Kawasaki W650 | Wspomnień czar

Czy tworzenie jednośladów, nawiązujących konstrukcją i wyglądem do maszyn z lat sześćdziesiątych ma sens? Okazuje się, że to zupełnie niezły pomysł. Spora grupa nabywców zafascynowana jest modelami z tamtego okresu i chciałaby ich dosiadać. Nie każdemu zależy jednak, by były to oryginały sprzed kilku dziesięcioleci, których użytkowanie wiąże się z licznymi problemami. Sprawę mogą załatwić współczesne motocykle, wykonane na wzór i podobieństwo tych historycznych. Jednym z nich jest Kawasaki W650. Debiutował na rynku w 1998 r. i pozostał w produkcji aż 12 lat. Doczekał się następcy z większym silnikiem, który wciąż reprezentuje firmę w segmencie nostalgicznych klasyków. Oto dowód, że lata sześćdziesiąte wciąż mają swoich fanów. Także na rynku wtórnym, gdzie marzenia o klasyku spełniają ludzie z cieńszym portfelem.

Śladami W1

Wydaje się, że model W650 to konsekwentna realizacja planu budowania nostalgicznych konstrukcji przez firmę Kawasaki. W początkach dekady lat dziewięćdziesiątych XX wieku firma cofnęła się do wzorców sprzed 20 lat i stworzyła interesującą serię Zephyr, nawiązującą do słynnego Z900 i jemu podobnych. Potem sięgnięto jeszcze głębiej w historię, bo aż do lat sześćdziesiątych, i zaprojektowano nader oryginalnego dwucylindrowca z wałkiem królewskim w napędzie rozrządu. Podobnie jak w przypadku serii Zephyr Kawasaki miało własny wzorzec, gotowy do skopiowania w nowym wydaniu. To był słynny W1, inspirowany konstrukcjami brytyjskimi i uderzająco podobny do BSA A10. Gdy po raz pierwszy pojawił się na rynku w 1965 r., miał największą pojemność skokową ze wszystkich motocykli japońskich. Oczywiste jest, że inspiracją dla Kawasaki mogła być jedynie zewnętrzna forma W1, powielenie rozwiązań technicznych z tamtego okresu byłoby ryzykowne. Zarówno w premierowym wydaniu, jak i w późniejszych wersjach rozwojowych rozrząd opierał się na układzie OHV (wałek rozrządu w bloku), a w układzie hamulcowym montowano bębny. Gwarancją sukcesu W650 było połączenie nostalgicznej formy z nowoczesną techniką końca XX w.

Nowe jak stare

Właśnie w taki sposób postąpił koncern z Akashi. Zachowując stylizację charakterystyczną dla legendarnego W1, opracowano zupełnie nową konstrukcję z podwójną, stalową ramą zamkniętą i dwucylindrowym, chłodzonym powietrzem silnikiem o równoległym układzie tłoków. Miłośnikom stylu retro zafundowano też obręcze kół z klasycznymi szprychami, bębnowy hamulec przy tylnej osi i „kopniaka”! Na tym nostalgia się kończy, a zaczyna nowoczesność. W skonstruowanym od podstaw silniku skrzynia biegów została wbudowana w korpus jednostki napędowej (w W1 była oddzielnym podzespołem).

Wspomnieniem był też układ smarowania z oddzielnym zbiornikiem, zastosowano smarowanie z mokrą miską olejową. W głowicy cylindrów zamontowano pojedynczy wałek rozrządu (OHC) i układ dźwigienek, poruszający ośmioma zaworami. System KCAS zadbał o dopalanie spalin. Zadanie eliminowania dokuczliwych drgań otrzymały wałek wyrównoważający i elementy gumowe w punktach mocowania bloku silnika. Najwięcej komentarzy wywołał jednak napęd rozrządu wałkiem królewskim. Ten trwały, ale drogi w produkcji mechanizm z wałkiem i dwoma przekładniami kątowymi był jeszcze jednym nawiązaniem do motocykli sprzed kilku dziesięcioleci, zwłaszcza do maszyn brytyjskich i włoskich. Stanowił jakby przypieczętowanie nostalgicznego stylu W650 i prawdziwy smaczek konstrukcyjny.
Indywidualny styl Kawasaki W650 to motocykl, który wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Można go co prawda  przypisać do konkretnej klasy pojemnościowej, a także do segmentu „golasów”, ale już porównywanie z innymi jednośladami nie ma sensu. Nowocześniejsze technologicznie maszyny o wyśrubowanej dynamice silników bez trudu pozostawiłyby konkurenta w pobitym polu. Bo przecież nie o osiągi chodzi w W650. Z kolei konstrukcje tego samego pokroju co W650 mają zbyt indywidualne wizerunki i zestawianie ich ze sobą mijałoby się z celem. Takie zestawienie byłoby zresztą cokolwiek trudne w początkach rynkowej kariery nostalgicznego Kawasaki, bo wówczas jedynym do tego kandydatem był Enfield India, niemal żywcem przeniesiony z lat pięćdziesiątych, bez istotnych zmian konstrukcyjnych. Na podobny W650 motocykl trzeba było czekać do 2001 r., gdy pojawił się Triumph Bonneville. Podobnie wygląda sprawa modernizacji. W tego typu motocyklu nie ma potrzeby reagowania na rynkowe mody i wprowadzania najszybciej jak to możliwe nowatorskich rozwiązań technicznych. Model W650 przetrwał na rynku 12 lat bez większych zmian i doczekał się następcy z zupełnie innym, większym silnikiem. Jedynie w 2001 r. Kawasaki zdecydowało się zareagować na problemy z nerwowością układu kierowniczego i zmieniło kąt pochylenia główki ramy (z 62,5 do 63 stopni). Zmieniono też sprężyny widelca i zmodyfikowano kierownicę. Przy okazji tamtej modernizacji W650 otrzymał nowe lusterka i zmieniony filtr powietrza.

