Harley-Davidson Pan America 1250 „Pan X” – Motocrew. Brawura wysoce wskazana

O tym, że alkohol to szkodliwy skurczybyk, nie musimy raczej dyskutować. Mógłbym zrobić tu smutny wywód o chorobach i nieprzyjemnych skutkach zbyt częstego przyjmowania trunków różnorakiej maści. Co to znaczy przyjmować alkohol zbyt często? Według Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych ryzykowne i szkodliwe jest spożywanie więcej niż sześciu litrów czystego alkoholu rocznie. Dziś jednak zajmę się grupą pijącą w ilościach umiarkowanych, czyli poniżej tych sześciu litrów czystego alkoholu  w skali roku. Do takiej wciąż się zaliczam. W tej grupie alkohol przyjmowany jest ze względu na swoje właściwości rozluźniające, tłumiące wstydliwość i zwiększające wydzielanie dopaminy zwanej hormonem szczęścia. Jest jeszcze jeden powód i wszyscy doskonale go znamy. C2H5OH sprawia, że w człowieku nie tylko rodzą, ale i realizują się pomysły, które na trzeźwo, nawet przy największych wysiłkach, nie przyszłyby do głowy. Przykład? Proszę bardzo!

W październiku 2017 roku obchodziłem okrągłą rocznicę urodzin. Z tej okazji mój barek został zasilony całkiem słusznym zapasem Jägermeistra. Cieszyłem się niezmiernie, ponieważ już w styczniu na świat miał przyjść mój syn. Zielone butelki z macerowanymi w spirytusie ziołami miały zostać wykorzystane podczas pępkowego. Jednego tylko nie przewidziałem – że któregoś pięknego wieczoru przyjdzie Andrzej, odkręci pierwszą z urodzinowych flaszek i rzuci „Jest opcja, by przejąć od Agory Świat Motocykli. Jak do tego podejść?”. Moja odpowiedź brzmiała „Jak najszybciej!”. Minęło prawie sześć lat, z urodzinowym Jägerem musiałem pożegnać się na długo przed pępkowym, za to Andrzej dziś jest właścicielem najstarszego magazynu motocyklowego w Polsce. Jasne, że nie mogę przypisywać sukcesu wyłącznie promilom we krwi, ale bez nich brawura i odwaga mogłyby być na zbyt niskim poziomie, by powziąć tak szaloną decyzję.

Potrzymaj mi whisky

Podobną historię podczas zeszłorocznej edycji Glemseck 101 miał Chris Scholtka, niemiecki strażak i właściciel warsztatu Motocrew. Siedział na stoisku Touratecha z Larsem Würdemannem (inżynierem od zawieszeń) i wspólnie snuli plany dotyczące nowych projektów, oczywiście sącząc przy tym whisky. Po kilku rundach zaprosili do dyskusji Martina Wickerta, człowieka zarządzającego całym marketingiem Touratecha. Ten powiedział, że w dziale rozwoju mają Pan Americę, która właśnie wróciła z testów akcesoriów na trasie Niemcy-Nordkapp-Niemcy. Miks alkohol-brawura-odwaga zadziałał błyskawicznie i kilka tygodni później Pan America stała już w warsztacie Chrisa.

Po intensywnej burzy mózgów budowniczy zdecydował, że z motocykla typu adventure zrobi sprzęt do flat tracka. Nie street trackera, jedynie wyglądem przypominającego wyścigówkę do jazdy w kółko, a pełnoprawny sprzęt nadający się do profesjonalnych startów. Wysoce prawdopodobne, że burza nie była tylko w mózgu, ale i w wątrobie, bo Pan America ma tyle wspólnego z flat trackiem, co ja z baletem.

Filigranowy słoń

Na początku Chris skontaktował się z kilkoma osobami ścigającymi się w Krowdrace, jedynej lidze flat trackowej w Niemczech. 19-calowe felgi, awaryjny wyłącznik silnika i usunięcie przedniego hamulca. W zasadzie przepis dość prosty. By jednak motocykl miał charakterystykę profesjonalnego flat trackera, budowniczy skorzystał z wiedzy Kaia Haasego, zawodowego FMX-owca i pierwszego człowieka, który wykonał front flip dropa na motocyklu. Kai zdradził kilka faktów o pozycji na motocyklu, zawieszeniu i przełożeniach.

