Categories: Historia

Historia motocykli wg Lecha: Polskie drogi, cz. 2. W realiach PRL

Ze zdziwieniem skonstatowałem fakt, że od momentu zakończenia wojny w roku 1945, (jakoś nie przychodzi mi łatwo określenie „od odzyskania niepodległości”), do dnia dzisiejszego, w zasadzie tyle samo czasu nie produkujemy już motocykli, co je produkowaliśmy. Zakładając, że ostatni w pełni polski zmotoryzowany jednoślad zjechał z taśm montażowych w roku 1990, to od tego momentu minęło już ponad 30 lat. A co smutniejsze, wygląda na to, że w dzisiejszych realiach nie ma żadnych szans na wznowienie produkcji. Nawet szumnie zapowiadane „całkowicie polskie elektryczne samochody Izera” mają być w naszym kraju jedynie montowane z importowanych podzespołów, tak jak motocykle Indian.

Na dobry start

Tuż po wojnie sytuacja była jednak inna. Gwałtownie potrzebowaliśmy jakiegokolwiek indywidualnego środka transportu, a motocykle znacznie łatwiej było wdrożyć do produkcji niż samochody. W dodatku jednoślady były tańsze w zakupie i bardziej ekonomiczne w eksploatacji, więc decyzja była oczywista – zaczynamy od motocykli. Tak jak przed wojną, głównym inwestorem było państwo, jednak z jedną zasadniczą różnicą. W II RP, jeśli ktoś miał ochotę i możliwości, to inwestował i otwierał własną fabrykę.

OSA – jedyny polski skuter. Tu jeszcze jako prototyp

W socjalizmie prywatne osoby nie miały na to szans. Przekonał się o tym inż. Różański, który usiłował wznowić przedwojenną produkcję motocykli MOJ. Sama fabryka przetrwała wojnę w nienajgorszym stanie, a jej pracownikom udało się zabezpieczyć infrastrukturę na tyle, że już w 1945 można było wznowić produkcję. Niestety nowe polskie władze niechętnie patrzyły na prywatnych przedsiębiorców i nie wyraziły zgody na tę działalność. Inż. Różycki nie zdołał już odbudować własnego przedsiębiorstwa – poszedł na „państwówkę” i do końca zawodowego życia pozostał związany z przemysłem górniczym.

Inaczej było z projektami państwowymi. Już w 1945 roku powstało Zjednoczenie Przemysłu Motoryzacyjnego. Oczywiście priorytetem były ciężkie maszyny dostawcze i rolnicze, ale transport indywidualny też był brany pod uwagę. Jak w większości zrujnowanej Europy, podstawą miały być lekkie, tanie w produkcji i ekonomiczne pojazdy jednośladowe. Zakłady produkcyjne na terenie Polski zostały zrujnowane, maszyny wywiezione, a dokumentacje techniczne zniszczone.

Dziewczyna i motocykl – tak reklamowała się największa polska fabryka

Jedynym pozostałym (częściowo) kapitałem byli ludzie – od inżynierów i konstruktorów począwszy, na technikach i robotnikach skończywszy. To oni właśnie mieli stać się fundamentem odbudowy naszego przemysłu motoryzacyjnego i zabrali się do tego z wielkim zapałem. Ponieważ motoryzacją zarządzało Zjednoczenie, wszystkie strategiczne decyzje zapadały centralnie i niestety przy ich podejmowaniu często kierowano się polityką, a nie ekonomią czy nawet zdrowym rozsądkiem.

W roku 1946 ruszyły prace przy adaptacji projektu niemieckiej DKW RT 125 do polskich potrzeb i możliwości. Plany motocykla otrzymaliśmy w ramach reparacji wojennych, jednak szybko okazało się, że „dykta” w oryginalnej formie jest za droga i zbyt skomplikowana jak na możliwości naszego przemysłu. Prace szły dwutorowo – zmodyfikowaną jednostkę napędową (S01) opracowano w CBT w Bielsku-Białej, a nad resztą pojazdu biedzili się inżynierowie w Kielcach i Warszawie.

