Z archiwum ŚM: Szybko, coraz szybciej. Numer 10/1995

Aby zbytnio nie wydłu­żać tej opowieści o najszyb­szych motocyklach, roz­poczniemy ją od zakończe­nia drugiej wojny świato­wej. Ponieważ już w latach 30. brytyjski przemysł mo­tocyklowy był przodujący na świecie, logiczne jest, że również po wojnie Anglicy szybko zaczęli odnosić suk­cesy w sportach motocyklowych, a ich maszyny stały się obiektem pożądania jeźdźców obdarzonych du­żym temperamentem. 

Typo­wy motocykl budowany we­dług „angielskiej szkoły” był niewielką, zgrabną i lekką maszyną napędzaną prze­ważnie jednocylindrowym czterosuwem o pojemności 350-500 ccm, osiągającym bez żadnych problemów prędkość rzędu 140-170 km/h. Jeśli te słowa wzbu­dzą uśmiech politowania na twarzy właściciela Kawasaki Ninja, który bez trudu rozpędza swoja maszynę do 250 km/h na trasie szybkiego ruchu, niech ów nieustraszony wojownik prędkości spróbuje sobie wyobrazić jazdę na Junaku z prędkością 160 km/h po wąskiej, jednopasmowej drodze, a to porówna­nie w przybliżeniu ilustruje, czym była szybka jazda na motocyklu w latach tuż powojennych, czy 50. 

Norton Manx. Ta pięćsetka z rozrządem OHC napędzanym wałkiem królewskim była roz­winięciem modelu CS-1
z 1927 roku! Manx zawdzię­czał swe sukcesy wspaniałym własnościom prowadzenia, którymi przewyższał wiele silniejszych maszyn. Tajemnicą dobrego prowadzenia Norto­nów była rama Featherbed
(puchowe łoże, materac). Sil­nik Nortona rozwijał moc 50KM, dzięki czemu motocykl mógł osiągnąć prędkość ponad 210 km/h. Produkcję Manxów zakończono na po­czątku lat 60.

Ale wróćmy teraz do właściwe­go tematu, czyli do motocy­kli. Sportowo-turystyczne lub sportowe jednocylin­drówki budowane w Anglii, w powojennym okre­sie świetności brytyjskiego motocykla, były z reguły konstrukcyjnymi rozwinię­ciami modeli znanych już przed wojną, np. AJS 7R był rozwinięciem przedwojen­nego modelu 7, produkowanym w latach 1948-1962. Jednocylindrowy silnik o pojemności 350 ccm z roz­rządem OHC, zawieszony w podwójnej kołyskowej ramie, rozwijał moc 31 KM przy 7000 obr./min i mógł rozpędzić ważący 135 kg motocykl do prędkości 180 km/h. 

AJS, odznaczając się prostotą konstrukcji, łatwością obsługi i prowadzenia, szyb­ko zdobył sobie uznanie mo­tocyklistów i był sprzętem bardzo często używanym przez prywatnych jeźdźców startujących w tzw. wyści­gach klubowych, organizo­wanych w Anglii. Dzięki swej niewielkiej pojemności, właściwej dla klasy „Junior”, w wyścigach TT na wyspie Man AJS 7R otrzymał przy­domek „Boys Racer” (chło­pięca wyścigówka) . 

Innym sławnym singlem była BSA Gold Star o pojem­ności 350 i 500 ccm. Moto­cykle te wyróżniały się bar­dzo dobrymi osiągami. Sportowe Gold Stary mogły być używane do codziennej jazdy, jak również, po doko­naniu pewnych modyfikacji, z powodzeniem stawać do walki na torze wyścigowym lub na trasie motocrossu.

Mimo licznych zalet jed­nocylindrówek już w drugiej połowie lat 50. maszyny te zaczęły być powoli wypiera­ne przez silniejsze motocy­kle wielocylindrowe. Single jednak nie chciały szybko zejść ze sceny. Ostatnim jednocylindrowcem, który odnosił sukcesy w wyści­gach Grand Prix, był Norton Manx. 

Velocette Venom Thruxton – bardzo szybki singiel.

