Na skróty:
Ostatni raz najlepszych zawodników enduro na świecie mogliśmy na żywo oglądać w 2004 roku, kiedy w Kielcach rozgrywano popularną Sześciodniówkę – znaną jako ISDE (International Six Days Enduro). Po ponad dwóch dekadach nad Wisłę ponownie zawitają zawody najwyższej rangi – tym razem w ramach Mistrzostw Świata FIM Enduro Vintage Trophy. To wyjątkowe zawody rozgrywane w wersji retro – stare motocykle, ubrania i zawodnicy, które przeniosą Piekoszów o kilkadziesiąt lat wstecz.
Enduro Vintage Trophy to nie tylko zawody najwyższej rangi Mistrzostw Świata, to również niezwykły festiwal offroadu, którego głównymi bohaterami będą maszyny enduro wyprodukowane przed 1991 rokiem i zawodnicy, którzy w wielu przypadkach na takich właśnie motocyklach ścigali się w swoich latach świetności. To symboliczny powrót do 2004 roku, gdy cały świat patrzył na Kielce i okolice. Tamta ISDE była jedną z najlepiej ocenianych edycji tej imprezy w historii – z genialnymi trasami, świetną organizacją i niezapomnianą atmosferą. Dziś wielu zawodników, którzy wtedy walczyli o medale, wraca do Polski. Może niekoniecznie na tych samych endurówkach, a raczej na pieczołowicie odbudowanych wersjach swoich dawnych maszyn. Limit? Motocykl musi pochodzić sprzed 1991 roku. Emocje? Bez limitu.
Bazą zawodów będzie Piekoszów – niewielka miejscowość kilka kilometrów od Kielc, z idealnym dostępem do zróżnicowanych terenów. Lasy, kamienie, podjazdy, kurzące się szutrówki – wszystko to, co kochamy w klasycznym enduro, zostanie tu zaprezentowane w pełnej krasie. I choć trasy będą wymagające, nie chodzi tu tylko o walkę o zwycięstwo. To święto ludzi z pasją do starych motocykli i historii tego sportu.
Chociaż wiele nazwisk z listy startowej kojarzyć będziemy z przeszłością, nie zabraknie też młodszych zawodników, którzy chcą poczuć, jak jeździło się w czasach, gdy zawieszenie miało 180 mm skoku, a hamulce dzisiaj nazwalibyśmy bardziej zwalniaczami. EVT przyciąga też całe rodziny – synów startujących na motocyklach ojców, byłych zawodników z synami w serwisie, a czasem… odwrotnie. No i z pewnością nie zabraknie nawet dziadków! My z kolei wpadliśmy na szalony pomysł, aby zgłosić się do firmy Olek Motocykle, pożyczyć jedną z maszyn z ich niesamowitej kolekcji i zapisać do startu Eliasza. Twierdzi, że urodził się o kilka dekad za wcześnie, więc będzie miał niezwykłą okazję to udowodnić… i przy okazji pokazać, że potrafi również nie zgruzować motocykla.
Przyjedź i TY!
Jeżeli masz w swoim garażu zarejestrowany motocykl enduro wyprodukowany do 1991 roku włącznie i posiadasz licencję A – koniecznie odezwij się do Polskiego Związku Motorowego, aby dowiedzieć się, co zrobić, aby uzyskać pozwolenie na start i… widzimy się na miejscu! Jeżeli jednak nie możesz przeżyć takiej przygody z siodła motocykla – koniecznie zobacz to chociaż z boku.
Zdjęcia: FIM
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…
Program Honda Adventure Roads w 2026 roku zmienia charakter – zamiast jednej ekstremalnej ekspedycji pojawią…