2018 GL1800 Goldwing Tour
Na skróty:
Co uważniejsi czytelnicy pewnie wychwycili stwierdzenie, że Yamasze mogły skończyć się pomysły na kombinacje z dwukołowymi konstrukcjami. Dowodów popierających taką tezę nie trzeba daleko szukać.
W 1993 r. zaprezentowano Yamahę GTS 1000, w której przednie zawieszenie oparto na jednoramiennych wahaczach z amortyzatorem w miejscu główki ramy i jednym dolnym wahaczu. Rozwiązanie, choć zapewniało dobre właściwości jezdne, niestety nie okazało się wystarczającą alternatywą ze względu na wysoką masę i cenę – produkcji, zakupu motocykla jak i jego eksploatacji. Zawieszenie RADD P1 (robocza nazwa układu z GTS) nie było jednak w pełni nowatorskim dziełem. Yamaha podchwyciła go od Holendra, Nikko Bakera, który w 1988 roku na bazie FZ 750 stworzył customa z jednostronnym zawieszeniem przednim. Zresztą ani Yamaha ani Nikko nie byli osamotnieni w eksperymentowaniu i mieli z skąd czerpać przykład.
Zauważyliście pewnie, że motosport to szafa, z której wychodzą różne dziwne twory. Nie inaczej jest w przypadku zawieszeń. W 1977 roku ELF, gigant rafineryjny, powołała do życia eksperymentalny bolid ELF-X. Napędzał go czterocylindrowy dwusuw z Yamahy TZ 750 o pojemności 750 ccm. Dziś wydaje się to całkowitą abstrakcją, a na domiar wszystkiego z przodu zastosowano skomplikowany, jednostronny układ wielowahaczowy.
X co prawda zakończył żywot jako prototyp, jednak zastosowane z przodu rozwiązanie z powodzeniem rozwijano w kolejnych wcieleniach tej konstrukcji, napędzanych już silnikami Hondy RSC 1000. ELF co prawda nie zrewolucjonizował wyścigów motocyklowych, ale zdobywał punkty w mistrzostwach świata, a w 1986 pod Ronem Haslamem wygrał nawet jeden wyścig! Ta historia zakończyła się w 1988 r. na piątym wcieleniu niezwykłego pomysłu.
Kilka lat później, w 1991 roku, swoją wersję asymetrycznego przodu przedstawiła Gilera w modelu CX 125. W zestawieniu z wyżej opisanymi rozwiązaniami Gilera zrobiła znacznie prostszy układ: Wahacz w osi pionowej jako podpora koła, natomiast na górze amortyzator, przypominający pojedynczą, skróconą lagę widelca upside-down. Całość łączyła się z glówką ramy za pomocą małych wahaczy, które przypominają powszechnie dziś stosowane „kiwaczki – kości” układu pro-link tylnego zawieszenia.
[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2018/12/Gilera-CX.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false” mobile=”/wp-content/uploads/
CX 125, co było do przewidzenia, nie zawojował rynku, ale w zestawieniu z pojedynczym tylnym wahaczem i futurystyczną sylwetką robił ogromne wrażenie. Po latach okazało się, że kombinacje konstrukcyjne Gilery miały na celu uczynienie CX motocyklem do celów marketingowych i jego główną rolą miało być robienie wrażenia. Sam projektant – Federico Martini – przyznał, że trudno wskazać dziedzinę, w której zawieszenie CX wyróżniałoby się działaniem na tle konwencjonalnego.
Podczas gdy jednostronnymi zawieszeniami usiłowano podbić świat, Bimota próbowała zaistnieć ze sportowym motocyklem opartym na dwustronnym wahaczu z centralnym amortyzatorem i hydraulicznym układem kierowniczym.