Junak był całkiem niezłym motocyklem, ale jak na naszą siermiężną rzeczywistość, zbyt drogim i skomplikowanym

Tak powstały dwa różne projekty – SHL M02 i Sokół 125. Szybko się okazało, że projekt warszawski był zbyt ambitny, bo jego rama zbudowana była z rur ciągnionych, które trzeba było importować. Motocykl kielecki oparty był na podwójnej ramie z ceowników (jak przed wojną) i z tą technologią nasze huty dawały sobie radę. Nie będzie wielkim nadużyciem stwierdzenie, że DKW RT 125 było praprzodkiem wszystkich krajowych motocykli dwusuwowych, a  jego silnik, z różnymi modyfikacjami i modernizacjami, towarzyszył im wszystkim aż do ostatecznego zakończenia produkcji w roku 1985.

Trudno ocenić, czy to dobrze – z jednej strony tania i prosta konstrukcja zmotoryzowała nasz kraj, a z drugiej, dosyć szybko okazała się niezbyt nowoczesna, a dodatku wykonywana była, delikatnie mówiąc, byle jak. Owszem, były tych maszyn miliony, Polska była nawet w pewnym okresie drugim co do wielkości producentem motocykli na świecie, ale z czasem większość z nich zaległa w piwnicach, stodołach i na strychach. W wielkim skrócie – mieliśmy w kraju trzy wytwórnie motocykli: Warszawę, Kielce i Świdnik, które w różnych okresach były otwierane i zamykane (oprócz WSK) w zależności od politycznych potrzeb rządzących.

Punktów sprzedaży motocykli było sporo, za to serwisów – jak na lekarstwo


Przeczytaj też poprzednie artykuły z serii:


Junak, zwany „polskim Harleyem”, był naszym jedynym powojennym czterosuwem

Nie cieknie – znaczy, że nie ma oleju!

Nieco inna sytuacja była z Junakiem. W czasach mojej młodości „polskim Harleyem” nazywano Sokoła 1000, ale teraz to nasz jedyny powojenny motocykl z silnikiem czterosuwowym (jeżeli nie liczyć żużlowego FIS-a) coraz częściej jest określany tym mianem. No cóż, jak by nie patrzeć, to Harley też miewał single w swojej ofercie… Można się zastanawiać, kto i po co podjął decyzję o zbudowaniu i wdrożeniu do produkcji tego motocykla.

Historia powstania Junaka jest bowiem dosyć ciekawa i nietypowa. Najpierw zdecydowano na szczeblu centralnym o skonstruowaniu motocykla, a dopiero potem zaczęto się zastanawiać, gdzie można by go było zacząć produkować. Inżynierowie z BKPMot, przy pomocy warszawskiej WFM, zbudowali pierwsze prototypy, które zaprezentowano w roku 1954 we Wrocławiu, przy okazji Wystawy X-lecia. Ciągle jednak nie było decyzji, gdzie nowy motocykl miałby być produkowany.

Powojenna historia polskich motocykli zaczęła się w roku 1947, od Sokoła 125…

… a zakończyła na „ptasiej” serii WSK w roku 1985

Po latach wydaje się, że wybór lokalizacji był nieco przypadkowy, bo budowę nadwozi zlecono fabryce w Szczecinie (przedwojenny Stoewer), a silniki montowane miały być w Łodzi, przez Wytwórnię Sprzętu Mechanicznego. Po wojnie, być może za karę – budowano tu Kettenkrady i Kübelwageny M 12 – szczecińskie zakłady zostały „zdegradowane” i w ramach Zjednoczonych Fabryk Okuć i Sprzętów Metalowych produkowały łóżka, a następnie, jako Szczecińska Wytwórnia Sprzętów Metalowych, sprzęt medyczny. Kierownictwo fabryki nie traciło jednak nadziei i cierpliwie czekało na swoja szansę. Miasto przygotowywało się do nowego zadania już od roku 1955, ale dopiero 1 stycznia 1958 powołano do życia Szczecińską Fabrykę Motocykli.

