Categories: MotoGPSport

MotoGP: Co dalej z Markiem Marquezem? Silly Season trwa w najlepsze!

„Sezon ogórkowy” trwa w MotoGP w najlepsze, ale przyznać trzeba, że rozpoczął się jeszcze w trakcie trzyweekendowego tournée po torach Mugello, Sachsenring i Assen. Plotki przybierają na sile, a często podsycane są przez samych zawodników i ich ruchy.

(Kiedy) Marc Marquez odejdzie z Hondy?

To, co jeszcze niedawno wydawało się nieprawdopodobne, teraz staje się coraz bardziej możliwe. Odejście Marka Marqueza z Hondy wygląda już jako całkiem możliwy do zrealizowania się scenariusz, a nie jedynie szalony sen niektórych kibiców. Frustracja Hiszpana widoczna jest gołym okiem, a gwoździem do hondowej trumny miał być weekend w Niemczech. Na torze, na którym Marc wygrał swoich jedenaście ostatnich wyścigów (przed GP w 2023 roku), tym razem był cieniem samego siebie. Choć w świetnej formie fizycznej, nawet on nie był w stanie przezwyciężyć problemów z RC213V.

Ostatecznie Marc zaliczył na Sachsenringu aż pięć upadków, w tym trzy potężne high-side’y. Ostatni, mający miejsce podczas rozgrzewki w piekielnie szybkim zakręcie numer sześć sprawił, że Marquez zrezygnował ze startu w wyścigu. Pomimo tego, że lekarze dopuścili go do startu. Jakim cudem dopuszcza się do ścigania zawodnika, który ma za sobą potężne upadki, w trakcie których uszkodził lewy kciuk, mocno poobijał prawą kostkę oraz pękło mu żebro? To już temat na inną dyskusję. Faktem jest, że kilka dni później Marc wystartował w Holandii, ale i tam – po fatalnym weekendzie – zdecydował się nie brać udziału w niedzielnym wyścigu.

W międzyczasie coraz głośniej zaczęło mówić się o odejściu Marqueza z Hondy i to już po sezonie 2023, choć jego kontrakt z HRC opiewa na sezon 2024 włącznie. Podczas gdy Ducati po prostu nie potrzebuje usług Hiszpana, jedyną sensowną opcją wydaje się być KTM. Marquez zaprzeczał pogłoskom, jakoby sam zaproponował KTM-owi swoje usługi. W kuluarach mówiło się też o możliwości stworzenia dodatkowego zespołu austriackiej marki, w którym mieliby startować Marquez oraz Pedro Acosta. Dyrektor sportowy MotoGP Carlos Ezpeleta przyznał jednak wprost – nie ma szans, by KTM wystawił w sezonie 2024 aż sześć motocykli, a stawka wzrosła do 24 zawodników. Sam KTM także zaprzeczał, że ściągnie do siebie Marqueza na rok 2024, ale połączenie sił w sezonie 2025 wcale nie jest wykluczone.

W Holandii Marquez przyznawał, że skoro poobijany startuje w Assen, to robi to po to, by pomóc w poprawie projektu Hondy. „Pracujemy nad projektem na kolejny sezon” – mówił, ale nie powiedział wprost, że będzie jego częścią. Zaznaczał też, że nie zamierza w emocjach podejmować żadnych decyzji kluczowych dla jego dalszej kariery. Jednocześnie Honda przyznała, że nie ma zamiaru trzymać u siebie na siłę zawodnika, który nie jest szczęśliwy jeżdżąc na RC213V… Robi się zatem kolorowo, a przez najbliższe tygodnie na pewno plotki tylko przybiorą na sile.

Roszady w KTM-ie… w GASGAS-ie?

