Znacznie ła­twiej można dziś spotkać cywilne wersje takich mo­tocykli jak Sokół 1000, Harley WLA, czy M-72, niż ich wojskowe odpowied­niki. Jakkolwiek o gustach nie należy dyskutować, wy­daje się, że motocykle cy­wilne, zazwyczaj koloro­we, ozdobione szparunka­mi i chromem, mają w so-bie dużo indywidualnego piękna i stylu, czyli tego, czego się od nich oczekuje. Nie można tak powiedzieć o maszynach szykowanych na wojnę, choćby dlatego, że one nie miały być piękne – ich podstawowym walo­rem miała być skuteczność.

Być może moje pacyfi­styczne nastawienie ma znaczenie dla postrzegania maszyn wojskowych (mój Sokół 1000 ma kolor czerwony), ale oddając spra­wiedliwość tym, którzy nie mogą spać spokojnie, dopó­ki nie zdobędą oryginal­nych uchwytów na saperkę, stwierdzam, że bez ich zielonych motocykli nigdy nie udałoby się docenić w pełni tych błyszczących.

Prawdopodobnie Jacek Czajkowski z Kutna ma po­dobne poglądy, skoro odre­staurowane przez niego BMW może stanowić nie­mal katalogowy wzór cywil­nej R 12. Uważny obserwa­tor wypatrzy na pewno kil­ka szczegółów niezgodnych z oryginałem, lecz w moto­cyklu jeżdżącym często zdarzają się podobne, do­raźne usprawnienia, które z czasem właściciel stara się wyeliminować.

Zwarty, monolityczny silnik – bardzo łatwy w obsłudze i podczas napraw. Podstawowy problem w tego typu konstrukcji to łatwość uszkodzenia cylindrów przy wywrotce lub uderzeniu w przeszkodę. Tym samym nogi kierowcy zyskują naturalną ochronę

Zainteresowanie moto­cyklami odziedziczył po pa­nu Czajkowskim seniorze, który jest, nota bene, wła­ścicielem prezentowanego pojazdu. A ponieważ ze starszych należy brać przyk­ład, w przydomowym garażu dobiega końca remont dwóch kolejnych BMW: bliźniaczej R 12 i wyjątkowego R 63. Spróbujcie wyobrazić sobie ten drugi – górnozaworową podra­mówkę o pojemności 750 ccm na piórowym resorze z przodu. Gdy zacznie jeździć, odwiedzimy Jacka jeszcze raz.

Jeden z najpopularniejszych niegdyś modeli BMW stał się obecnie wielką rzadkością

Będąc z zawodu me­chanikiem (i to dobrym), doprowadził BMW ojca do perfekcji technicznej. To abstrakcyjne nieco po­jęcie staje się zrozumia­łe w chwilę po uruchomie­niu motocykla. Bezszumny, wspaniale wytłumiony sil­nik, wyjątkowo precyzyjnie reagujący na ssanie i przy­spieszenie zapłonu, robi na każdym wrażenie. Pozosta­je tylko w milczeniu popa­trzeć na siebie i pokiwać głową – wspaniała beema!

Być może ktoś czytający co miesiąc dział „Motocykl zabytkowy” dojdzie do wniosku, że każdy z opisywanych motocykli jest chwalony do przesady. Otóż oszukując tematów na na­stępne miesiące, staramy się znaleźć pojazdy wyjąt­kowe, takie, które wyróż­niają się wśród innych przede wszystkim doskona­łym stanem technicznym – nigdy nie restaurowane lub odrestaurowane na wyso­kim poziomie. Opisując za­tem taki obiekt trudno jest go przecenić. Myślę, że za ja­kiś czas z kolejnych artyku­łów stworzy się swoisty ka­talog najlepszych polskich dwukołowych zabytków.

