Na skróty:
To był jeden z ciekawszych telefonów, jakie odebrałem. Dzwonił Hermes z Hermes Racing Team, ulubiony trener mojego syna i zapytał, czy nie mamy ochoty pojeździć na elektrycznych pitbike’ach w hali? Namawiać nie musiał, bo mamy dwa takie pojazdy. Młody jeździ na MRF eJOY 500, a ja go ganiam na MRF eR 2.0. Mówi wam to pewnie nic, ale to jedne z najlepszych sprzętów do zabawy z dzieckiem. Nie hałasują, nie śmierdzą w bagażniku auta, ustawiamy pachołki na placu za blokiem i jeździmy do oporu. W związku z załamaniem pogody chętnie przyjąłem zaproszenie do jazdy pod dachem. To, co zastałem – przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Byłem na kilku halach, po których jeżdżą motocykle i nie miałem dobrych wspomnień. Przede wszystkim hale współdzielone są z gokartami, co oznacza bardzo wyślizganą nawierzchnię. Niby jest to dobre do treningów uślizgów, ale ja jednak wolę jeździć po czymś przyczepnym.
Wiem, że to zboczenie, ale gdy wszedłem do Gazuu Racing Park to nogi mi się ugięły, a w sercu zrobiło się ciepło. Zobaczyłem najlepszy możliwy asfalt. Tak przyczepny, że aż ciężko oczami wodzić, bo wzrok się do niego klei. Nitka wytyczona profesjonalnymi bandami, które zaprojektowane są tak, żeby pochłaniać siłę uderzenia. Ściany, słupy, wszystko porządnie zabezpieczone. Do tego wyremontowane zaplecze i garaż…
Wszystko powstało z potrzeby treningów Gazuu Racing Team. Grupa pasjonatów jazdy torowej doszła do wniosku, że brakuje w okolicach Warszawy porządnego, całorocznego toru dla pitbike’a. Trzech śmiałków w postaci Marcina Burzyńskiego, Łukasza Kowalskiego i Bartosza Krygiera postanowiło coś z tym zrobić. Wydzierżawili halę i zanim się zorientowali stworzyli projekt, o którym jest głośno już w całym kraju.
Zaczęło się od pasji do jazdy sportowej. Założyciele od lewej: Łukasz Kowalski, Marcin Burzyński i Bartosz Krygier.
To nie są zwykłe pitbike’i Byłem przekonany, że będziemy jeździli na seryjnych motocyklach typu nasze MRF. Moim oczom ukazał się szpaler typowo wyścigowych pit’ów, przerobionych na napęd elektryczny. Na pierwszy rzut oka wyglądają dość pokracznie, a to za sprawą skrzynek z akumulatorami, które zajmują przestrzeń po silnikach. Wystarczy jednak na nie wsiąść i przestaje nas obchodzić, jak to wygląda, ale po kolei. Do dyspozycji są dwa rodzaje pitów. MRF przeznaczone są dla osób początkujących i średnio zaawansowanych, a YCF to konstrukcje typowo wyścigowe, dla zawodników. Silniki spalinowe zostały zastąpione przez elektryczne. Do tego wspomniane baterie i niezbędne sterowniki.
Proste? No nie do końca. Prace nad tymi maszynami trwały 4 lata i jest to efekt zaangażowania przede wszystkim Marcina Burzyńskiego i Macieja Goryszewskiego. Od 2023 roku intensywnie pracują z Patrykiem Stankiewiczem, wielokrotnym Mistrzem Polski Pitbike i Wagner Racing. Od tego roku nawiązali współpracę z Perun Electric, firmą wyspecjalizowaną w tuningu pojazdów elektrycznych. Napędzenie tylnego koła siłą elektryczną to dopiero pierwszy krok. Wyzwaniem było strojenie, stworzenie map do modulacji gazem, hamowania silnikiem i rozłożeniem masy. Jeśli mam być szczery, to byłem nastawiony sceptycznie. W moim przekonaniu pojazdy elektryczne nadają się do przemieszczania, ale ciężko odwzorować zachowanie sportowej maszyny spalinowej. Bardzo się myliłem.