W 1986 r., dwa lata po pierwszym prototypie rozwiązanie przeniesiono do wyścigowego modelu. W 1990 r. trafiło ono do seryjnego motocykla – Bimota Tesi 1D. Układ doskonale redukował nurkowanie podczas hamowania i poprawiał stabilność przy wysokiej prędkości, jednak hydraulika potrzebna do sterowania i dwa wahacze swoje ważyły, a koszty produkcji były horrendalne. Nic więc dziwnego, że rozwiązanie nie przyjęło się, a kolejne wersje Tesi zostawały najbardziej egzotycznymi motocyklami na rynku.
Tym niemniej rozwiązanie znalazło swoich naśladowców. W zeszłym roku warsztat MotoSpec z Gdańska, tworząc swojego customa o nazwie Watkins, opracował układ zawieszenia z dwoma wahaczami jak w Bimocie, jednak bez sterowania hydraulicznego. Koło poruszane jest za pomocą cięgien częściowo przeniesionych z awionetki.
Powyższe eksperymenty z zawieszeniami to tylko jedna, najciekawsza kropla w morzu rozmaitych dziwactw. Żadne z nich nie zdołało zagrozić pozycji klasycznych czy odwróconych teleskopów. Z nietypowymi rozwiązaniami najlepiej poradziło sobie BMW. W ofercie ma wręcz dwa wahaczowe zawieszenia – Telelever i Duolever.
[dd-parallax img=”https://swiatmotocykli.pl/wp-content/uploads/2018/12/Telelever.jpg” height=”700″ speed=”2″ z-index=”0″ position=”left” offset=”false” mobile=”/wp-content/uploads/
W pierwszym przypadku amortyzator jest mocowany u góry do przedniej ramy, a u dołu do trójkątnego wahacza, połączonego w tylnej części z blokiem silnika, a z przodu z teleskopami za pośrednictwem nisko umieszczonej dolnej półki i pojedynczego przegubu. Lagi nie pełnią jednak funkcji tradycyjnych lag. Poruszają się tylko nieznacznie podczas hamowania i na lekkich nierównościach, zachowując się jak tłumik kierownicy. Zawieszenie, choć ciężkie i skomplikowane, daje użytkownikowi wymierne korzyści w postaci wysokiego komfortu, stabilności i łatwego prowadzenia motocykla, a jednocześnie eliminuje niemal do zera efekt nurkowania podczas hamowania.
Duolever opiera się na dwóch wahaczach trzymających sztywny widelec, służących jako podpora koła i wybierających nierówności. Funkcja kierowania przenoszona jest za pomocą kiwaczek połączonych z główką ramy. Ponieważ układ jest odporny na działanie sił wzdłużnych i bocznych, BMW stosuje go często w swoich ciężkich turystykach, np. w K 1600GTL.
W podobny, aczkolwiek mniej skomplikowany sposób, rozwiązane jest przednie zawieszenie w nowej Hondzie GoldWing. Zwrotnica widelca, którą normalnie nazwalibyśmy główką ramy, jest ruchoma i łączy się z ramą za pośrednictwem dwóch małych wahaczy i amortyzatora centralnego. Koło jest trzymane przez sztywny, dwustronny widelec, jak w BMW. Zarówno duolever jak i hondowskie rozwiązanie, przypominające popularne w samochodach zawieszenia z podwójnymi wahaczami poprzecznymi, w motocyklach jest bardzo rzadkie.
Powyższe przykłady pokazują, że konstruktorom nie brakuje pomysłowości i że na szlaku poszukiwań alternatywy dla tradycyjnego widelca nie poddają się. Niestety, poza BMW żadna firma nie zdołała wprowadzić swojego rozwiązania na etap seryjnej produkcji na dużą skalę. W większości przypadków główną przeszkodą okazała się wysoka cena oraz kluczowy i jak na razie nieunikniony efekt uboczny tych eksperymentów – wzrost wagi. Różnica w działaniu nie zawsze jest warta poświęcenia tak kluczowych aspektów, jak niska masa i wszystkie, idące za nią zalety motocykla oraz umiarkowana cena.
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…