Schemat zmiany biegów w„H” i zblokowana z silnikiem skrzynia przypomina konstrukcje samochodowe. Powyżej cylindra znajduje się opisany w tekście podgrzewacz

W Polsce BMW R 12 ko­jarzone jest przede wszystkim z maszynami wojsko­wymi używanymi przez Wehrmacht w czasie woj­ny. W rzeczywistości jego historia zaczęła się już w 1935 r., a zakończyła 6 lat później, zanim wojna wkroczyła w decydującą fa­zę. O tym modelu można mówić wiele, lecz na początek należy zwrócić uwagę, że właśnie w nim po raz pierwszy w maso­wej produkcji zastosowano teleskopowe zawieszenie przedniego koła. Rozwiąza­nie to okazało sie tak uda­ne, że króluje w jednośla­dowej technice do dziś i nic nie wskazuje na to, aby szybko zostało wyparte. Dzięki teleskopom, wpro­wadzonym bezpośrednio po charakterystycznym dla fir­my wleczonym wahaczyku podpartym na resorze pió­rowym, BMW ominęło etap zawieszenia trapezowego, obowiązującego w więk­szości konstrukcji świato­wych (niektóre firmy – mniej światowe – stoso­wały go jeszcze 20 lat póź­niej).

Napęd przenoszony jest wałkiem kardana. Sprężyny siodełka powinny być malowane, zaś tłumiki chromowane

Teleskopy BMW, z ze­wnątrz wyglądające na szczyt prostoty – od środka zdumiewają skomplikowa­niem i ilością elementów. Z wszystkich remontowa­nych podzespołów właśnie one najbardziej dały się Jackowi we znaki. Niezli­czona liczba sprężyn, spręży­nek, tłoczków, zabezpie­czeń itp. tłumaczy, dla­czego w większości starych Beemek zawieszenia nie są w zbyt dobrym stanie. Trzeba być wyjątkowo upartym, aby to naprawić.

Szkieletem motocykla jest rama wykonana z gru­bej stalowej blachy formo­wanej na prasach. Kariera tej niezbyt ładnej, ale trwa­łej i taniej skrzynki rozpo­częła się w 1929 r., kiedy to w modelu R 11 zastosowano ramę blaszaną zamiast rurowej. Po dwunastu la­tach, wraz z końcem pro­dukcji R 12, zakłady BMW powróciły do ram rurowych.

W tym motocyklu zastosowano pojedynczy gaźnik i rozbudowany filtr powietrza – zestaw charakterystyczny dla maszyn wojskowych. Za okrągłym deklem w skrzyni biegów znajduje się schowek na narzędzia

Zastosowany silnik rów­nież przypomina ten znany z modelu R 11. Zwarta konstrukcja z wygodnie przykręcaną osobną skrzy­nią biegów i napęd koła wałkiem kardana to kanon BMW – idea, która przyniosła firmie sławę i tysiące zwolenników. Ta dolnoza­worowa 750-tka miała swój odpowiednik w postaci gór­nozaworowego R 17, bar­dzo rzadkiego motocykla sportowym charakterze.

Pomimo krótkiego okre­su produkcji, R 12 jest jed­nym z popularniejszych modeli z biało-niebieskim śmigłem w godle (echo lot­niczych tradycji), wyprodu­kowanym w ilości 36 008 sztuk, co stanowi absolut­ny rekord przedwojennego okresu działalności firmy. Wśród spotykanych na polskich drogach egzem­plarzy trudno jest znaleźć dwa identyczne. Zazwyczaj są to pojazdy będące mie­szaniną elementów charakterystycznych modeli cywil­nych i wojskowych. Trudno ocenić ich stopień oryginalności. Lecz trudno też mówić o wzorcach, skoro znaczna liczba cywilnych, pomalowanych w wojsko­we barwy motocykli wyko­rzystywana była przez ar­mię. Maszyna Jacka Czaj­kowskiego to typowy „cy­wil”, którego charakter już na pierwszy rzut oka ustala wzór malowania.

