AMOK Viniego, czyli trochę inne BMW R 1100 R

„Cześć! Nazywam się Marcin Wojnowski, wśród przyjaciół z branży moto i nie tylko znany jako Vini. Mieszkam w pięknej wiosce Siedlisko w województwie lubuskim. Swoją poważną przygodę z motorami zacząłem w 1998 roku – jak na tamte czasy – z grubszej rury, bo kupiłem Suzuki GSX-F 600, znanego jako „imbryk”. Od tego czasu, nie licząc wcześniejszych poczciwych WSK 125, MZ 250 czy Jawy TS 350, miałem już chyba z dziesięć motocykli, ale nie o mnie chcę napisać, tylko o nim: BMW R 1100 R „AMOK”.Wizerunek standardowego R 1100 R, delikatnie to ujmując, nie każdemu pasuje. Zresztą poniekąd zgadzam się z tą opinią. Pewnie zadajecie sobie teraz pytanie, po jaką cholerę go więc kupiłem? Już tłumaczę – zupełnie przez przypadek, na FB zamieściłem ogłoszenie o sprzedaży lub zamianie mojego ówczesnego motocykla, a było to Varadero 1000 XL, które miałem już 6-7 lat. Jak wiadomo, „Viadro” nie służy do latania wokół komina, a raczej do dalszych wycieczek, a że ja już raczej zakończyłem przygodę z wyjazdami, więc postanowiłem coś zmienić.

Odezwał się do mnie chętny na moją Hondę, ale nie na kupno, tylko na zamianę. Zaproponował BMW R 1100 R, a że mieszkał około 40 km ode mnie, to stwierdził, że może podjechać. Pomyślałem: OK! Nie ukrywam, że model ten pomylił mi się z R 1150 R, bo w beemkach nie byłem na bieżąco.Przyjechał. Na pierwszy rzut oka trochę mnie zmroziło, no ale… Wspomnę tylko, że motocykl był cały oklejony zieloną folią, ale jego właściciel pokazał mi na telefonie foty,  jaki jest w oryginale i wtedy trochę mi się spodobał. Pomyślałem, że mieć całą klasyczną beemkę w oryginale to jest coś. A że w garażu miałem (i nadal mam) Hondę CB 1300, która zresztą przerobiłem na streeta, to było czym latać.

Skoro doszliśmy już do przerabiania motocykli, bo o tym głównie jest mowa, to jednak z biegiem czasu i po wielu obserwacjach wszechświata postanowiłem przerobić również ową nabytą beemkę. Zanim zabrałem się do rozbiórki, spędziłem wiele tygodni na śledzeniu różnych motocyklowych stron w necie i miałem już jakąś koncepcję. Na początek zabrałem się do zakupu lamp i kierunków, owiewkę dopasowałem od R nineT, zakupiłem nawet skórzany piórnik i sakwę boczną od H-D, ale w miarę upływu czasu i kolejnych przeróbek koncepcja się zmieniała.

Zacząłem od rozbiórki wszystkich plastików i lamp, co samo w sobie dało mi dużo wskazówek, w którym kierunku mam zmierzać. Pierwsze co, to wymieniłem tylną felgę na 17″ z BMW RT, bo oryginalna jest 18″. Zmieniłem również opony na Metzelery Karoo 3 (przód 130/80-17, tył 170/60-17), wtedy wizja była jeszcze dwuosobowa, ale stwierdziłem, ze może singiel będzie bardziej oryginalny i tak zostało. Uciąłem tylną część ramy około 20 cm za końcem siedzenia, zostawiając miejsce na zadupek.

Następnie stwierdziłem, że zmienię kierownicę na bardziej cafe, więc wywaliłem oryginalną. Montując nową musiałem wyciągnąć lagi z górnej półki, a że wyskoczyły mi dwie na raz, to moto rozjechało się jak pijany na lodzie (złapałem w ostatnim momencie), ale muszę przyznać, że z tak wyciągniętym widelcem wyglądało spoko. Jak już zamontowałem kierownicę, zabrałem się za pług, a że do tego modelu nie robią oryginalnych, to musiałem przerobić z BMW R 1100 S od którego również zamontowałem tylny błotnik. Oczywiście nie obyło się bez jego przeróbki.

Problem był również z przednim błotnikiem, bo jest od GS-a, tam oprócz cięcia był jeszcze problem z prześwitem, ponieważ opona jest wysoka, ale udało się.

Po zamontowaniu lampy przedniej, kierownicy i kierunkowskazów zabrałem się za zadupek, a jest on od K100. Oczywiście nie pasował, więc troszkę trzeba było go skrócić i poszerzyć, ale się udało. Na końcu creme de la creme – wydech. Kupiłem drugi oryginalny, wyciągnąłem katalizator i skróciłem o całą długość, ale tak, aby w razie czego można było zamontować oryginalną srebrną osłonę, bo w koncepcji był bandaż, który po nawinięciu mi się nie spodobał.

Gdy już wszystko złożyłem do kupy, zabrałem się za malowanie. Bak zostawiłem w oryginale. Trudniej było z zadupkiem, ponieważ nie dość, że musiałem dobrać kolor mieszając na zasadzie prób i błędów farbę srebrną z niebieskim metalik, to na dodatek między czarnym metalikiem a błękitnym metalikiem na baku jest jeszcze oryginalny żółty pasek, który aby było ładnie i porządnie, musiałem też umieścić na zadupku, ale udało się.

Na owym zadupku zamontowałem dwie LED-owe okrągłe lampki, światło stop i pozycyjne. Pasek czerwony i niebieski umieściłem jako oryginale symbole BMW, które nawiązują do Bawarii i koncernu Texaco, który kiedyś wspierał dział M. Po kilkutygodniowych, przerywanych pracach ukończyłem motocykl.

Mam nadzieję, że się podoba i zainspiruje was do tworzenia własnych, indywidualnych, szalonych pomysłów na własny motocykl. Pozdrawiam – Vini.

PS. Jak on pięknie gada…

KOMENTARZE
Redakcja Świat Motocykli

Recent Posts

Rekordowy wrzesień na polskim rynku motocykli. Junak goni Hondę, BMW odrabia straty

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował raport rejestracji jednośladów w Polsce we wrześniu. Zarejestrowano 5515 nowych…

8 października 2026

Co ze sprzedażą Ducati? Volkswagen podjął decyzję

Wygląda na to, że serial o potencjalnej sprzedaży Ducati dobiegł końca. Volkswagen oficjalnie poinformował o…

8 października 2026

Suzuki GSX-S1000 – motocykl supernaked o wielu twarzach

W 2015 r. Suzuki dołączyło do grona producentów, którzy mają w swojej ofercie motocykl supernaked.…

8 października 2026

MotoGP: Marc Marquez odczaruje Mandalikę, czy Jorge Martin powiększy przewagę?

Czy Jorge Martin powiększy swoją dwupunktową przewagę w klasyfikacji generalnej? Czy Marc Marquez w końcu…

8 października 2026

Szukasz pracy w branży motocyklowej? Yamaha Motor Polska rekrutuje!

Jeżeli dobrze znasz branżę motocyklową, masz doświadczenie w marketingu i chcesz na dłużej związać się…

8 października 2026

Jan Paweł Kapliński – Pezet. Największe ryzyko to stanie w miejscu

Nie da się opowiedzieć historii polskiego rapu bez Pezeta. Nie da się przedstawić Pezeta bez…

7 października 2026