Z archiwum „Świata Motocykli”: Opory powietrza. Numer 1/1995

Badania aerodynamicz­ne są szczególnie potrzebne w przypadku bardzo szyb­kich jednośladów, gdy opo­ry toczenia stanowią zni­komy procent oporu sta­wianego przez powietrze. Wagę tego problemu za­czynają również rozumieć konstruktorzy lekkich i niezbyt szybkich jednośla­dów, widząc w odpowied­nio wyprofilowanych obu­dowach drogę do „zaosz­czędzenia” mocy jednostki napędowej. Jej lwią część pochłania właśnie pokona­nie oporów powietrza.

Powstające podczas jaz­dy siły aerodynamiczne po­wodują zmianę nacisku kół na podłoże, a tym samym zmianę własności jezdnych. Takie zagrożenie istnie­je również ze strony dodatkowych elementów mocowanych w motocyklu, mo­gą one zakłócić założony przez konstruktorów po­rządek aerodynamiczny. Na­leży zatem przestrzegać za­sady montowania jedynie sprawdzonych, atestowa­nych owiewek i kufrów oraz prędkości, do których są przystosowane.

Osobny rozdział stano­wią motocykle nieobudo­wane, na których kierowca sam musi zmagać się z na­porem czołowego wiatru. Znaczenie ma tu nie tylko ubiór jadącego, ale również jego pozycja za kierownicą. W pierwszym przypadku fałdy i trzepoczące frag­menty garderoby skutecz­nie zakłócają prawidłowy opływ, w drugim ogromnej wagi nabiera fakt, czy kie­rowca jedzie wyprostowa­ny, czy pochylony. Pochyle­nie się przez prowadzącego wpływa na zmniejszenie oporu o ok. 15%, po „położeniu się” na zbiorniku pa­liwa zysk wzrasta do 25%.

Nikogo niech nie dziwią różnice w publikowanych danych technicznych, zwła­szcza dotyczących prędko­ści maksymalnej. W początkach motocyk­lizmu nie zdawano sobie sprawy z rezerw, tkwiących w uporządkowanym opły­wie strug powietrza wokół pojazdu, dbałość o aerody­namikę była widoczna jedynie podczas prób bicia re­kordów prędkości. Owiewki zakładano jednak kierow­cy, a nie maszynie, prowa­dzący przypominał dobro­tliwego krasnala, a nie go­towego na wszystko, wy­czynowego zawodnika.

Z czasem zrozumiano, że tak jak w innych dziedzi­nach techniki wszystko po­winno być podparte badaniami i obliczeniami. Jeden z pierwszych tuneli aero­dynamicznych powstał na początku lat 30. w niemieckim mieście Getynga. Początki jak zawsze były trudne, ale pierwsze do­świadczenia zaowocowały w końcu zbiornikami pali­wa w kształcie kropli. Do­piero gdy za cel postawio­no sobie pokonanie magicz­nej granicy 200 km/h, za­uważono, że opór powie­trza rośnie nieproporcjo­nalnie do prędkości. Zwiększenie jej o 10% wymaga wzrostu mocy silnika o 33%, a przeciez możliwości poprawy osią­gów jednostek napędowych mają swoje granice.

Zaczę­to inwestować w aerodyna­mikę, ale w niezrozumiały sposób na deski projektan­tów trafiły najpierw boczne i tylne części pojazdów. Po­wierzchnię czołową potrak­towano po macoszemu, motocyklistów raczono ol­brzymich rozmiarów bocz­nymi pokrywami i różnego rodzaju „kaczymi ogona­mi”. Bardziej profesjonalne podejście pojawiło się po wojnie. Takie firmy, jak NSU, DKW, Norton, MV Agusta i Moto Guzzi prze­stały liczyć na przypadek, ta ostatnia wybudowała na­wet własny tunel aerody­namiczny. Nastały czasy wzorowania się na zwierzę­tach, co wyrażało się „no­sem słonia” w Nortonie z 1954 r. czy „pyskiem del­fina” w NSU.

Największą doskonałość osiągnął jed­nak NSU Rennfox (wyści­gowy lis), z obszerną obu­dową o profilowanych wlo­tach powietrza. Walory es­tetyczne tej konstrukcji by­ły wątpliwe, ale jej sku­teczność przerosła wszelkie oczekiwania. Współczynnik oporu powietrza tego po­jazdu z leżącym kierowcą wynosi zaledwie 0,197, co zostało sprawdzone nowo­czesnymi metodami w la­tach 80., przy wykorzysta­niu prawdziwych, muzeal­nych egzemplarzy NSU.

Jest to wynik znacznie lepszy od współczesnego Kawasaki ZZ-R 1100 (Cx = 0,30) czy Yamahy TZR 250 (Cx = 0,269). Drugi niedo­ścigniony ideał stanowi Bianchi 500 z 1962 r., który z leżącym kierowcą legitymował się współczynnikiem Cx równym 0,258. Podobny wynik osiągają dzisiaj dwukołowe bolidy klasy Su­perbike i Grand Prix (Cx = 0,24-0,25). Według teore­tycznych obliczeń, NSU Renn­fox do osiągnięcia prędko­ści 200 km/h potrzebuje sil­nika o mocy 18 kW, współ­czesny motocykl seryjny aż 48 kW.

Kolejny dobry wynik po­jawił się w 1973 r., a jego twórcą okazało się Ducati 750 SS, które z leżącym kierowcą ma współczynnik Cx równy 0,341. Pod tym względem jest ono lepsze od skonstruowanego 13 lat później Kawasaki GPZ 1000 RX (Cx = 0,354). Problem jednak w tym, że przecież w większości przypadków trudno zachować na moto­cyklu pozycję leżącą przez dłuższy czas.

