Rajd Dakar 2002 | Wywiad z orłami ORLEN Teamu

– Byt to już trzeci Wasz start w rajdzie Paryż-Dakar. Co trzeba zrobić, żeby tam pojechać?

Marek Dąbrowski: – Jest to bar­dzo trudne zadanie. Najpierw trzeba bardzo chcieć, potem znaleźć sposób żeby namówić sponsorów na spore wydatki. I wreszcie poszukać kogoś, kto zajmie się rozwiązaniem wszyst­kich problemów dotyczących wyjaz­du. Mamy oczywiście wpływ na większość spraw, ale mówiąc szcze­rze, bez zaangażowania agencji nie moglibyśmy przygotować wyprawy do Dakaru.

– Na jakie wydatki musi się przygotować amator afrykańskiej przygody życia?

Jacek Czachor: – Najpierw trzeba zapłacić wpisowe, które wynosi ok. 40 000 zł. Oprócz tego należy poli­czyć koszty przelotów, transportu, jedzenia, wypożyczenia GPS, me­chaników i jeszcze wiele innych róż­nych opłat. No i oczywiście motocy­kle. KTM, taki jak nasz, kosztuje ok. 90 000 zł.

– Powiedzcie coś o Waszych pu­stynnych potworach.

M.D.: – Silnik o mocy 65 KM. Waga na sucho 158 kg. Do tego do­chodzi 48 1 paliwa, 4 1 wody plus całe wyposażenie, boja ratunkowa, czyli razem ponad 200 kg

– Z jaką prędkością maksymalną można pojechać po piachu pustyni?

M.D.: – Prędkość maksymalna nowej dwucylindrówki KTM, na ja­kiej jechał zwycięzca rajdu Meoni, to dobrze ponad 200 km/h. Z na­szych maszyn nie mogliśmy wyciągnąć więcej niż 175 km/h.

– Te same silniki służyły Wam przez cały rajd czy wymienialiście je?

M.D.: -Tak, wymieniliśmy. Regu­lamin pozwala na wymianę silnika, chyba że jest to kategoria „maraton”.

– Czy w tych Waszych maszy­nach zastosowano jakieś specjalne rozwiązania techniczne na rajd Paryż-Dakar?

J.C.: – Jest to motocykl specjal­nie przystosowany do takich zawo­dów. Tylko że taki motocykl może kupić praktycznie każdy chętny i bę­dzie to pojazd identyczny jak nasze. Jest to świetnie przygotowana ma­szyna, w której nie ma już co popra­wiać, po prostu super.

– Najpierw była Yamaha potem Honda i wreszcie KTM. Jak oce­niacie swoje dotychczasowe „dakarowe” motocykle?

M.D.: – Jak to się stało, że Yamaszka dojechała do mety, ja sam się dzi­wię. Honda była już bardzo dobrze przygotowanym motocyklem, ale mia­ła źle rozwiązany układ zasilania.

J.C.:– Zdecydowanie najlepszy był KTM. To była maszyna przygoto­wana przez fabrykę. Na pierwszych etapach nie miałem jeszcze do niej zaufania, ale okazało się później, że ten motocykl może wytrzymać wszystko.

– Kto opiekował się Waszymi maszynami?

J.C.: – Mechaników mieliśmy świetnych. Był to Marek Pankiewicz i Piotrek Piszcz. Znałem ich wcze­śniej i wiedziałem, że wykonają zada­nie z pełnym poświęceniem. Nie po­myliłem się, sprawdzili się w 100%.

M.D.: – Bardzo dużo pomagała nam także firma KTM. Traktują nas jak „półfabrycznych” zawodni­ków na seryjnych motocyklach.

– Jak wyglądała ta współpraca z KTM?

J.G.: – Mieliśmy wykupiony pa­kiet, w którym jest określone, jakiej pomocy i jakiego sprzętu możemy od nich oczekiwać. W praktyce jednak traktują nas inaczej, bo już dobrze nas znają. Najważniejsze, żeby przyjść do nich ze swoim problemem w odpowiednim momencie, to zna­czy gdy skończyli już swoją robotę i właśnie piją piwo. Miałem taki pro­blem, gdy mój motocykl nie chciał zapalić. Poszedłem do mechaników Meoniego, wspaniałych fachowców, to trzeba przyznać. Mimo że była to godzina 1:00, nie odmówili pomocy i w końcu znaleźli usterkę. Jeden z nich podszedł wcześniej do mnie i powiedział: „Stary, idź spać, nie przejmuj się, wszystko będzie OK”. Szukając usterki, wymieniają całe podzespoły, czyli np. wymieniają gaźnik i próbują maszynę. I albo jest OK, albo wymieniają następną część.

– Wiem, że była możliwość zaję­cia wyższej pozycji. Jak to się stało, że jednak 20 i 21, a nie np. 14 i 15 miejsce?

