Po kilkumiesięcznym oczekiwaniu, karuzela indywidualnych mistrzostw świata na żużlu rozpoczęła tegoroczny cykl zmagań. W roli głównego faworyta do sezonu 2023 przystępował Bartosz Zmarzlik, który w ostatnich czterech latach trzykrotnie świętował mistrzostwo.
Sobotni wieczór w Gorican rozpoczął się od opóźnienia zmagań z powodu opadów deszczu. Ostatecznie turniej udało się odjechać bez większych przeszkód, ale stan nawierzchni długo uniemożliwiał bezpośrednią walkę. Pokazał to już pierwszy bieg, w którym spod taśmy wystrzelił Martin Vaculik i nie dał się nikomu dogonić. Po dwa punkty sięgnął tymczasem Maciej Janowski, dla którego – jak miało się okazać – był to najlepszy występ tego wieczoru.
Chorwackie zmagania początkowo układały się z kolei znakomicie dla Zmarzlika, który wcześniej sięgnął po zwycięstwo w kwalifikacjach. Bartosz, który przed rokiem triumfował w Chorwacji, w pewnym stylu zgarnął „trójkę” w swoim pierwszym biegu. Potem jednak zaczęły się schody. W drugiej serii obrońca tytułu niespodziewanie wjechał w taśmę, co oznaczało wykluczenie. Co ciekawe, w 494. starcie w Grand Prix, Zmarzlik po raz pierwszy w karierze dotknął taśmy!
Trzeci występ to z kolei nienajlepszy start Bartosza, po którym jednak w świetnym stylu wyprzedził rywali i wyszarpał „trójkę”. W swoim piątym biegu zgarnął drugie miejsce i z piątej lokaty po rundzie zasadniczej awansował do półfinału.
Trzy drugie miejsca i łącznie siedem punktów to było za mało, by do półfinałów awansował Patryk Dudek. Jeszcze gorzej poszło Janowskiemu, który po zerze w swoim drugim biegu i upadku w trzecim, turniej w Chorwacji zakończył z zaledwie czterema punktami wywalczonymi w pięciu startach.
Tymczasem do pierwszych zaskakujących rozstrzygnięć doszło już w pierwszym półfinale, gdy najlepszy w rundzie zasadniczej Robert Lambert nie wybrał pola zewnętrznego. Wykorzystał to Jason Doyle, który ustawił się pod bandą i… wpadł na metę przed Brytyjczykiem. Za ich plecami finiszowali Mikkel Michelsen oraz Martin Vaculik.
Jeszcze ciekawiej było w drugim półfinale, gdy lepsze okazały się… gorsze pola startowe. Ruszający z krawężnika Zmarzlik dobrze wyszedł spod taśmy, podobnie jak stojący pod bandą Tai Woffinden. Bartosz świetną jazdą przy krawężniku przedarł się na pierwsze miejsce i lokaty tej nie oddał do mety. Tymczasem po wyprzedzeniu Woffindena jeszcze na pierwszym okrążeniu, do finału wjechał Fredrik Lindgren.
Do finałowego biegu Doyle znowu ustawił się pod bandą, a Zmarzlik – przy krawężniku. Co prawda Jayson wygrał start, ale upadł już na pierwszym łuku. Udało mu się jednak pozbierać o własnych siłach. Bartosz Zmarzlik tymczasem pewnie sięgnął po dziewiętnaste zwycięstwo w Grand Prix! Na podium dołączyli do niego Robert Lambert oraz Fredrik Lindgren.
Tym samym broniący tytułu Bartosz Zmarzlik rozpoczyna obronę mistrzostwa w najlepszym możliwym stylu – od zwycięstwa. W klasyfikacji generalnej ma dwa punkty przewagi nad drugim Robertem Lambertem i cztery nad trzecim Fredrikiem Lindgrenem. Kolejna runda Speedway Grand Prix już za niecałe dwa tygodnie – 13 maja żużlowcy walczyć będą na Stadionie Narodowym w Warszawie.
W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…
Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…
Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…
Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…
Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…
W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…