Natomiast za ostatni po­pularny sportowy motocykl jednocylindrowy „angiel­skiej szkoły” uznać można Velocette Venom Thruxton, produkowany w latach 1964-71. Maksymalna pręd­kość tej pięćsetki wynosiła 169 km/h. W 1967 roku an­gielski zawodnik Neil Kelly wygrał na Thruxtonie wy­ścig TT na wyspie Man, osią­gając przeciętną 144,6 km/h. Na najdłuższej prostej motocykl jechał z prędko­ścią 197 km/h. 

Przeciwieństwem prostych jednocylindrówek był prawdziwy Rolls-Royce na dwóch kołach (przydomek ten otrzymał dzięki wysokiej jakości wykonania), moto­cykl, który o całe dziesięcio­lecia wyprzedzał czasy, w których go budowano – Vincent HRD. Vincenty jesz­cze długo po zakończeniu ich produkcji pozostawały niedościgłym wzorem, jeśli chodzi o osiągi i jakość wy­konania. Przyjemność jazdy na tym motocyklu koszto­wała jednak bardzo wiele. W cenie jednego Vincenta mieściły się dwa „normal­ne” motocykle lub samo­chód osobowy. Na tak kosz­towne jednoślady ówczesny rynek nie był jeszcze przy­gotowany, co w efekcie do­prowadziło do zaprzestania produkcji tych wspaniałych maszyn w 1955 roku. 

Roz­wiązania techniczne zasto­sowane w Vincentach tak dalece wybiegały w przy­szłość, że warto poświęcić nieco więcej miejsca na ich omówienie. Wspaniały, wi­dlasty silnik współpracował z czterostopniową skrzynią biegów za pośrednictwem sprzęgła stanowiącego połą­czenie sprzęgła tarczowego i odśrodkowego. Silnik sta­nowił element nośny w otwartej ramie, której górna belka służyła jedno­cześnie za zbiornik oleju. Tylne zawieszenie składało się z przestrzennego ruro­wego wahacza w kształcie podwójnego trójkąta. Wa­hacz współpracował z po­dwójną sprężyną i hydrau­licznym amortyzatorem umieszczonym pod dwuosobową kanapą. 

Ta konstruk­cja, opatentowana przez Phila Vincenta, kojarzy się dzisiaj z zawieszeniem Can­tilever Yamahy. Rolę pro­wadzenia przedniego koła spełniał widelec trapezowy z tłumieniem hydraulicz­nym. Zarówno przednie, jak i tylne koło wyposażono w dwa hamul­ce bębnowe, co gwaranto­wało wysoką skuteczność hamulców. Jeśli jakiś entu­zjasta szybkiej jazdy chciał dzielić swą pasję z rodziną, Vincent nie stwarzał proble­mów, gdyż można go było łatwo przysposobić do współpracy z wózkiem bocznym. W tym celu należało odwrócić tylne koło o sto osiemdziesiąt stopni, bowiem po drugiej stronie piasty znajdowała się zębat­ka o większej liczbie zębów. Przedni widelec posiadał możliwość regulacji wyprze­dzenia, co ułatwiało stero­wanie przy jeździe z „ko­szem”. Do tak przygotowa­nego motocykla można już było bez przeszkód doczepić wózek boczny. Dalszą oso­bliwością Vincenta była możliwość regulacji położe­nia wszystkich dźwigni i podnóżków, tak że każdy kierowca mógł go dostoso­wać do własnych potrzeb.

Vincent HRD. Pierwsza wersja tego motocykla ukazała się już w 1936 roku. Był to model Rapid (szybki), seria A. Napędzany dwucylindrowym widla­stym silnikiem o pojemności 998 ccm i mocy 45 KM.  W 1946 roku powstała seria B, w 48 seria C i w 54 seria D. Przedstawicielami serii C, oprócz modelu Rapid, były jeszcze Black Shadow (czarny cień), osiągający moc 55 KM przy 5700 obr/min oraz motocykl wyścigowy Black Lighting (czarna błyskawica) o mocy 70 KM przy 5600 obr/min. Wraz z serią D pojawiły się ostatnie, w pełni obudowane modele Vincenta Black Prince (czarny książę) o mocy 55 KM przy 5700 obr./min i Black Knight (czarny rycerz) – 45 KM/ 4500 obr./min

Vincenty z serii C osiąga­ły prędkość maksymalną 200 km/h i do czasu poja­wienia się japońskich UJM (Universal Japanese Motor­cycle) były najszybszymi produkowanymi seryjnie jednośladami, natomiast wyścigowy Black Lighting osiągał 240 km/h. W 1955 roku Russel Wright, jadąc obudowanym motocyklem Black Lighting, pobił rekord prędkości na jednym kilo­metrze ze startu lotnego, osiągając 297,640 km/h. 