W powszechnej opinii uważa się, że Junak był motocyklem dość marnym. Miał kłopoty z uszczelnieniem silnika, a jego iskrownik się zalewał. W dodatku, w porównaniu z dwusuwami, był bardzo drogi – zarówno w produkcji, jak i sprzedaży. Podobno Junak sprzedawany był nawet poniżej kosztów produkcji. Nie wszystkie te zarzuty są jednak zgodne z rzeczywistością. Dopóki motocykl pozostawał zmontowany fabrycznie, sprawował się całkiem nieźle. Jednak gdy przychodził czas serwisu czy poważniejszych napraw, robiło się już znacznie gorzej. I tu dochodzimy do kluczowego zagadnienia – kultury technicznej w czasach PRL.

Dziadostwo

Czy ktokolwiek z was słyszał kiedyś o wyspecjalizowanym serwisie motocyklowym w czasach Polski ludowej? No właśnie – sprzedawano setki tysięcy motocykli, ale nie było dla nich punktów serwisowych. Wychodzono wtedy z założenia, że każdy użytkownik będzie sam dłubał przy swojej maszynie. Przecież motocykl to prosty mechanizm, w dodatku przeznaczony dla tej biedniejszej części społeczeństwa. I mniej więcej tak to działało – w ruch szły młotki, przecinaki, czasami nawet śrubokręty czy klucze płaskie.

O motocyklach ze Świdnika układano nawet popularne piosenki

Przy motocyklach dwusuwowych jeszcze to jakoś działało – można się było stosunkowo łatwo dobrać do tłoka, oskrobać nagar nożem, założyć kupione w Polmozbycie nowe pierścienie (kto by się tam przejmował luzem na zamkach?), potem gruba warstwa Hermetixu i po sprawie. Niestety w przypadku Junaka tak to nie działało. Maszyneria była zdecydowanie bardziej skomplikowana, a dodatku cały czas wprowadzano w niej mniej lub bardziej istotne zmiany konstrukcyjne.

Nowy dekiel z pozoru wyglądał tak samo, nawet jakby pasował, a że labirynt odmy był zupełnie inny, to już nie miało znaczenia. To właśnie z powodu braku wiedzy czy podstawowej kultury technicznej, ale także i sieci serwisowej, Junaki uważane były za wadliwe i chimeryczne. Myślę, że teza „ to nie Junak był marny, to użytkownicy do niego nie dorośli” może zawierać w sobie spore ziarno prawdy.

Powszechnie uważa się, że to polityczne decyzje „komunistów” wykończyły motocykle w Polsce, ale ja się z tym nie zgadzam. Era motocykli skończyła się wraz z pojawieniem się na drogach „malucha” – Fiata 126p. W połowie lat 80. maszyny zalegały stertami w GS-ach czy Polmozbytach i nikt ich nie chciał, nawet po przecenie. Kto mógł, przesiadał się z dwóch na cztery koła i bez żalu porzucał „wieśkę” czy „fumkę” na złomie. Kto miał szczęście, sprzedawał „motór” dzieciakom za przysłowiową flaszkę…

No i w całej tej opowieści o historii motocyklizmu z czasów PRL zabrakło miejsca na motorowery. Zanosi się więc na kolejny odcinek cyklu, bo przecież nie możemy pominąć Komara i motorynki!


Zdjęcia: Archiwum redakcji, autor

KOMENTARZE
Lech Potyński

Od samego początku w „Świecie Motocykli”. To on, w zaciszu bielańskich garaży, wspólnie z Erwinem Gorczycą, Robertem Więckiewiczem i Krzysztofem Wydrzyckim składał pierwszy numer naszego magazynu. Miłośnik oldtimerów. Niezłomnie wierzy, że uda mu się uzbierać wszystkie stare rzeczy świata.

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026