Sprawą pra­widłowego opływu powie­trza wokół kierowcy jedno­śladu zajęła się po raz pierwszy poważnie firma BMW. Prace monachijskich stylistów zaowocowały ob­szerną obudową, wprowa­dzoną po raz pierwszy do produkcji seryjnej. Model R 100 RS miał Cx = 0,435, oczywiście z siedzącym kie­rowcą. Lepszy rezultat uzy­skał K 100 RS (Cx = 0,40), z leżącym kierowcą Cx = 0,38). Warto zauważyć, jak dobrze spełniała swoją rolę obudowa modeli RS, zmia­na pozycji kierującego ob­niżała współczynnik oporu powietrza w bardzo małym stopniu.

Równie małe różni­ce wykazuje Suzuki GSX­-R 750 w swej pierwszej wersji (Cx = 0,41 i 0,455). Najgorzej pod względem aerodynamiki wypadają motocykle enduro. Wpływa na to przede wszystkim znaczna wysokość pojazdu i wyprostowana sylwetka kierowcy. Współczynnik Cx dla Kawasaki KLR 600 wy­nosi aż 0,565, wystarczy do­dać, że pierwszy w historii, drewniany motocykl Daim­lera ma Cx równy 0,667.Obecnie badania aero­dynamiczne jednośladów osiągnęły poziom zbliżony do tego, jaki reprezentuje przemysł samochodowy. Nie dotyczy to oczywiście naszego kraju, gdzie pro­dukcja motocykli została pogrzebana razem z inny­ mi marzeniami miłośników dwóch kółek. A przecież te­go typu badania przeprowadzono w Polsce już na początku lat 70., co może świadczyć, że przemysł motocyklowy rozwijał się prawidłowo, a konstruktorzy szukali szans udo­skonalenia swoich prac.

Badania wykonano w In­stytucie Lotnictwa w War­szawie, w tunelu aerody­namicznym o obiegu zam­kniętym z otwartą prze­strzenią pomiarową, o śre­dnicy 5 m. Zakres prędkości stru­mienia powietrza w prze­strzeni pomiarowej wyno­sił 60 km/h (od 70 do 130 km/h). Pomiarów dokonano przy pomocy sześcioskła­dowej, odgórnej wagi aero­dynamicznej, a siłę nośną, opór i moment odchylający mierzono dynamometrami masowymi. Do mierzenia siły bocz­nej służyły czujniki tenso­metryczne, a momenty pochylające notowała waga magnetoelektryczna.

Ten krótki opis może w pew­nym stopniu uzmysłowić, jak bardzo skomplikowane są badania oporu powietrza i jak wiele składowych trzeba uwzględnić w obli­czeniach. Badaniom poddano ory­ginalne egzemplarze moto­cykli M 11 W i M 17 Gazela. Pierwszy służył jednocze­śnie do badania elementów dodatkowych, takich jak osłony nóg, wiatrochron „plex” oraz obudowa typu policyjnego. Kierowcę imitował specjalnie skon­struowany manekin o wzroś­cie przeciętnego człowieka (172 cm), przystosowany do zmian postawy. Ubrano go w skórzaną kurtkę, spodnie, buty i powszech­nie używany wówczas, otwarty kask.

Wobec nie­znacznego wpływu podłoża na motocykl zrezygnowano ze skomplikowanych urzą­dzeń imitujących jezdnię. Zastąpiono je zwykłą, stałą płytą, która dała niewie­le większy błąd pomiaru niż ruchoma taśma. Płytę wzmocniono dwiema kratownicami w celu zwiększe­nia sztywności i zapobie­żenia uginaniu. Wycięto w niej również otwory, w których poprowadzono druty do podwieszenia mo­tocykli. System taki umożli­wił obracanie się pojazdów podczas pomiarów z bocz­nym wiatrem.

Współczynnik oporu po­wietrza dla M 11 W i M 17 Gazela, bez dodatkowych osłon i kierowcy, wyniósł 0,17. Pomiary z kierowcą, równiez bez elementów dodatkowych, wykazały, że sylwetka prowadzącego po­woduje prawie trzykrotny wzrost wartości Cx. Poważny wzrost oporu zanotowano również po za­montowaniu osłon nóg. W tym przypadku opór wzrasta o 25% w stosunku do układu motocykl-kie­rowca. Zastosowanie wia­trochronu policyjnego wpły­wa na zmniejszenie współ­czynnika Cx o ok. 5,5%, a zamontowanie osłony ty­pu „plex” o ok. 15%. Tak znaczne różnice wskazują, że osłony do motocykli po­licyjnych były niedopracowane pod względem aero­dynamicznym.

Publikacji na temat ba­dań aerodynamicznych motocykli nie ma zbyt dużo, problemy te traktu­je się marginesowo. Nie­zwykle rzadko mamy okazję zapoznania się z pracami nad sylwetkami jednośladów, prowadzo­nymi przez wielkie kon­cerny. Cóż, każdy jak mo­że strzeże swych tajem­nic, szkoda jednak, że tak ciekawa tematyka znaj­duje niewiele miejsca w prospektach i katalo­gach. Szkoda również, że w badaniach Instytutu Lotnictwa nie uwzględ­niono wpływu na aerody­namikę kasku typu „orzeszek”. 

KOMENTARZE
Dariusz Dobosz

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026