Vincent, jakkolwiek był motocyklem wspaniałym, jednak ze względu na swoją ekskluzywność nie mógł wyprzeć z rynku sportowych singli. Zrobiły to motocykle z dwucylindrowymi silnikami bliźniaczymi, które po jedno­cylindrówkach stały się wizy­tówką brytyjskiego przemy­słu motocyklowego. Przy za­chowaniu tej samej pojem­ności skokowej układ bliź­niaczy pozwalał na osiągnię­cie wyższych mocy od silnika jednocylindrowego. Odzna­czał się też niższym pozio­mem wibracji i był tańszy w produkcji i prostszy w budowie od silników widla­stych. Nic więc dziwnego, że maszyny z silnikiem bliźnia­czym przejęły pałeczkę po jednocylindrowcach.

Proto­plasta wszystkich „bliźnia­ków”, Triumph Speed Twin, został skonstruowany przez Edwarda Turnera w 1937 roku. Dwucylindrowy silnik Speed Twina był tak zwarty, że zmieścił się w ramie jednocylindrowego modelu Tiger 90. Wysoka moc i ma­łe rozmiary zadecydowały o powodzeniu tego typu silni­ków, stając się wzorem dla późniejszych modeli Trium­pha jak i innych sławnych brytyjskich marek: AJS, Ariel, BSA, Matchless, Norton. 

W zniszczonej wojną An­glii mało kogo stać było na zakup nowego motocykla. Pomyślano więc o eksporcie do USA. Ponieważ w Sta­nach tradycyjnie „szanowa­no” jedynie motocykle o du­żej pojemności, silnik Speed Twina trzeba było powięk­szyć z 500 do 650 ccm i tak w 1949 roku powstał model, któremu Triumph zawdzię­czał swą sławę – T6 Thun­derbird. Przy mocy 34 KM ważący 168 kg motocykl mógł rozwinąć prędkość 161 km/h i sprawował się równie dobrze podczas szybkiej jazdy po amery­kańskich highwayach, jak i w popularnych w USA wy­ścigach pustynnych. 

H-D Sportster był groźnym konkurentem dla motocykli angielskich.

Wkrót­ce Triumphy stały się ulu­bionym pojazdem „zbunto­wanego” pokolenia. W prze­pełnionej samochodami Ameryce motocykl ze środ­ka transportu urósł do rangi symbolu wolności, buntu, młodości i niezależności. Thunderbirda produkowano do 1966 roku, stale go ulepszając. Później zastąpiły go inne modele, o pojemno­ściach 600, 650 i 750 ccm, osiągające prędkość maksy­malną do ponad 180 km/h. 

W latach 60. brytyjski przemysł motocyklowy za­czął jednak powoli, lecz nie­ubłaganie chylić się ku upadkowi. Na ten stan rze­czy złożyło się wiele przy­czyn. Po pierwsze, odbudo­wany ze zniszczeń wojen­nych przemysł samochodo­wy zaczął zalewać rynki eu­ropejskie małymi, tanimi i popularnymi autami. W tej sytuacji duże i szybkie, a więc drogie motocykle za­częły w Europie tracić po­wodzenie. 

Po drugie, na lu­kratywnym rynku amery­kańskim groźną konkuren­cją dla Brytyjczyków stał się, wprowadzony do pro­dukcji w 1957 roku, Harley Davidson Sportster, odbie­gający wyraźnie od innych modeli tej marki. Lekki i zwrotny, mógł konkuro­wać z motocyklami angiel­skimi pod względem osią­gów, a miał nad nimi tę przewagę, że był amerykań­ski. Po trzecie, Anglicy, za­dufani w możliwości swych rozwiązań konstrukcyjnych, nie byli w stanie wprowa­dzić istotnych zmian uno­wocześniających motocykle. 

