Na skróty:
Gdy Manuela (dla przyjaciół Ela vel Pumpy) miała kilkanaście lat, była zafascynowana Chile. Nawet burzliwa historia tego kraju nie zmniejszyła jej entuzjazmu, bo wiedziała, że kiedyś sama stanie na tej ziemi, przemierzając ją od pustyni Atakama po Tierra del Fuego, w kraju ciągnącym się przez cztery strefy klimatyczne, wciśniętym między Andy a Pacyfik.
To marzenie pozostawało w jej sercu przez wiele lat, a im bardziej zaczynała planować podróż do Ameryki Południowej, tym bardziej była pewna, że jej wyprawa nie skończy się tylko na tym jednym państwie.
Po wytyczeniu trasy marzeń okazało się, że na Pumpy czeka ponad 23 000 kilometrów. To niesamowite, że drobna kobieta, która lata młodości ma za sobą, nie bała się samotnej wędrówki! Jak zaznacza, jazda w grupie wcale nie jest jej obca. Wielokrotnie organizowała rajdy oraz inne wyjazdy w Wielkiej Brytanii i innych krajach europejskich, lecz tym razem to była inna sytuacja.
Skąd w niej fascynacja motocyklami?
Kilkanaście lat temu znajomy zabrał ją na przejażdżkę po Niemczech, jako „plecaczek” i momentalnie złapała bakcyla. Teraz sama ojcu pożycza motocykl starając się w ten symboliczny sposób spłacić dług wdzięczności, bo on sam kiedyś wyrzekł się dla niej swoje pasji do jednośladów.
Spoglądając na dystans, jaki pokonała, każdy z nas z pewnością zadaje sobie pytanie: jak długo przygotowywała się do tej wyprawy? Z rozbawieniem odpowiada:
Dla niej momentem decydującym była reorganizacja firmy, w której pracowała, kiedy musiało odejść 50 pracowników. Postanowiła wykorzystać tę chwilę. Inni by się załamali. Ona dostrzegła w tym szansę. Choć, jak zaznacza, wymagało to odwagi.
Na dwa i pół miesiąca przed startem, jadąc motocyklem w pobliżu domu, Ela niefortunnie się przewróciła i złamała nogę. W jednej chwili jej marzenie nagle oddaliło się. A przecież Ameryka Południowa już była na wyciągnięcie ręki! Całe przygotowania zostały wstrzymane. Nie mogła pracować nad swoim motocyklem tak, jak planowała, bo jak tu np. zmienić oponę, będąc o kulach? A później fizjoterapia. Nawet nie była pewna, czy będzie w stanie prowadzić motocykl przed datą startu. Ale była zdeterminowana i trzymała się pierwotnego planu. Robiła wiele ćwiczeń i starała się pozostać optymistką – i tak kuśtykała, aż do trzeciego miesiąca podróży, kiedy to dotarła do Chile. Marzenia są silniejsze od przeciwności losu!
Przygotowanie motocykla to jedno, ale jak się spakować na czteromiesięczną podróż, zwłaszcza będąc kobietą? Podejście Pumpy było bardzo praktyczne:
Na wyprawę pozwoliła sobie zabrać tylko dwa drobiazgi, które można uznać za ekstrawagancję: dobry balsam i mała maskotka.
Przed wyprawą wiele słyszała o miejscach, do których się wybierała. Niestety, jak mówi, stereotypy są oparte na pogłoskach i rozpowszechniane przez ludzi, którzy nigdy nie mieszkali w miejscu, o którym mówią.
Zjawisko to nie ogranicza się do Europejczyków. Paragwajczycy ostrzegali ją przed Boliwią, Chilijczycy mieli złą opinię o Peruwiańczykach, a w Patagonii kazali jej być ostrożnym w prowincji Buenos Aires. Natomiast mieszkańcy Buenos Aires ostrzegali ją przed zapuszczaniem się do sąsiedniej dzielnicy La Boca.
Na pytanie, czy przypadkiem jej?partner nie obawiał się puszczać ją samotnie w tak odległą podróż, odpowiada rozbawiona:
Zastanawiać może fakt, dlaczego zdecydowała się jechać Suzuki DRZ 400S, motocyklem znanym bardziej fanom enduro, niż globtroterom. Od 1994 roku Ela jeździ głównie BMW z serii GS, lecz jak podkreśla
Dlatego zdecydowała się na zakup mniejszego.