Solidna robota

Łatwo domyślić się, że jednoślad wzorowany na motocyklu sprzed lat musi mieć pewne wady. Nie można ich uniknąć, stosując prostsze rozwiązania i mniej zaawansowane technologie. Przednie zawieszenie ma tendencję do wpadania w drgania, zwłaszcza przy prędkości 110120 km/h. Wiele zależy od stanu bieżnika przedniej opony. Układ kierowniczy reaguje nerwowo na wytarty zbyt mocno protektor. Nerwowy jest również zbyt miękko zestrojony widelec, zwłaszcza pod dużym obciążeniem (dwie osoby i bagaż). Pojedyncza tarcza hamulcowa też nie spisuje się najlepiej. Użytkownicy powszechnie narzekają na zbyt „długie” przełożenie końcowe, korzystanie z piątego biegu w trasie jest przez to mocno ograniczone. Lista wad nie jest długa. Lista niedomagań jeszcze krótsza. Wynika to głównie z faktu, że w W650 niemal wszystko jest mocno przewymiarowane. Nikt nie oszczędzał na masie motocykla, konstrukcja prezentuje się wyjątkowo solidnie. Sposób użytkowania takiego nowoczesnego oldtimera też jest daleki od tego, z czym mamy do czynienia przy popularnych jednośladach. Taką maszyną jeździ się spokojnie i dostojnie, sportowe zastosowania nie wchodzą w rachubę. Pewnie dlatego używane W650 są w dobrym stanie technicznym, przy oględzinach wymagają sprawdzenia jedynie typowych punktów oraz ewentualnych napraw powypadkowych. Nie liczmy jednak na taką samą taryfę ulgową w cenach. Na W650 trzeba wydać nierzadko większe pieniądze, niż na sportowo-turystyczny motocykl klasy wyższej. Ale jeśli ktoś lubi dwukołową nostalgię, musi głębiej sięgnąć do portfela.

Zalety:

+ oryginalna stylizacja+ solidna konstrukcja+ niezawodność+ spokojna praca silnika+ wygodne miejsce pasażera+ nożny rozrusznik

Wady:

– zbyt miękki widelec- nerwowy układ kierowniczy- słabe hamulce- zbyt „długie” przełożenie końcowe

Dane techniczne

Kawasaki W650

SilnikTyp: czterosuwowy, chłodzony powietrzemUkład: dwucylindrowy, rzędowyRozrząd: OHC, 4 zawory na cylinderPojemność skokowa: 676 ccmŚrednica x skok tłoka: 72 x 83 mmStopień sprężania: 8,6 : 1Moc maksymalna: 37 kW (50 KM) przy 7000 obr/minMaksymalny moment obrotowy: 56 Nm przy 5500 obr/minZasilanie: 2 gaźniki Keihin CVK34Smarowanie: z mokrą miską olejowąRozruch: elektryczny i nożnyZapłon: elektroniczny, tranzystorowy

Przeniesienie napęduSilnik-skrzynia biegów: koła zębateSprzęgło: wielotarczowe, mokreSkrzynia biegów: pięciostopniowaNapęd tylnego koła: łańcuchem rolkowym typu o-ring

PodwozieRama: zamknięta, podwójna, stalowaZawieszenie przednie: teleskopowe, 39 mm, skok 130 mmZawieszenie tylne: wahacz wleczony, dwie boczne kolumny resorująco-tłumiące, skok 85 mmHamulec przedni: tarczowy, 300 mmHamulec tylny: bębnowy, 160 mmOpony przód/ tył: 100/90-19  / 130/80-18

Wymiary i masyWysokość siedzenia: 800 mmRozstaw osi: 1450 mmMasa pojazdu gotowego do jazdy: 215 kgDopuszczalna masa całkowita: 395 kgZbiornik paliwa: 15 l

OsiągiPrędkość maksymalna: 180 km/hŚrednie zużycie paliwa: 5,7 l/100 kmPrzyśpieszenia: 0-100 km/h 5,5 s

Obsługa i eksploatacjaWymiana oleju: co 6000 kmOlej silnikowy: 10 W 40 (3,0 l)Olej teleskopowy: Kayaba KHL 34-G10 (0,379 l w każdej goleni widelca)Luz zaworowy przy zimnym silniku: zawory ssące 0,08-0,13 mm, zawory wydechowe 0,14-0,19 mmAkumulator: 12V 12 AhŚwiece zapłonowe: NGKCR8E, Nippondenso U24ESR-NOdstęp elektrod świec zapłonowych: 0,7-0,8 mm

KOMENTARZE
Dariusz Dobosz

Recent Posts

Polskie sukcesy wyścigowe w 2025. To dopiero początek historii!

Polski, motocyklowy motorsport, miał w ubiegłym roku powody do ogromnej dumy. Podczas gdy Witek Kupczyński…

11 kwietnia 2026

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026