Jezioro Atabad, Pakistan
Hanna Zasada i Jacek Prowadzisz jadąc na motocyklach Honda CRF 300 Rally i Yamaha Tenere 700 w tej podróży spędzili już 12 miesięcy i przejechali łącznie 28 281 kilometrów, głównie bocznymi i szutrowymi drogami. Oprócz oczywistych zabytków, zajrzeli do mniej eksponowanych atrakcji i do wiosek, w których nie widziano jeszcze turystów.
Kraje bliskie – Słowację, Węgry, Rumunię przejechali szybko i sprawnie. Potem, już wolnym tempem, przemierzali najpiękniejsze drogi Bułgarii, Grecji, Turcji, Iranu, Pakistanu i Indii. Odwiedzili najbardziej odległe zakątki tych krajów, nierzadko poruszając się lokalnymi traktami, których nawet nie ma na mapach. Nocowali pod namiotami, u gospodarzy z Couchsurfingu, w hotelach, historycznych pałacach, guesthouse’ach, homestay’ach, w górskich siedliskach nomadów i w prywatnych domach, korzystając z gościnności przypadkowo napotkanych ludzi.
Odnaleźliśmy prawdziwą wolność w ciągłym przemieszczaniu się z miejsca na miejsce
Motocykle serwisowali sami, korzystając z narzędzi własnych i wyposażenia lokalnych warsztatów. Oprócz kilkunastu przebitych opon podróżowali niemal bezawaryjnie.
W miarę upływu czasu – przestali się spieszyć i trzymać planu. W Turcji spędzili dwa miesiące, w Iranie już trzy, a w Pakistanie prawie pół roku. Inny horyzont czasowy pozwolił lepiej i głębiej poznać zwyczaje lokalnych społeczności, uczestniczyć w ważnych plemiennych świętach i angażować się w inne aktywności, takie jak trekkingi w górach Hindukuszu, czy jazda na nartach w paśmie gór Zagros.
Dziś są u celu – w indyjskich Himalajach, ale nie zamierzają na tym poprzestać!
Jezioro Atabad, Pakistan
Pustynia Dasht-e-Kavir w Iranie
Łatanie dętki na górskiej drodze
Z zawodnikami motocross w Iranie
Droga do doliny Shimshal, Pakistan
Rajska dolina Phander
Zawodnik polo spotkany na trasie
Indyjskie przełęcze w Himalajach
Łąki Qaqlasht, Pakistan
Kompleks świątynny Fateme al. Masuleh w Kom
Trekking do bazy Diran, lodowiec Rakaposhi
Camping nad jeziorem Salda w Turcji
Czasem słońce… czasem śnieg – w Iranie
„Podróż nauczyła nas cierpliwości, akceptacji nieoczekiwanych zmian i otwartości na modyfikację planów. Pozwoliła naprawdę poczuć, czym są różnice kulturowe i dlaczego niezależnie od nich i bez znajomości języka możemy jako ludzie wzajemnie się zrozumieć i wspierać. I to pomimo różnego tła religijnego, odmiennej organizacji społeczeństwa i wartości, którymi kieruje się wspólnota. Doświadczyliśmy przejawów człowieczeństwa w najlepszym wydaniu” – mówili po wyprawie.
„Wielokrotnie patrzymy na cudowny świat, który z gór, dolin i rzek stworzyła natura i czujemy wdzięczność, że to otoczenie jest naszą codziennością. Rzadko jest nam wygodnie w znaczeniu, do jakiego przywykliśmy w Europie, i bywamy bardzo zmęczeni. Jednak w ciągłym przemieszczaniu się z miejsca na miejsce, w nieznanej przyszłości, braku jakichkolwiek pewników odnaleźliśmy prawdziwą wolność. W motocyklowym nomadyzmie odkryliśmy dom dla duszy” – dodają.
Co dalej? Już od dawna czują, że ta pierwsza tak długa podróż stała się etapem podróży dookoła świata i częścią diametralnej zmiany stylu życia. Hania i Jacek już zapowiedzieli, że wkrótce ujawnią nowy kierunek i wyruszą w dalszą drogę.
W motocyklowym nomadyzmie odkryliśmy dom dla duszy
Relacje z podróży Hani i Jacka można przeczytać tutaj:
Trasa pokonana przez Hanię i Jacka z One More ADV
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…