Rewelacyjny w latach 30. i 40. silnik twin, w latach 60. był już przestarzały. Mo­tocykle angielskie rozwijały wprawdzie duże szybkości, lecz ich silniki były mało od­porne na długotrwałą jazdę z pełnym obciążeniem, od­znaczały się dużym pozio­mem wibracji i były dość zawodne, wymagały czę­stych regulacji i drobnych napraw. W tej sytuacji prawdziwym gwoździem do trumny dla producentów angielskich stała się ekspansja eksportowa Japoń­czyków z ich niezawodnymi i nowoczesnymi maszyna­mi. Ale o Japończykach po­wiemy nieco później. 

Pod koniec lat 60. na światowych rynkach moto­cyklowych rozpoczęło się ożywienie. Wzorem Amerykanów Europejczycy przestali traktować motocykl ja­ko prosty środek lokomocji – tańszy zamiennik samo­chodu. Motocykl awansował do roli hobby, drogiej me­chanicznej zabawki dostar­czającej swemu właścicielo­wi radości z jazdy. Wzrosło zatem zapotrzebowanie na naprawdę silne i szybkie motocykle. 

W tej sytuacji in­żynierowie Triumpha i BSA postanowili skonstruować motocykle na miarę oczeki­wań, by podreperować sta­tystyki sprzedaży i powrócić na utracone pozycje. W 1968 roku ukazała się trzycylindrowa BSA A 75 R Rocket 3, a rok później napędzany podobnym silni­kiem Triumph T 150 Trident. Oba motocykle legity­mowały się mocą 58 KM przy 7250 obr./min i mogły rozwinąć prędkość prawie 200 km/h. 

Jednak mimo do­brych osiągów i sukcesów sportowych odnoszonych na początku lat 70. motocykle te nie mogły oprzeć się konkurencji nowocześniejszych maszyn japońskich. Produk­cję BSA Rocket 3 zakończo­no w 1972 roku, a Trium­pha Tridenta w 1975. Ostat­nim przedstawicielem po­tężnego niegdyś przemysłu brytyjskiego był właśnie Triumph, a ostatnim mode­lem tej firmy dwucylindro­wa siedemsetpięćdziesiątka Bonneville. Jego produkcję zakończono ostatecznie w 1983 roku. 

Kryzys na motocyklo­wych rynkach Europy zu­pełnie „rozłożył” najsilniej­szy dotąd przemysł angiel­ski, lecz nie ominął również innych krajów. Spośród wielu znanych i cenionych producentów niemieckich do czasów dzisiejszych przetrwało tylko BMW. Fir­ma ta przeżyła „najchudsze lata” głównie dzięki dosta­wom dla policji (nie tylko niemieckiej). 

Ducati 750 SS z lat 70. jest „ojcem” dzisiejszych pogromców w klasie Superbike

W porównaniu z innymi krajami europej­skimi, najdelikatniej kryzys motocyklowy „obszedł się” z Włochami. Nie ma w tym nic dziwnego, jeśli wziąć pod uwagę, że klimat Pół­wyspu Apenińskiego bardzo sprzyja motocyklistom. Poza tym obdarzeni żywiołowym temperamentem młodzi mieszkańcy Italii często przedkładają jazdę na szyb­kim motocyklu nad samo­chodem. Jeśli dodamy do tego tradycyjnie bardzo chłonny rynek skuterów i motocykli o małej pojem­ności, otrzymamy pełny ob­raz jednośladowego życia w Włoszech. 

Motocykle włoskie za­wsze odznaczały się nowo­czesnością rozwiązań i wła­snym charakterem. Jedną z bardziej zna­nych włoskich firm jest Mo­to Guzzi. Pierwsze motocy­kle z orłem wymalowanym na zbiorniku wyjechały na szosy już w latach 20. Twórcy tej firmy, Carlo Guzzi i Giorgio Parodi, związani byli z lotnictwem – nic więc dziwnego, że ich pojazdy odznaczały się dużą nowo­czesnością. 

Typowy „Gutek” z lat międzywojennych był jednocylindrówką z pozio­mym cylindrem. Konstruk­cja ta była tak udana, że maszyny tego typu, stale udoskonalane, produkowa­no aż do lat 70., odnosząc również wiele sukcesów w wyścigach. Dzisiejszą sła­wę firma zawdzięcza dwu­cylindrowym silnikom wi­dlastym sprzężonym ze skrzynią biegów i ustawio­nym poprzecznie w ramie. Taki układ ułatwia chłodze­nie wystających na ze­wnątrz cylindrów oraz za­stosowanie wału kardana do napędu tylnego koła. 