Plotki o Marquezie w KTM-ie z pewnością będą jednak jeszcze krążyły w stawce, bo przecież KTM wystawia cztery motocykle, tyle że dwa pod szyldem GASGAS-a. O ile pozycje Brada Bindera i Jacka Millera w fabrycznym składzie wydają się nie być zagrożone (duet ma kontrakty na 2024), to jednak co do ekipy Tech3 – nie bylibyśmy tego tacy pewni. Pol Espargaro z powodu poważnych kontuzji z Portugalii opuścił całą pierwszą połowę sezonu, a do tego nie wiadomo, w jakiej formie wróci po wakacjach. Jedyny tegoroczny debiutant Augusto Fernandez spisuje się z kolei naprawdę solidnie, ale przypomnimy tylko los jego poprzednika, także mistrza świata Moto2, Remy’ego Gardnera.

Wiele wskazuje na to, że jeśli KTM mógłby wymienić wspomniany duet na Marka Marqueza i Pedro Acostę, zrobiłby to bez zawahania, nawet zrywając podpisane już umowy. Tym bardziej, że Acosta wyraźnie domaga się angażu w MotoGP i całkowicie wyklucza pozostanie w Moto2 na swój trzeci sezon. Tymczasem Pol Espargaro co prawda ma kontrakt na 2024 rok, ale… nie takie rzeczy widziano już w MotoGP.

Klęska urodzaju w Ducati

Tak jak Acoście, coraz głośniej mówi się też o możliwym przejściu do klasy królewskiej jego głównego rywala z Moto2 – Tony’ego Arbolino. Włoch jest liderem klasyfikacji generalnej i ma osiem punktów przewagi nad Pedro. O ile jeszcze do niedawna mówiło się, że „Arbo” może przejść do World Superbike, teraz pojawiają się plotki o możliwym awansie do MotoGP w barwach Gresini Racing. Miałby tam zająć miejsce swojego rodaka Fabio di Giannantonio, który jest podobno coraz bliżej przejścia właśnie do WSBK.

Jeśli nie Arbolino, to prawdopodobnie… Franco Morbidelli. O ile jeszcze kilka tygodni temu zastanawiano się, czy Yamaha przedłuży umowę z Włochem, wiele się zmieniło. Sam „Morbido” w pewnym momencie pytał retorycznie „a czy ja chcę spędzić przyszły sezon na M1-ce?” i wydaje się, że coś jest na rzeczy. Valentino Rossiemu bardzo zależy, by zapewnić swojemu pierwszemu podopiecznemu solidny motocykl, na którym będzie mógł pokazać swój talent. W końcu jeszcze w 2020 roku walczył o mistrzostwo z Joanem Mirem

Pozostałe składy producenta z Borgo Panigale prawdopodobnie nie ulegną zmianie, co między wierszami potwierdzał też Paolo Ciabatti. W fabrycznym teamie pozostaną obrońca tytułu Pecco Bagnaia oraz jego nowy team-partner Enea Bastianini. „Bestia”, z powodu kontuzji z Portugalii, nie był w stanie pokazać pełni swojego potencjału na fabrycznym motocyklu. A zwalnianie go w takiej sytuacji nie byłoby najrozsądniejszym posunięciem.

W Pramacu pozostanie Jorge Martin, a jego team-partnerem zapewne nadal będzie Johann Zarco. Francuz, choć jeździ bez fajerwerków, nadal jest gwarantem solidnych wyników. W tym roku czterokrotnie stał już na podium i zajmuje piąte miejsce w „generalce”. Zarówno jednak Zarco, jak i Alex Marquez u Gresiniego nie mają kontraktów na 2024 rok, ale ich pozycje nie wydają się zagrożone.

Tymczasem w Mooney VR46 Racing pozostać chce Marco Bezzecchi, który podkreśla, że to jego ekipa jest kluczem do jego sukcesów w MotoGP. To, że u jego boku pozostanie brat Valentino Rossiego – Luca Marini, jest w zasadzie pewne.

Ducati potwierdziło, że poza Bagnaią i Bastianinim, fabryczne motocykle dostanie tylko dwóch zawodników. Na maszynę taka bardzo liczy „Bezza” i kto wie, czy Ducati nie zdecyduje się na dostarczenie modeli GP24 właśnie Marco oraz „Martinatorowi”.

