Na skróty:
Mniej obeznani z tematem twierdzą, że BMW swoją przygodę ze skuterami rozpoczęło dużą sześćsetką w wydaniu Sport i GT. Ale to nieprawda. Przecież już na przełomie wieków bawarski koncern zainwestował w innowacyjny projekt, stworzony przez Bertone – C1.
Pamiętacie skuter z daszkiem, z pasami bezpieczeństwa, szybą i wycieraczką, którym można było jeździć bez kasku? To właśnie było BMW. Już wtedy mocno sceptycznie odnosiłem się do tej koncepcji. Widziałem bowiem jeszcze kilka lat wcześniej, w Narodowym Muzeum Motocykli w Birmingham, bardzo podobną, brytyjską konstrukcję z tabliczką „ten pomysł nie przyjął się”. U Niemców było podobnie. Mimo sporych inwestycji w marketing, skuter C1 nie stał się przebojem rynkowym, chociaż trzeba przyznać, że obecnie staje się już lekko poszukiwanym obiektem kolekcjonerskim.
Dopiero model C 650 pozwolił firmie wejść na dobre na rynek dużych, luksusowych skuterów. Trzeba się było przy tym jednak nieco podeprzeć koprodukcją z Kymco. To właśnie wtedy BMW wymyśliło kilka niezłych patentów, które stosowane są do dzisiaj, np. regulowaną wielkość schowka pod siedzeniem.
Wersja Sport miała być bezpośrednią konkurencją dla Yamahy T-Max, a GT – dla Suzuki Burgmana 650. Niestety, nie udało się wtedy odnieść spektakularnego sukcesu, jednak propozycja BMW wykroiła sobie z rynku maksiskuterów niewielki, ale stały kawałek tortu.
Jesienią roku 2017 na targach EICMA koncern zaprezentował kolejny skuter – C 400X, uzupełniając linię produktową o rollera klasy średniej. Swoją drogą ciekawe, czy działając konsekwentnie, BMW za jakiś czas zaprezentuje światu coś w najpopularniejszym segmencie 125 ccm?
W skuterach generalnie chodzi o to, żeby było jak najprościej – manetka gazu i hamulce. O C 400X w zasadzie można by powiedzieć, że właśnie taki jest, gdyby nie… elektronika.
[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2019/06/DSC6242.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false” mobile=”/wp-content/
Od jakiegoś czasu znakomita większość motocykli BMW wyposażona jest w pokrętło iDrive implementowane bezpośrednio z samochodów tej samej marki. Początkowo może wydawać się mocno skomplikowane w obsłudze, ale na szczęście nie jest konieczne do jazdy. Gdy miną pierwsze lęki związane z obwąchiwaniem nieznanego, okazuje się, że urządzenie jest bardzo proste w obsłudze, intuicyjne, w dodatku z menu w języku polskim, co znakomicie ułatwia komunikację z pojazdem.
Po uruchomieniu silnika (system bezkluczykowy) na sporym, kolorowym panelu LCD, nic się nie dzieje i tylko na górnym i dolnym pasku wyświetlają się podstawowe informacje o zasięgu, ilości paliwa czy temperaturze powietrza. Oczywiście da się z tym bez problemów jeździć, jednak gdy za pomocą przycisku i pokrętła zaczniemy kombinować, na wyświetlaczu zaczynają pojawiać się kolejne informacje. Wydaje się nawet, że jest ich nieco za dużo, ale podobno od przybytku głowa nie boli.
W dalszej fazie majdrowania możemy sparować sobie wyświetlacz ze smartfonem i mieć dostęp do wszystkich jego aplikacji. Jako człowiek w średnim wieku, pewnie nie będę nigdy korzystał z tego udogodnienia, ale sama świadomość, że mogę i dam radę to ogarnąć, też jest miła.
Skuter wyposażony jest w automatyczne światła dzienne z czujnikiem zmierzchu. Oczywiście, jak przystało na nowoczesny skuter z najwyższej półki, całość oświetlenia (łącznie z podświetleniem schowka) wykonana jest w technologii LED. Stacyjka i blokada kierownicy obsługiwane są jednym, prostym guzikiem, pod warunkiem, że w kieszeni masz bezprzewodowy transponder. Zamknięcie wlewu paliwa również działa automatycznie. Więc – jak pisałem wcześniej – w obsłudze C 400X jest maksymalnie prosty, choć mocno skomplikowany konstrukcyjnie. Wszystko dla wygody użytkownika.
Tak, ten skuter w całości został wyprodukowany w Chinach, no i cóż z tego wynika? Z pewnością obniżenie kosztów produkcji, ale na pewno nie obniżenie jakości. Pora już definitywnie skończyć z mitem prymitywnych, marnej jakości produktów z Państwa Środka. Oczywiście, że są też i takie, jeżeli odbiorca ich potrzebuje, ale Chińczycy produkują towary na najwyższym, światowym poziomie, często nieosiągalnym w innych krajach.
[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2019/06/DSC6228.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false” mobile=”/wp-content/
Dowodem na tę tezę niechaj będzie choćby lądowanie jakiś czas temu chińskiej sondy na „ciemnej” stronie Księżyca. Jakoś nikt wcześniej nie umiał tego dokonać, a Amerykanie nawet sprawdzali, czy to aby na pewno prawda.
