Odpowiadam, że w zasadzie nie wiem, jaka jest szybkość maksymalna mojego motocykla. Szeroko otwarte oczy wyrażają zdziwienie.
– Jak to, nie patrzy pan na licznik? –
– Patrzę – odpowiadam – ale nic to nie daje, bo licznik przekłamuje, na dodatek w każdym pojeździe o inną wartość. –
Potem tłumaczę cierpliwie, że tak naprawdę jedynie pomiar fotokomórką jest na tyle dokładny, że można mówić o zgodności z rzeczywistością.
Badania prędkościomierzy podczas testów wykazują, że niedokładności sięgają nawet 10-15%, przy czym zasadę stanowi zawyżanie wartości przez wskaźnik. Oznacza to w praktyce, że kierowca podróżujący według licznika z prędkością 200 km/h, porusza się w rzeczywistości z prędkością np. 180 km/h. Oczywiście są to skrajne przypadki, ale i tak większość pojazdów ma błąd pomiaru rzędu 5%.
Trzeba tutaj dodać, że wskazania prędkościomierza są ściśle powiązane z rozmiarem ogumienia, a w zasadzie z obwodem kół jezdnych. Zmiana ogumienia w taki sposób, że obwód kół jezdnych nie zostanie zmieniony, nie wpływa również na pomiar prędkości. Jeżeli jednak ta zasada zostanie złamana, błąd pomiaru może zwiększyć się nawet do 20 %. Bierze się to stąd, że zmiana ogumienia przebiega zazwyczaj w kierunku doboru opony o niższym niż poprzednio profilu. Dość często w ten sposób postępują właściciele popularnych „japończyków” o ogumieniu konwencjonalnym, a także użytkownicy Jaw i MZ.
Niższy profil ogumienia na tej samej obręczy oznacza zmniejszenie obwodu koła jezdnego. Na tym samym dystansie pomiarowym wykona ono więcej obrotów, a tym samym szybciej napędzać będzie prędkościomierz. Wystarczy powiedzieć, że zmiana średnicy koła o 10 mm (obręcz 17 cali) oznacza wykonanie przez koło na trasie jednego kilometra o 24 obroty więcej. Nie trzeba chyba dodawać, że oprócz wzrostu błędu pomiaru prędkościomierza nastąpi znaczne przekłamanie wskazań drogomierza.
Nawet przy zachowaniu zalecanego przez wytwórnię rozmiaru obręczy i ogumienia, nie można w zasadzie uniknąć błędu pomiaru klasycznych, napędzanych linką prędkościomierzy i obrotomierzy. Są to urządzenia elektromagnetyczne, w których obok przekładni ślimakowej i linki wirują inne elementy. Końcowym efektem są ruchy wskazówki na tarczy wskaźnika. Ogromne znaczenie ma zatem precyzja wykonania poszczególnych ich części, a także, ze względu na wpływ wilgoci, uszczelnienie obudowy zabezpieczającej delikatny mechanizm pełen mikroskopijnych wałeczków, sprężynek i trybików. Nic dziwnego, że elektromagnetyczne obrotomierze napędzane linką, podobnie jak klasyczne prędkościomierze, potrafią pokazywać kierowcy informacje nieco zafałszowane. Błędy sięgają nawet 500 obrotów przy wskazaniach rzędu 10 000.
Czy w ciągu najbliższych lat nadal będziemy skazani na tego typu problemy? Na pewno tak, ale pierwsze jaskółki zmiany tej sytuacji już się pojawiają. Niektóre motocykle wyposażane są seryjnie w całkowicie elektroniczne tablice wskaźników, w których prędkościomierz, obrotomierz, wskaźnik temperatury i paliwomierz korzystają ze wspólnej płytki drukowanej. Taki zbiorczy panel charakteryzuje się bardzo dużą dokładnością wskazań.
Jeśli więc ktoś zapyta was, jak szybko jechaliście swoim motocyklem, odpowiedzcie: „według licznika 160 km/h, ile w rzeczywistości – nie wiem”. Będzie to jedyna prawidłowa odpowiedź. Nie trzeba się zresztą tym przejmować, warto bowiem mieć tę świadomość, że tak naprawdę jedziemy wolniej niż wskazuje prędkościomierz. Pamiętajmy, że w krytycznej sytuacji nawet 5 km/h to prawie 1,4 m/s. Nie zaszkodzi mieć je w zapasie, gdy przyjdzie nam awaryjnie hamować.
Tekst: Dariusz Dobrowolski
W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…
Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…
Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…
Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…
Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…
W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…