Na skróty:
Silnik co prawda pochodzi z tego modelu, ale BMW nie poszło na łatwiznę i zwiększyło jego pojemność do 900 ccm powiększając średnicę tłoków, tym razem kutych o 2 mm. Do tego doszły jeszcze zmiany w głowicy. Przeróbki zaowocowały niezłymi osiągami – 105 KM przy 8500 obr./min czyli o 10 KM więcej niż w 850 oraz 92 Nm przy 6500 obr./min. Będzie także dostępna wersja 95 KM umożliwiająca zblokowanie do wymagań prawa jazdy A2. Stalowa rama pochodzi natomiast z F850GS, a to naprawdę dobra konstrukcja, ale pojawiły się drobne zmiany w geometrii.
BMW lubi przecierać szlaki z nowinkami technologicznymi, więc F900R pod względem elektroniki będzie bezkonkurencyjny w swojej klasie. Pakiet systemów jest bowiem taki jak w mocniejszych modelach, czyli obejmuje zmienne tryby jazdy, wielopoziomową kontrolę trakcji, Cornering ABS, doświetlanie zakrętów czy pół-aktywne zawieszenia ESA. Co prawda nie jest to żadna nowość, ale żaden motocykl z tego segmentu nie był jeszcze tak bogato wyposażony!
O ile nie martwiłem się o dobre wyposażenie czy jakość wykonania nowego nakeda Beemki, tak pod względem jazdy nie liczyłem na fajerwerki. Znając poprzednie modele z tej serii, oczekiwałem po prostu poprawnego prowadzenia, łagodnego silnika i umiarkowanej dawki emocji. Po pierwszych kilometrach, okazało się jednak, że F900R nie ma nic wspólnego z poprzednikami. Silnik, bardzo dużo zyskał na zmianach i teraz ma pazura. Z niskich i średnich obrotów ciągnie naprawdę ochoczo, reakcja na gaz jest bardzo precyzyjna, a do tego jeszcze ten dźwięk tzw. udawanej v-ki! Nawet nie wiecie jak byłem zaskoczony! Może to siła sugestii, bo byłem sceptycznie nastawiony do tego sprzętu, ale trzeba przyznać, że BMW odstawiło kawał dobrej roboty! W końcu kierowca nie jest odizolowany od wrażeń jakie towarzyszą przyśpieszeniom i praca silnika jest bardzo… „mięsista” – na szczęście wibracje nie są dokuczliwe.
Na podwozie też nie można narzekać. F900R bardzo ochoczo skręca, a nawet potraktowany nieco brutalnie, nie wymięka i trzyma się drogi. Przy tym, cały czas masz świadomość co dzieje się z motocyklem, choć zawieszenia nie są zestrojone bardzo sztywno – producentowi udało się odnaleźć balans między komfortem a prowadzeniem. W porównaniu do poprzedniego modelu, nogi są nieco bardziej podkurczone, ale wciąż jest daleko do sportu. Niemniej, wysokim kierowcom (powyżej 185-7 cm) miejsca może braknąć. 900 jest naprawdę małym motocyklem jak na tę pojemność, ale dzięki temu w mieście może być sprawną bronią do pokonywania korków i to przyjemnego! Już nie możemy się doczekać aż dorwiemy go w Polsce na dłużej i w towarzystwie konkurentów ze stajni Yamahy, Triumpha i KTM. BMW z nowym F900XR w końcu może nawiązać bezpośrednią walkę z ich nakedami, a to oznacza naprawdę ciekawy i zacięty pojedynek!
SILNIK
PRZENIESIENIE NAPĘDU
PODWOZIE
ELEKTRONIKA
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Ponad trzymiesięczny sen zimowy wreszcie dobiega końca, a MotoGP wraca do akcji! Sezon 2026 rozpoczyna…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…