłok w silniku Junaka. Pierwszy sposób, to dorobić tłok na wzór oryginalnego. Drugi – to tłok z „malucha”. Jest on jednak niższy od oryginalnego, przez co spada stopień sprężania. P0 wtóre, średnica sworznia tłokowego w „maluchu” wynosi 20 mm, co wobec 22 mm silnika fabrycznego, wymagałoby dorobienia nowej tulejki korbowodowej. Lepszy jest tłok od fiata 125, gdyż wymaga on sworznia o średnicy 22 mm, a ponadto jest wyższy od „maluchowego”. Do­datkową korzyścią jest możliwość wykorzystania naprawczych, żeliwnych tulei cylindrowych stoso­wanych w silnikach PF 125 do ratowania rozwierco­nych poza wszelkie wymia­ry naprawcze cylindrów Junaka.

KOMENTARZE
Krzysztof Wydrzycki

Recent Posts

Motocykliści mają problem z hamowaniem. Doświadczenie i szkolenia tu nie pomogą

Niemiecki Instytut Bezpieczeństwa Motocyklistów (Institut für Zweiradsicherheit) z Essen przeprowadził badanie, w którym sprawdzono, czy motocykliści…

25 sierpnia 2026

Dwa oblicza motocykli 125 od Suzuki. Sportowe wrażenia czy miejski spryt?

Motocykle Suzuki GSX-S125 i GSX-R125 są z nami już od 10 lat. W tym czasie…

25 sierpnia 2026

Włochy walczą z polskim przekrętem. Policja skorzysta z danych CEPiK

Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…

24 sierpnia 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

24 sierpnia 2026

Isle of Man TT nie porzuci klasy Sidecar. Są pierwsze propozycje zmian

Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…

24 sierpnia 2026

Motolato w Inter Motors. Nie uwierzysz, jak zobaczysz te ceny ciuchów IXON!

Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…

22 sierpnia 2026