Kłopoty u Japończyków

Z Yamahy zapewne ucieknie Morbidelli, a i pozostanie w niej na sezon 2025 Fabio Quartararo nie jest takie pewne. Francuz ostatnio zapowiedział, że kontrakt na lata 2025 i 2026 negocjować będzie sam, kończąc przy okazji wieloletnią współpracę z menadżerem Ericem Mahe. Z Hondy spróbuje odejść Marquez, a i kontuzjowany Joan Mir chętnie rozstałby się z RC213V, na której upadał w tym roku już 12 razy i nabawił się kilku kontuzji. Problem polega jednak na tym, że alternatywnych miejsc w zasadzie nie ma.

Pytanie, kto miałby wskoczyć na miejsce Morbidellego albo Marqueza? W Yamasze niespodziewanie pojawił się nowy kandydat – Jake Dixon. Brytyjczyk właśnie wygrał swój pierwszy wyścig w Moto2, a do tego przyjaźni się z Quartararo. Na dodatek w 2021 roku wystartował w dwóch wyścigach na M1-ce w ramach zastępstwa za kontuzjowanego Morbidellego i jak mawia klasyk „wstydu nie było”.

„Morbido”, jeśli nie znajdzie zatrudnienia u Gresiniego, być może przejdzie do WSBK. Tam miałby zająć miejsce Topraka Razgatlioglu w fabrycznym składzie Yamahy, jako że Turek w przyszłym sezonie przechodzi do BMW. Co ciekawe, z miejscem w ekipie Gresiniego łączony jest także Dixon, którego menadżerem jest Frankie Carchedi… obecny szef mechaników Fabio di Giannantonio. Carchedi wcześniej zgarnął mistrzostwo z Mirem w Suzuki.

Sytuacja Hondy wydaje się być bardziej skomplikowana. W swoich szeregach ma kontuzjowanych Marqueza, Mira oraz Alexa Rinsa, a także Takę Nakagamiego. Jeśli Marc rzeczywiście odejdzie, dla Japończyka może to być szansa na pozostanie w MotoGP – w końcu to on, obok Hiszpana, zna najlepiej RC213V. W kuluarach znów wrócił temat zastąpienia Taki przez jego rodaka Aia Ogurę, który po dłuższym leczeniu kontuzjowanego nadgarstka, w Assen wrócił na podium w Moto2.

Spokój Aprilii

Jedyni, o których się nie wspomina, to zawodnicy Aprilii. Producent z Noale nie planuje żadnych zmian w swoich dwóch składach i tym samym ma spokojne wakacje. Aleix Espargaro i Maverick Viñales w fabrycznym teamie oraz reprezentujący team RNF Miguel Oliveira i Raul Fernandez mają bowiem podpisane kontrakty na sezon 2024.

Jak widać, sytuacja w serialu pt. „MotoGP Silly Season 2024” zmienia się jak w kalejdoskopie, a my powinniśmy przygotować się na co najmniej kilka nowych odcinków. Jesteśmy też ciekawi, na ile większość tych plotek po prostu nie rozejdzie się po kościach, a prawdziwe roszady będą miały miejsce dopiero na sezon 2025 MotoGP.


Zdjęcia: Red Bull Content Pool, HRC, GASGAS, Yamaha MotoGP, Mooney VR46 Racing

KOMENTARZE
Redakcja Świat Motocykli

Recent Posts

Avon Tyres. Ponad 140 lat tradycji, od klasyki po sport

Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…

24 lutego 2026

Harley-Davidson Pan America 1250 ST. Daily Harry

Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…

24 lutego 2026

TOP Tygodnia: Spowiedź niegeriatryczna, Ściganie na nakedach… – O czym czytaliście najchętniej w ostatnich dniach?

Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…

23 lutego 2026

MotoGP: Co wiemy po testach w Tajlandii?

Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…

22 lutego 2026

WSBK: Nicolo Bulega z hat-trickiem w Australii. Czy tak będzie wyglądał cały sezon?

Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…

22 lutego 2026

Używane Suzuki VZ1500L0. Nawet nie próbujcie mnie zatrzymać

Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…

21 lutego 2026