Po tym, co żużlowcy zafundowali kibicom zgromadzonym na National Stadium w Manchesterze podczas piątkowego turnieju, przed sobotą wszyscy jak mantrę powtarzali „chcemy więcej!”. I trudno się dziwić, bo czwarta runda sezonu 2025 SGP niemalże z marszu trafiła do kanonu najlepszych turniejów w historii cyklu Grand Prix. Poprzeczka była więc zawieszona niezwykle wysoko, ale sobotnie ściganie zdecydowanie nie zawiodło. Co prawda widowisko potrzebowało chwili na rozkręcenie się, ale potem znów można było delektować się speedwayem w najpiękniejszej jego formie.
W piątkowych zawodach w Manchesterze czarował Dan Bewley, który w finale stoczył genialny pojedynek o wygraną z Bartoszem Zmarzlikiem i Bradym Kurtzem. Sobota miała jednak zupełnie inny przebieg dla Brytyjczyka, który drugą domową rundę rozpoczął od… zera. Jak nakręcony jechał z kolei lider mistrzostw i zarazem obrońca tytułu – Zmarzlik wygrywał, jak chciał, nie oglądając się na pola startowe i formę jego rywali. Pogromcę, a w zasadzie pogromców, znalazł dopiero w ostatnim biegu rundy zasadniczej. W dwudziestym biegu Polak jechał w zasadzie „o pietruszkę”, bo był już pewnym awansu z pierwszego miejsca do wielkiego finału. Wygrana w 20. wyścigu Brady’ego Kurtza dała Australijczykowi bezpośredni awans do finału, za co zebrał ogromne brawa. Wszak w biegu numer piętnaście doszło do jego kolizji z Fredrikiem Lindgrenem, w wyniku której obaj szczepili się i wylądowali w bandzie. Mocno poobijanego Australijczyka wykluczono z powtórki, ale pomimo tego – w decydującym momencie stanął na wysokości zadania.
Nieco wcześniej, w czternastym biegu bliski pokonania Zmarzlika był Dominik Kubera, dla którego w piątek turniej zakończył się już na rundzie zasadniczej. W sobotę „Domin” rozpoczął zawody od „trójki”, ale zaledwie jeden punkt zdobyty w dwóch kolejnych startach sprawił, że powtórka z wczoraj była bardzo prawdopodobna. Wtedy jednak w 14. biegu Kubera ruszył do pracy i pewnie zmierzał po wygraną, tyle że inny plan na ten wyścig miał Zmarzlik. Co prawda Bartek został na starcie, ale potem rzucił się w pogoń – najpierw za Robertem Lambertem, a potem za swoim teamowym kolegą z Motoru Lublin. Ostatecznie Kubera zakończył rundę zasadniczą na dziewiątym miejscu, tuż przed… Danem Bewleyem. Piątkowy triumfator był w sobotę cieniem samego siebie sprzed 24 godzin. Brytyjczyk na pierwszy wygrany bieg dzisiejszego wieczoru musiał czekać… do ostatniej serii startów, a potem do samego końca drżał o rezultaty pozostałych biegów. Ostatecznie rzutem na taśmę, z dziesiątego miejsca, awansował do tzw. nie-półfinałów, a biegów ostatniej szansy.
W pierwszym biegu ostatniej szansy (LCQ1) świetną walkę o wygraną stoczyli Jack Holder i Martin Vaculik. W piątek Australijczyk w samej końcówce „nie-półfinału” uległ nakręconemu Bewleyowi i przegrał awans do finału, dlatego dzisiaj nie zamierzał popełnić tego samego błędu. Na trzecim miejscu finiszował Kai Huckenbeck, a niestety w biegu nie liczył się, startujący z najgorszego, trzeciego pola, Dominik Kubera.
Walka Holdera i Vaculika była jednak przystawką do tego, co miało wydarzyć się w drugim biegu ostatniej szansy, który śmiało można ukoronować tytułem „najlepszego wyścigu wieczoru”. Choć początkowo w zmaganiach prowadzili Max Fricke i Mikkel Michelsen, a po fatalnym starcie do walki próbował włączyć się Dan Bewley, to Fredrik Lindgren obrał ścieżkę po zewnętrznej, nabrał ogromnej prędkości, minął wszystkich i… wjechał do finału!
Do finałowego wyścigu Zmarzlik postanowił nieco zaryzykować i wybrał żółte pole startowe, podczas gdy jego główny rywal Kurtz zdecydował się na start z drugiego pola. Na starcie to Australijczyk wystrzelił spod taśmy i objął prowadzenie przed Fredrikiem Lindgrenem. Tymczasem Bartosz Zmarzlik od razu po starcie zamknął Jacka Holdera i przez chwilę jechał na trzecim miejscu, ale tylko po to, by szybko wjechać na ścieżkę pod płotem, nabrać prędkości, minąć rywali, objąć prowadzenie i… nie oddać go już do mety! Polak tym samym wygrał po raz trzeci w tym sezonie, a zarazem jest to już jego 29. wygrany turniej w cyklu SGP! Drugie miejsce wywalczył tegoroczny debiutant Brady Kurtz, a podium uzupełnił Fredrik Lindgren. Na osamotnionej, czwartej lokacie metę minął Jack Holder.
Na półmetku tegorocznej rywalizacji w cyklu Speedway Grand Prix liderem „generalki” jest Bartek Zmarzlik, który w pięciu turniejach zgromadził 93 punkty i o 11 „oczek” wyprzedza drugiego Brady’ego Kurtza. Australijczyk na co dzień ścigający się w Manchesterze, i traktujący te zmagania jak swoje domowe, miał w ten weekend odrobić punkty do Zmarzlika, który na tym obiekcie nigdy nie czuł się najlepiej. Tymczasem to Bartek „dołożył” w dwa dni swojemu głównemu rywalowi w sumie trzy punkty do klasyfikacji generalnej. Wszyscy zastanawiają się, czy Zmarzlik będzie u siebie w domu – w Gorzowie – równie gościnny, co Kurtz w Manchesterze?
Już za tydzień (21 czerwca) cykl SGP rywalizować będzie na słynnym „Jancarzu”! Przed rokiem turniej w SGP w Gorzowie wygrał Fredrik Lindgren, przed Bartoszem Zmarzlikiem i Mikkelem Michelsenem.
Zdjęcie: SGP
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…
Program Honda Adventure Roads w 2026 roku zmienia charakter – zamiast jednej ekstremalnej ekspedycji pojawią…