Teleskopy BMW zrewolucjonizowały przemysł motocyklowy. Kutnowska rejestracja w staroniemieckim stylu podkreśla historyczny charakter pojazdu

Czarny lakier ozdobiony białymi paskami obowiązywał jako standardowy wzór lakiero­wania od początku istnie­nia firmy (1923 r.) do lat 70. Dla odbudowujących BMW przydatna może oka-zać się informacja, że szer­szy pasek miał 5 mm, przer­wa 3, a węższy 2 mm szero­kości. Typowe są także bar­dzo ładne, głębokie błotni­ki, które w wersji wojsko­wej prezentują się znacznie skromniej, spłycone do nie­zbędnego m1mmum. Po­dobne względy zadecy­dowały, że obszerne alu­miniowe podłogi zastąpio­no w armii na praktyczniej­sze w trudnych warunkach drogowych (i tańsze) zwy­kłe podnóżki. Zazwyczaj w maszynach cywilnych sil­nik wyposażony był w dwa gaźniki Amal, podczas gdy w wojskowych stosowano pojedynczy, umieszczony nad blokiem silnika – Sum. Przy pojedynczym gaźniku ciekawym rozwiązaniem są rurkowe podgrzewacze poprowadzone od kolektorów wydechowych do ssących, mające za zadanie podnieść temperaturę mieszanki za­sysanej do silnika. Dla po­trzeb wojska skonstruo­wano wydajniejszy filtr po­wietrza, a nawet stosowa­no (podobnie jak w modelu R 75) filtr umieszczony na zbiorniku paliwa, doskona­le chroniący silnik przed dostaniem się kurzu lub wody.

W cywilnej karoserii BMW R 12 prezentuje się dość elegancko

Aby poprawić handlową atrakcyjność motocykla, ru­ry wydechowe, tłumiki, ko­rek paliwa, ramkę reflekto­ra oraz niektóre drobne de­tale powlekano chromem, który oczywiście w wersji militarnej nie występował. Jako wystarczająco mocny, dostosowany był do ciągnięcia bocznego wózka, co skwapliwie wykorzystywano dla potrzeb wojska. Dodatkowo insta­lowano brezentowe sakwy po obu stronach tylnego koła oraz siedzenie i aluminiowe podnóżki dla pa­sażera.Niegdyś był to po­jazd bardzo popularny w Polsce – wojna pozosta­wiła po sobie dość dużo te­go typu pamiątek. Po blisko 50 latach od tamtych czasów jedyna szansa (ale bardzo niewiel­ka) na spotkanie takiego motocykla to imprezy za­bytkowych pojazdów. 

KOMENTARZE
Erwin Gorczyca

Jeden z założycieli i pierwszych stałych autorów „Świata Motocykli". Wielki profesjonalista i wielki pasjonat. Obecnie z synem Wawrzyńcem mieszka w pięknej podkarpackiej wsi, restauruje zabytkowe motocykle i opowiada o nich na swoim kanale „Zapach garażu".

Recent Posts

Motocykliści mają problem z hamowaniem. Doświadczenie i szkolenia tu nie pomogą

Niemiecki Instytut Bezpieczeństwa Motocyklistów (Institut für Zweiradsicherheit) z Essen przeprowadził badanie, w którym sprawdzono, czy motocykliści…

25 sierpnia 2026

Dwa oblicza motocykli 125 od Suzuki. Sportowe wrażenia czy miejski spryt?

Motocykle Suzuki GSX-S125 i GSX-R125 są z nami już od 10 lat. W tym czasie…

25 sierpnia 2026

Włochy walczą z polskim przekrętem. Policja skorzysta z danych CEPiK

Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych przekazało tamtejszej policji instrukcje, jak funkcjonariusze mogą skorzystać z danych dotyczących…

24 sierpnia 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

24 sierpnia 2026

Isle of Man TT nie porzuci klasy Sidecar. Są pierwsze propozycje zmian

Organizatorzy Isle of Man TT pracują nad tym, żeby klasa Sidecar była bezpieczniejsza dla uczestników.…

24 sierpnia 2026

Motolato w Inter Motors. Nie uwierzysz, jak zobaczysz te ceny ciuchów IXON!

Dobry kombinezon sportowy, porządny zestaw turystyczny albo motocyklowe jeansy na dojazdy do pracy – niezależnie…

22 sierpnia 2026