Na skróty:
Kupno używanego motocykla to loteria – znalezienie ładnej sztuki nierzadko wiąże się z wieloma dniami poszukiwań i przejechaniem setek, jeśli nie tysięcy kilometrów. By ocenić stan techniczny maszyny niezbędna jest wiedza. Tej nie jesteśmy w stanie zdobyć w kilka dni, ale pomoc kolegów może być tutaj nieoceniona. Drugim czynnikiem wpływającym na decyzję o zakupie są emocje.
Internet jest bardzo dobrą bazą wiedzy, jeśli chodzi o szczegóły techniczne, takie jak wzory lakierowania danych modeli, wyposażenie czy często spotykane problemy. W większości są to strony zagraniczne, chociaż w przypadku nowszych motocykli znajdziemy wiele informacji na rodzimych stronach producentów.
Mało jest motocykli, które nie mają typowych dla siebie problemów. W jednym będzie to układ ładowania (regulator napięcia, alternator), w innych wycieki oleju, płynu chłodniczego czy spotykane problemy z mechaniką silnika. Tutaj wiedzę również możemy czerpać z Internetu, albo od znajomego mechanika. Ktoś z doświadczeniem od razu powie nam, o jakie szczegóły mamy się pytać.
Istotne jest także pytanie o serwis – każdy właściciel dbający o swój motocykl będzie doskonale wiedział, co było robione przez ostatnie lata. Nierzadko ma na to dowody w postaci stosu faktur. Sama książka serwisowa, szczególnie w przypadku motocykli sprowadzanych przez handlarzy, nie zawsze jest wiarygodnym dodatkiem. Niestety bardzo często tego typu dokumentacja jest podrabiana, tylko po to, by wzbudzić zaufanie.
Ze zdjęć w dużej rozdzielczości można wiele wyczytać. Owiewki malowane „odkurzaczem” są do wykrycia bez większego problemu. Na fotografiach widać też pozostałości po szykowaniu motocykla do sprzedaży (resztki pasty polerskiej, przetarcia) oraz nierówności lakieru, pęknięcia czy odpryski przy mocowaniach. Każde takie podejrzane detale na motocyklu to znak, że ktoś tu kłamie twierdząc, że motocykl jest w fabrycznym lakierze.
Wiele elementów eksploatacyjnych można ocenić na podstawie zdjęć i kilku dodatkowych informacji. „Dobre opony”? To jak wiadomo rzecz względna, ale głębokość bieżnika i rok produkcji mówią bardzo dużo. To samo tyczy się zestawu napędowego. Tona starego smaru (lub jego brak), ślady korozji na ogniwach czy wykorzystany prawie cały zakres regulacji na wahaczu pozwalają w szybki sposób ocenić stan napędu. I niech nas nikt nie przekonuje, że łańcuch nadaje się do wyrzucenia dopiero po maksymalnym jego naciągnięciu. To tak nie działa!
W czasie rozmowy telefonicznej doświadczony sprzedawca-krętacz jest w stanie owinąć potencjalnego kupca wokół palca. Zagaduje, zachwala, zmienia temat i stosuje wszelkiej maści sztuczki, byt nie odpowiadać na pytania. Zrobiona wcześniej lista pozwoli nam nie pominąć żadnego punktu i nie dać się wciągnąć w karuzelę sprzedażowych manipulacji. Przy okazji możemy sobie zapisywać ważne szczegóły, by wykorzystać to do wyceny późniejszego serwisu.
Nic nie zastąpi oceny motocykla „na żywo”, ale wprawne oko mechanika czy fana danego modelu może wychwycić wiele szczegółów już na etapie analizy ogłoszenia. Pomocne mogą być grupy i fora poświęcone konkretnej maszynie. Dla laika wszystko może być w porządku, a specjalista od razu wyczuje nieprawidłowości.
Ile to było takich dyskusji, gdzie „napalony” motocyklista już chciał jechać na drugi koniec Polski, a koledzy z grupy w mig zauważyli nieoryginalne koła, źle umiejscowione naklejki, różnice w kolorze owiewek czy złe spasowanie elementów. Często okazuje się, że któryś znajomy już oglądał motocykl z ogłoszenia na żywo i może podzielić się wrażeniami z pierwszej ręki.
Wyprawa na drugi koniec Polski często okazuje się stratą czasu i pieniędzy. W wielu przypadkach rozsądne jest poproszenie któregoś z kolegów lub okolicznego mechanika o weryfikację stanu maszyny na miejscu. Nawet jeśli będzie to oznaczać wypłacenie gratyfikacji dla tej osoby. W całym rozrachunku może okazać się, że wyjdziemy na tym lepiej, niż inwestując w cały dzień w podróży.
W przypadku zakupu motocykla wskazana jest cierpliwość. Jeśli wybieramy popularny model, z pewnością znajdziemy nawet kilka sztuk w obrębie kilkudziesięciu kilometrów od domu. Jeśli nie ma ich w danej chwili, na pewno pojawią się za tydzień czy dwa. Co daje porównanie kilku egzemplarzy? Na pewno nabieramy doświadczenia w wyłapywaniu mankamentów, co może być pomocne jeśli jednak zdecydujemy się na wyprawę na drugi koniec Polski.
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…