Honda Monkey – Roland Sands Design. Kompaktowa małpka

Poza popisami kaskaderskimi, Jason jest profesjonalnym deskorolkarzem, ma knajpę o nazwie Chronic Tacos i całkiem sporo programów telewizyjnych na koncie. Ostatnio zbudował campervana z napędem na cztery koła na bazie Mercedesa Sprintera i ruszył w świat. Do szczęścia brakowało mu sprzętu, którym mógłby się poruszać, gdy już rozbije swój kamperski mandżur gdzieś pośrodku pustkowia.

Z tym problemem zgłosił się do Rolanda Sandsa, właściciela jednego z najbardziej rozpoznawalnych warsztatów customowych na świecie i człowieka, który wspólnie z Olą Stenegardem tchnął życie w model R nineT marki BMW. Podczas wizyty u Rolanda Jason przymierzył się do kilku gotowych customów. Siedząc na bobberze bazującym na Harleyu-Davidsonie stwierdził, że dałby radę nim pojechać, ale na początku i na końcu trasy musiałby mieć kogoś, kto przytrzymałby monstrualną konstrukcję. Było jasne, że dla Wee Mana trzeba będzie nie tylko zadbać o styl motocykla, ale i dostosować go do wzrostu. Wybór padł na nową Hondę Monkey.

125 powodów do zabawy

Historia Hondy Monkey sięga 1961 roku. Jej narodziny nie są wynikiem rynkowych kalkulacji, a raczej przypadkowych obserwacji. Pierwowzór o nazwie Z100 był jedną z atrakcji w należącym do Hondy tokijskim parku rozrywki. Krwistoczerwona motorynka z silnikiem z modelu Super Cub cieszyła się taką popularnością wśród gości Tama Tech Park, że Honda postanowiła wprowadzić ją do produkcji seryjnej. W 1964 roku „Małpka” zadebiutowała na rynku japońskim jako CZ100, a trzy lata później w Europie jako Z50M, z silnikiem o pojemności 49 ccm i składanymi kierownicą i siodełkiem. Te dwa elementy miały kolosalny wpływ popularyzację małej Hondy, bo można ją było spokojnie przewozić w bagażniku prawie każdego auta.

Uszczuplić małpkę

W ręce ekipy Roland Sands Design trafiło ostatnie wcielenie Monkey, dostępne na rynku od 2018 roku jako pełnoprawna stodwudziestkapiątka. Przed rozpoczęciem upiększania chłopaki musieli dostosować geometrię do wzrostu Jasona. W pierwszej kolejności na śmietnik trafiło wysokie siedzisko. Było wygodne, ale dla Wee Mana, wracającego do jazdy na motocyklach po ponad dziesięcioletniej przerwie, kluczowe było to, by mógł postawić obie stopy na asfalcie.

Cienkie jak naleśnik siedzisko Saddlemen i zupełnie nowa rama pomocnicza poprawiły znacząco sytuację, ale do ideału było wciąż daleko. Roland zamówił więc obniżone zawieszenie przednie od firmy Racing Bros i dedykowany amortyzator tylny tego samego producenta. Dzięki nowej kierownicy ProTaper i setom Driven Racing Roland uzyskał lepszą pozycję kierowcy. Dźwignia zmiany biegów pochodzi z oferty Hard Racing.

Mocy przybywaj

Po uporaniu się z geometrią przyszedł czas na zabawki. Honda dostała nowe klamki ASV, kierunkowskazy LED Koso, specjalnie zaprojektowane felgi karbonowe BST, osłonę lampy przedniej HRP Motors (nie widać na zdjęciach), karbonowe błotniki Tyga Performance, wlew paliwa Driven Racing, osłonę pod silnik Skid Plate, osłonę sprzęgła Kitaco, osłonę stojanu marki Sex Machine i pokrywę zaworów od Driven Racing. Nie obyło się bez usprawnień wpływających na wydajność. Przedni układ hamulcowy składa się z zacisku Brembo P34 i tarczy Galfera o średnicy 220 milimetrów.

W tylnym pracuje ten sam zacisk, ale wgryza się w tarczę o średnicy 190 milimetrów. Paskudny airbox ustąpił miejsca dolotowi Chimera z filtrem K&N, a za odprowadzanie spalin odpowiada wydech GP Magnum Yoshimury. Brzmi ładnie, acz wygląda dość ordynarnie. W układzie napędowym pojawił się łańcuch DID i nowe zębatki, dzięki którym zmieniły się przełożenia. Firma CJR Performance przeprogramowała komputer sterujący wtryskiem, co wraz z odchudzeniem motocykla o ponad 18 kilogramów sprawiło, że rozpędza się on teraz do 120 km/h.

Po usunięciu wszystkich zbędnych elementów i mocowań rama pomocnicza została pomalowana na zieleń awokado, a zbiornik trafił w ręce Chrisa Wooda z firmy Airtrix, który pomalował go na głęboką czerń, a boki ozdobił strukturą karbonu i zielonymi szparunkami. Honda Monkey Wee Mana nie wpisuje się w żaden znany styl, ale nie o to tu przecież chodziło. Wygląda zacnie, brzmi złowrogo i mam wrażenie graniczące z pewnością, że gdyby mój syn Konstanty ją zobaczył, nigdy w życiu nie chciałby jeździć ze mną żadnym innym motocyklem.

KOMENTARZE
Mariusz "Smoku" Rakowski

Artystyczna dusza ukryta pod tatuażami. Jak napisze list do syna, to pół internetu płacze ze wzruszenia. Jak opisze customowy motocykl, to można go wystawiać obok „Mona Lisy”. Autor najbardziej popularnego motocyklowego bloga w kraju: www.ridetobe.com. Lubi: kawę, Jagera i motocykle!

Recent Posts

Avon Tyres. Ponad 140 lat tradycji, od klasyki po sport

Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…

24 lutego 2026

Harley-Davidson Pan America 1250 ST. Daily Harry

Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…

24 lutego 2026

TOP Tygodnia: Spowiedź niegeriatryczna, Ściganie na nakedach… – O czym czytaliście najchętniej w ostatnich dniach?

Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…

23 lutego 2026

MotoGP: Co wiemy po testach w Tajlandii?

Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…

22 lutego 2026

WSBK: Nicolo Bulega z hat-trickiem w Australii. Czy tak będzie wyglądał cały sezon?

Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…

22 lutego 2026

Używane Suzuki VZ1500L0. Nawet nie próbujcie mnie zatrzymać

Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…

21 lutego 2026