Podobnie jest ze skuterami BMW. Musimy pogodzić się z globalizacją produkcji, bo nie kraj pochodzenia jest ważny, tylko projekt, reżimy technologiczne i materiały stosowane do budowy pojazdu. Ja w skuterze C 400X nie byłem w stanie znaleźć wielu słabych stron. Owszem, nie podoba mi się brak patentu, który uwielbiałem w C 650 – hamulca postojowego sprzężonego z boczną podstawką. Działał zawsze, gdy nóżka była w pozycji „otwartej”. Nie potrafię zrozumieć, czemu firma zrezygnowała z tego świetnego rozwiązania. No i bagażnik pod kanapa mógłby być nieco bardziej pojemny. Ale poza tym – absolutnie same plusy.
Skuter BMW nie miał w kilkutygodniowym teście lekkiego życia. Podgrzewane siedzenia i manetki (na trzecim, najwyższym stopniu) a także światła przeciwmgielne używane były niemal przez cały czas. Dodatkowo parkowany był na dworze (lub – z krakowska – „na polu”) mimo ujemnych temperatur i opadów śniegu. Chcieliśmy sprawdzić, czy w takich warunkach akumulator w końcu powie „dość”. Pobór prądu musiał być zdecydowanie większy, niż w eksploatacji „letniej”, a w dodatku mróz niezbyt dobrze wpływał na kondycję baterii.
Najwyraźniej inżynierowie BMW przewidzieli odpowiednią moc dla alternatora, bo z rozruchem, nawet po mroźnej nocy, nie było absolutnie żadnego problemu. Również pojemność baterii szczególnie nie spadała, co dało się sprawdzić, gdy w ciągu jednej minuty trzeba było co najmniej kilka razy uruchamiać gasnący wciąż silnik (o przyczynach – za chwilę).
Pod względem elektryki skuter sprawdził się wyśmienicie, z elektroniką natomiast bywało różnie. To znaczy równie wyśmienicie, poza jednym wyjątkiem. Kontrola trakcji (której nie da się wyłączyć w prosty sposób) podczas jazdy głównymi odśnieżonymi i dobrze posolonymi arteriami nie sprawiała kłopotu. Cuda zaczynały się dziać dopiero po wjechaniu w małe uliczki osiedlowe.
Na zmrożonym śniegu i lodzie, przy najmniejszych prędkościach, system wyczuwał uślizg tylnego koła i odcinał zapłon. Praktycznie każde dodanie gazu kończyło się zgaśnięciem silnika, a z kolei ujęcie – uślizgiem tylnego koła. W takich warunkach system ABS oczywiście również nie działał. Cóż, na „żywy lód” jeszcze nikt nie wymyślił żadnego, skutecznego, elektronicznego wspomagacza kierowcy. Po prostu trzeba było jechać bardzo wolno i ostrożnie, cały czas podpierając się nogami. Na szczęście takie odcinki były bardzo krótkie. Sytuację zapewne poprawiłyby zimowe opony, w które importer zobowiązał się za kilka dni obuć nasz testowy skuter.
Nikogo nie namawiam do jazdy po zaśnieżonych i oblodzonych drogach, jednak w temperaturach ledwie powyżej 0°C akcesoryjny zestaw „docieplający” nawet największym zmarzluchom pozwoli poczuć się komfortowo. Podgrzewane manetki z trzystopniową regulacją robią dobrą robotę, chociaż…. Gdy pierwszy raz wsiadałem na C 400, założyłem niemal maksymalny zestaw ocieplający – kalesony, grube motocyklowe jeansy oraz spodnie zewnętrzne – io podgrzewania tyłka przez kanapę w ogóle nie poczułem. Było za grubo. Szybko jednak się zorientowałem, że skoro pojazd wyposażony jest w kocyk, to co najmniej zewnętrzne spodnie są zbędne. Od tej pory jeździłem skuterem tylko w jeansach, rozkoszując się ciepełkiem w miejscu „gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę”. W dłuższych trasach musiałem nawet redukować podgrzewanie kanapy do poziomu „2”.
Z podgrzewanymi manetkami było nieco inaczej. Bez mufek czy choćby hand-barów – zresztą podobnie jak w w innych modelach z tym udogodnieniem – w niskich temperaturach są mało skuteczne. Od spodu jest gorąco, a zewnętrzna część dłoni i tak marznie. Mufki to oprócz zimowych opon drugi element, który importer obiecał jak najszybciej zainstalować. Nie jestem jednak przekonany, czy będzie to jeszcze naprawdę konieczne, zważywszy, jako szybko rosną temperatury.
Z kolei koc to urządzenie (muszę się do tego przyznać), którego użyłem dopiero pierwszy raz w życiu. Zawsze wydawał mi się mało „męski”, lecz jak się okazuje do luksusu człowiek bardzo szybko się przyzwyczaja i zweryfikowałem zdanie na jego temat. Może i wygląda się pod nim nieco emerycko, ale to sprawa indywidualnego poczucia estetyki. Poza tym – ma same zalety, chociaż muszę przyznać, że opanowanie techniki jazdy z kocem nie było takie proste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka.
[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2019/06/DSC6236.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false”][/dd-parallax]
Akcesoryjny kocyk, sygnowany logo BMW, pochodzi z jednej z najlepszych w tej dziedzinie firm – TukanoUrbano – i jest urządzeniem dosyć skomplikowanym. Początkowo miałem spore trudności z zamotaniem się w kocyk. Powiewał przy większych prędkościach i miałem problem z dobraniem się do wlewu paliwa podczas tankowania. Gdy jednak bardziej oblatani koledzy pokazali mi do czego służy system pętelek, rzepów, tasiemek, podpinek i schowków, świat stał się piękniejszy, a kocyk został moim przyjacielem. Z czystym sumieniem mogę polecić docieplaną wersję BMW C 400X wszystkim zmarzluchom. Jeździjcie bez obaw!
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…