J.C.: – Po prostu pomyliliśmy tra­sę. W nocy przed startem do 14. eta­pu była burza piaskowa, która zmiotła prawie cały biwak. Namiot, w którym spaliśmy nie odfrunął tylko dlatego, że byliśmy wewnątrz. Burza zabrała jednak namiot, w którym były kody do GPS, mapki i inne ważne informa­cje organizatora, dotyczące następne­go etapu. Namiot, w którym spożywa­liśmy posiłki, również gdzieś zniknął. To wszystko spowodowało, że na następnym odcinku mylili się wszyscy. Startowaliśmy do etapu o 7:30. W cza­sie gdy ja już od 6:00 szykowałem nasz sprzęt do wyjazdu, Marek próbo­wał dowiedzieć się u innych zawodni­ków, jaki jest kod do GPS, umożliwiający korzystanie z tego urządzenia. Przed wyruszeniem na trasę dowie­dzieliśmy się także, że pierwsze 150 km trzeba jechać po starej trasie. Chyba więcej niż połowa stawki wy­startowała z takim przekonaniem. Rozpoczęliśmy ten etap świetnie. Wyprzedziliśmy kilku jeźdźców fa­brycznych. Jechaliśmy gdzieś w okoli­cach 13. pozycji. Przed sobą widzieli­śmy zawodników, za sobą również i byliśmy pewni, że wszystko jest OK. Popełniliśmy wówczas nieduży błąd. Mniej więcej wyglądało to tak, że we­dług wskazań GPS powinniśmy poje­chać na przykład na stopień geogra­ficzny 210, a pojechaliśmy na 195, kierując się śladami ze starej trasy. Zjechaliśmy więc na dół, w kanion. Wszystko zgadzało się idealnie: nawi­gacja, kilometry, wskazania GPS, tyl­ko że w końcu dojechaliśmy do skal­nej ściany, a punkt, w którym powin­niśmy się znaleźć, był 100 m nad na­mi, na brzegu kanionu. Musieliśmy wracać, dołożyliśmy jakieś 110 km. Trzeba było jechać górą, brzegiem ka­nionu, a wszystko byłoby dobrze. Kie­dy już przebiliśmy się do właściwej trasy, okazało się, że nie starczy nam paliwa, żeby ukończyć ten etap. Po sprawdzeniu stanu paliwa stwierdzi­łem, że mam 24 litry, a do przejecha­nia pozostało 250 km. Wkrótce zna­leźliśmy motocykl Hiszpana – Romy. Pożyczyliśmy paliwo z jego maszyny, jemu już nie było potrzebne.

– Jak to było na tych pierwszych odcinkach specjalnych, zajmowali­ście czasem bardzo odległe pozycje?

J.G.: -Wiesz, to była Europa. Od­cinki były krótkie i jeśli nawet przy­jeżdżaliśmy na bardzo dalekich pozy­cjach, to straty czasowe były mini­malne. Poza tym po raz pierwszy na naszych motocyklach mieliśmy oka­zję przejechać się dopiero w Arras.

– Mieliście motocykle tu w Polsce, czy tam zobaczyliście je po raz pierwszy?

J.C.: – Mieliśmy. Dostaliśmy je na początku grudnia, ale był lód na dro­gach i tyle śniegu, że nie dało się wy­jechać.

– Czy była taka możliwość, żeby pojechać tam wcześniej i wypróbo­wać sprzęt?

M.D.: – Nie było takiej możliwo­ści, ale i nie było sensu, żeby tam je­chać. To jest Dakar i „dojazdówka” do prawdziwego wyścigu ma długość 450 km. Można sobie spokojnie wte­dy dotrzeć i ustawić motocykl.

– Czy za Wami sklasyfikowano któregoś z fabrycznych zawodni­ków?

J.C.: – Tylko Niemkę Andrcę Mayer, z którą na początku rajdu ry­walizowaliśmy, ale po wjechaniu do Mauretanii „wkroić” jej godzinkę na jednym etapie nie było problemem.

– Bardzo późno, bo dopiero w październiku, dowiedzieliście się, że jedziecie do Dakaru.

M.D.: – Dwa lata temu wiedzie­liśmy już o wyjeździe w czerwcu i dlatego właśnie mogliśmy się do­brze przygotowywać na pustyni w Stanach, razem z amerykańskim zawodnikiem Lewisem. To był bar­dzo ważny dla nas wyjazd i żniwo tej nauki zbieramy do dzisiaj. Wówczas bardzo dużo się nauczyliśmy.

J.C.: – Teraz jednak przygotowa­nia do Dakaru powinny polegać we­dług mnie na startach w podobnych pustynnych maratonach. Jak na razie sponsor nie chce nas puścić na takie zawody. Marzy nam się start w zawodach MASTER z Moskwy do Władywostoku.

– Życzę Wam, żeby sponsor zmienił jak najszybciej zdanie i dziękuję za spotkanie.

KOMENTARZE
Redakcja Świat Motocykli

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026