Aby nadać motocyklowi bardziej wyprawowy charakter, zamontowała specjalne mocowania pod bagaże, a także dołączyła kanister na paliwo. Obniżyła także wysokość siedzenia, wzmocniła wszelkie wrażliwe na zniszczenie części, typu osłony silnika, chłodnicy czy reflektora. Wymieniła także standardowe przewody hamulcowe na te z oplotem ze stali nierdzewnej. A z gadżetów postanowiła dołożyć grzane manetki, gniazdko 12V do ładowania GPS, aparatu fotograficznego, telefonu komórkowego czy sprężarki. A prawdziwym rarytasem było siedzisko obszyte skórą owczą, które wielokrotnie sprawdziło się przy wysokich temperaturach.
Nawet najlepiej przygotowany motocykl nie jest wstanie wygrać z wiatrami w Patagonii, a w szczególności na drodze numer 40 w Argentynie oraz w Torres del Paine, Parku Narodowym w Chile.
Lecz to nie klimat był najtrudniejszym momentem w jej wyprawie, ale informacja, jaka dotarła do niej podczas podróży. Jeszcze w Argentynie, na samym początku, w jednym z hosteli dla motocyklistów spotkała drugiego, szalonego podróżnika – Adriana, podobnie myślącego, pełnego pozytywnej energii motocyklistę. Ten 30-letni Australijczyk postanowił okrążyć motocyklem świat. To spotkanie pozwoliło jej poczuć się jak w domu, mimo że oboje byli oddaleni tysiące kilometrów od swoich bliskich. Specjalnie została nawet dzień dłużej w Buenos Aires, aby spędzić z nim trochę więcej czasu. Miała świadomość, że takie chwile są ulotne. Pięć tygodni po tym, jak się rozstali, dotarła do niej informacja, że zginął w wypadku w Brazylii.
Ela, pomimo tego tragicznego wydarzenia, wspomina wyprawę z wypiekami na twarzy. Zaznacza, że na motocyklistów czekają na tym kontynencie wspaniałe drogi, oferujące wszystko, czego podróżnik mógłby zapragnąć od górskich przełęczy, szutru, przez gładki asfalt, błoto, kamienie, piach, po widoki zapierające dech w piersiach.
Szczególnie przydała się ona, kiedy nad jeziorem Titikaka w Boliwii po raz pierwszy zaczęła odczuwać bóle w plecach. Uniemożliwiały jej normalną jazdę. Ba, nie była w stanie normalnie siedzieć czy leżeć. Ból był nie do zniesienia. W Cuzco, w Peru, poprosiła tubylców o pomoc. Zaprowadzili ją do lokalnego kręgarza. Początkowo była przerażona: „Nie wierzyłam, że tak brutalne metody stosuje się w leczeniu”. Pierwszy masaż okazał się straszliwie bolesny, ale po trzech zabiegach ból znikł. Kręgarz pomógł jej także pozbyć się migren, które ustały po ustawieniu kręgów szyjnych!
Jakie ma wskazówki dla innych motocyklistów, pragnących przemierzyć Amerykę Południową?
Z jakimi kosztami trzeba się liczyć? Jeśli chodzi o codzienne wydatki, to – jak wyjaśnia Pumpy – zależą tylko od nas:
Kolejne marzenie?
Tekst Weronika Kwapisz | Zdjęcia Manuela Beis
Publikacja w numerze 1/2013 Świata Motocykli.
Wprowadzane w ostatnich latach kolejne normy emisji hałasu i czystości spalin, przez wielu motocyklistów są…
Nowy kombinezon Diva RS to kolejny projekt Rebelhorn, w którym funkcjonalność i design są efektem…
Przed startem sezonu 2026 Michelin wprowadza zmiany w alokacji opon w MotoGP. Producent ogranicza liczbę…
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Ponad trzymiesięczny sen zimowy wreszcie dobiega końca, a MotoGP wraca do akcji! Sezon 2026 rozpoczyna…