Chris naszkicował kilka pomysłów, następnie rozłożył Pan Americę na części pierwsze i od razu stworzył nową ramę pomocniczą. Po jej zamontowaniu zdał sobie sprawę, że fabryczny zbiornik paliwa o pojemności ponad 21 litrów nie ułatwi sprawy. Jak mówi: „Chciałem zbudować motocykl do wyścigów, a nie wielkiego turystycznego słonia”. W pierwszej kolejności wyspawał mały aluminiowy zbiornik o pojemności 9 litrów. Następnie wykorzystał oryginalne osłony, pociął je i dopasował do swojego pomysłu, by zbiornik wciąż przypominał oryginał.

Kolejna przemiana dotyczyła airboxa. Ten fabryczny Chris zastąpił egzemplarzem wydrukowanym na drukarce 3D i współpracującym z mięsistym filtrem powietrza K&N. Nie wiem, czy rozsądnym było wyciąganie go na wierzch zbiornika, ale wygląda to zacnie. Zmiana w dolocie wymagała przeprogramowania sterownika silnika, ale tym zajęli się eksperci z Don Performance. Przy okazji na śmietnik trafiła sonda lambda, a obwarowany normami emisji spalin fabryczny wydech ustąpił miejsca wyspawanemu z 90 elementów układowi w stylu motocross. Efekt? Moc większa o 9,9 KM i moment obrotowy wyższy o 12 Nm. Wszystko to przy masie zredukowanej o ponad 32 kilogramy.

Na nowe nadwozie „Pan X-a” składają się: błotnik i mocowanie tablicy od Husqvarny FC450, małe siedzisko, boczki z przezroczystej żółtej pleksi, dyskretne światło LED z przodu, oryginalna lampa LED ukryta nad tylnym kołem, customowy amortyzator tylny Touratech z łatwo dostępną regulacją napięcia wstępnego i przednie zawieszenie z nowymi wkładami Touratech. Motocykl stoi na 19-calowych kołach Excel zbudowanych z piast Harleya, specjalnie zaprojektowanych szprych i opon marki Shinko.

W przedniej części motocykla została zainstalowana kierownica Renthal, wyłącznik awaryjny ze smyczą oraz zegar marki Motogadget, który komunikuje się bezpośrednio z fabrycznym komputerem H-D. Motocykl musiał spędzić ponad tydzień w siedzibie Motogadgeta w Berlinie, bo do tej pory nikt nie zastępował dużego ekranu TFT tak minimalistycznym odpowiednikiem. Harley został ozdobiony wzorzystym malowaniem autorstwa Pablo Custom Painting z Gelsenkirchen. Całość wygląda dokładnie tak, jak powinno wyglądać coś wymyślonego z odpowiednią dawką alkoholu w krwioobiegu. Szaleństwo i brawura w każdym detalu. W 2024 roku Chris planuje wystartować Pan Americą w pełnym cyklu wyścigów flat track Krowdrace. Na trzeźwo nikt by tego nie wymyślił!

PS Nie trywializuję problemów alkoholowych. Jeśli martwisz się swoim lub czyimś piciem, pamiętaj o istnieniu Infolinii Anonimowych Alkoholików pod numerem 801 033 242. To pierwszy krok do uzyskania profesjonalnej pomocy.

Zdjęcia: illume91.agency

KOMENTARZE
Mariusz "Smoku" Rakowski

Artystyczna dusza ukryta pod tatuażami. Jak napisze list do syna, to pół internetu płacze ze wzruszenia. Jak opisze customowy motocykl, to można go wystawiać obok „Mona Lisy”. Autor najbardziej popularnego motocyklowego bloga w kraju: www.ridetobe.com. Lubi: kawę, Jagera i motocykle!

Recent Posts

TOP Tygodnia: Spowiedź niegeriatryczna, Ściganie na nakedach… – O czym czytaliście najchętniej w ostatnich dniach?

Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…

23 lutego 2026

MotoGP: Co wiemy po testach w Tajlandii?

Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…

22 lutego 2026

WSBK: Nicolo Bulega z hat-trickiem w Australii. Czy tak będzie wyglądał cały sezon?

Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…

22 lutego 2026

Używane Suzuki VZ1500L0. Nawet nie próbujcie mnie zatrzymać

Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…

21 lutego 2026

Nowy Kawasaki Brute Force 450 EPS na rok 2026

Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…

21 lutego 2026

Honda Adventure Roads 2026 – Krótsze wyprawy, więcej motocyklistów

Program Honda Adventure Roads w 2026 roku zmienia charakter – zamiast jednej ekstremalnej ekspedycji pojawią…

21 lutego 2026