Pierwszy motocykl tego ty­pu powstał w 1967 roku i miał charakter wygodnej maszyny turystycznej, traktowanej jako baza dla moto­cykla policyjnego. Jednak już w 1969 roku pojawiła się sportowa wersja z silni­kiem 750 ccm o mocy 45 KM i nowym typem ramy. Model V7 Sport stał się pro­toplastą sportowego modelu Le Mans, który rozsławił włoską markę na całym świecie. 

Czterocylindrowa MV Agusta to prawdziwe Ferrari na dwóch kołach

Pojawił się on w 1976 roku. Silnik o po­jemności 850 ccm rozwijał moc 71 KM. Niewielka jak na tę klasę motocykla masa 216 kg oraz wąska sylwetka czołowa pozwoliły na osią­gnięcie prędkości maksy­malnej 212 km/h, przy czym ognistoczerwony bolid pro­wadził się znacznie lepiej niż współczesne mu kon­strukcje japońskie. Kolejną cechą charakterystyczną Moto Guzzi był stosowany do dziś integralny system hamulcowy. Polega to na tym, że dźwignia hamulca nożnego uruchamia zacisk tarczy koła tylnego oraz jed­ną z tarcz koła przedniego. Ręczna dźwignia obsługuje zacisk drugiej tarczy przed­niego koła. System ten wy­maga pewnego przyzwycza­jenia, lecz gwarantuje wy­soką wydajność hamowa­nia. 

Drugim ambasadorem włoskich jednośladów, o niedwuznacznie sporto­wym charakterze, jest firma Ducati. Ducati stało się zna­ne w latach 60. dzięki ma­łym jednocylindrówkom, dwieście- i trzystapięćdziesiątkom na­pędzanym silnikami z roz­rządem desmodromicznym. To właśnie tej nietypowej konstrukcji układu rozrządu (zawór jest napędzany krzywkami nie tylko w trak­cie otwarcia, ale również zamknięcia) silniki Ducati mogły osiągać wysokie prędkości obrotowe, co gwarantowało dużą moc. 

W efekcie jednocylindrowa 250 z 1964 roku mogła osiągnąć prędkość 170 km/h. W 1971 roku w za­kładach Ducati postanowio­no skupić uwagę na moto­cyklach o wyższej pojemno­ści. Powstaje dwucylindro­wy Ducati 750 Sport. Silnik tego modelu ma układ V o kącie rozwarcia cylin­drów dziewięćdziesiąt stop­ni i ustawiony jest w ramie wzdłużnie – pierwszy cylin­der leżący, drugi pionowy. Ten schemat konstrukcyjny, wraz z zastosowaniem roz­rządu desmodromicznego obowiązuje w Ducati do dziś, a motocykle Ducati charakteryzują się znako­mitymi osiągami i wspania­łymi własnościami prowa­dzenia. 

Ze względu na szczu­płość miejsca trudno w jednym artykule wymienić wszystkie włoskie motocy­kle, które odegrały znaczącą rolę w historii motocykli­zmu. Nietaktem byłoby jed­nak pominąć markę MV Agusta. Swą sławę firma zawdzięcza czterocylindro­wym wyścigówkom. Na tych maszynach jeźdźcy fabryczni zdobyli łącznie 37 tytułów mistrza świata. W samej tylko „królewskiej” klasie 500 ccm motocykle MV zdobywały ty­tuły mistrzowskie w 1956 roku oraz nieprzerwanie od 1958 do 1974 roku. Dzięki włoskim motocyklom bo­żyszczami fanów Grand Prix stali się: John Surtees (ten sam, który później święcił triumfy w samochodowej Formule 1), Mike Hailwood i Giacomo Agostini. 

Oprócz wyścigowych bo­lidów, MV Agusta produko­wała również „cywilne” czterocylindrowce. Były one jednak bardzo kosztowne i dlatego przegrały w kon­frontacji z maszynami ja­pońskimi. Ostatecznie, na początku lat 80., MV Agusta wycofała się z rynku moto­cyklowego. C.D.N.

 

KOMENTARZE
Lech Wangin

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026