Jeżdżąc w enduro naturalną koleją rzeczy jest szukanie coraz trudniejszych i bardziej wymagających wyzwań. Jak więc nie odmówić sobie próby przejechania przez wąską kładkę nad rzeką zamiast tzw. Chicken Line’a?
Doskonale znają to uczucie zawodnicy Red Bull Sea to Sky , którzy co roku stają przed takimi pytaniami. Nie inaczej było podczas tegorocznej edycji, w której zmęczyło się kilku śmiałków. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Nie panikować. Zgasić jak najszybciej motocykl. Wyciągnąć go na ląd, postawić do pionu z przednim kołem w gorze oraz wylać wodę przez wydech i np głowice po wykręceniu świecy.
Okazuje się jednak, że nie tylko śliskie kładki były problemem dla zawodników podczas Red Bull Sea to Sky 2019. Co jeszcze? Sprawdźcie sami!
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…