Flota obejmuje motocykle dla zaawansowanych, początkujących oraz dzieci.
Wbrew pozorom to bardzo zaawansowane konstrukcje współtworzone z Perun Electric.
Wskoczyłem na MRF-a i przeszedłem krótkie szkolenie w zakresie bezpieczeństwa.Wszystkie sprzęty wyposażone są w zrywki i zaleca się ich odłączenie zawsze, gdy nie jeździmy. Nie słyszymy pracującego silnika i lepiej, żeby przez przypadek nikt nie odkręcił manetki gazu. Do dyspozycji są trzy tryby jazdy, od najsłabszego, do wyczynowego. Już teraz mogę zdradzić, że dwa pierwsze tryby są w zupełności wystarczające.
Wyjechałem na tor i… nic. Nie musiałem się adaptować, przestawiać, dopasowywać do obsługi elektryka. Większym wyzwaniem była jazda pitbike’iem samym w sobie (mam z nimi małe doświadczenie), niż obsługa elektrycznego gazu. Reakcja na manetkę jest zaprogramowana po mistrzowsku. Te pity reagują na ruch manetką o wiele płynniej i przewidywalnie, niż seryjne sprzęty z Chin. Modulacja jest intuicyjna, nie ma mowy o nagłych zrywach, czy gwałtownym hamowaniu silnikiem. Wszystko dzieje się naturalnie. Po nabraniu zaufania do podwozia zaczynam jechać coraz śmielej. Wtedy sobie przypominam o co chodzi w pitach. Trzeba je rzucać na kolano i wtedy dopiero zaczynają działać. Co za zabawa! Nie myślisz o wachlowaniu biegami czy sprzęgle. Koncentrujesz się na liniach przejazdu, złożeniu i wyczuciu przyczepności, a tej w Gazuu Racing Park nie brakuje.
Dzieci pokochają Gazuu Racing Park. Jest cicho, miło, a zarazem emocjonująco!
Po chwili spróbowałem jazdy na YCF i na szybszych trybach jazdy. Muszę przyznać, że dla mnie to zbyt wiele. Jego podwozie jest typowo wyścigowe i wymusza na nas bardzo szybką jazdę. To sprzęt dla zawodników. W związku z bogatym parkiem maszyn ekipa nie planuje jazd gokartami, ma to być obiekt typowo motocyklowy. Nie są też przewidziane treningi pitów spalinowych. Niektórzy będą niezadowoleni, ale temat jest prosty. Po sąsiedzku mieszkają ludzie, a tor ma działać. Ja nie widzę wad. Jest ciszej, ale nie całkowicie cicho. Te sprzęty mają swój dźwięk, a im szybciej jeździmy, tym bardziej srogo brzmią.
Z pewnością po kilku godzinach spędzonych na hali nie czujemy dyskomfortu. Nie wdychamy też spalin. Byłem kilkukrotnie na halach z pitami i za każdym razem wychodziłem z bólem głowy. Z Gazuu wyszedłem tylko z uśmiechem na ustach. Nie tylko ja, bo mój syn również był wniebowzięty. Fajni ludzie, muzyczka grała, a on zasuwał na swoim MRF eJOY. We flocie Gazuu Racing Park odnajdziecie identyczne.
Poza tym widziałem też CF Moto dla dzieci i z pewnością pojawią się inne sprzęty. To miejsce ma edukować i zachęcać do jazdy na motocyklach od najmłodszych lat. Miejsce będzie się rozwijało, jak i sam park maszyn. Przed chwilą dostałem informację, że ekipa pracuje nad nowym oprogramowaniem, które ułatwi jazdę w poślizgach.
Motocykle mają regulowane tryby jazdy. Mogą być łagodne dla początkujących bądź bardzo mocne dla zaawansowanych.
Zapewne zastanawiacie się, ile to kosztuje i jak się tam dostać? Otóż Gazuu Racing Park to obiekt, który udostępnia miejsce i motocykle instruktorom oraz szkółkom jazdy. Na ich fanpage’u odnajdziecie link do kalendarza, w którym sprawdzicie kto, którego dnia organizuje treningi.
Koszty zależą od danego organizatora. Ostatnie jazdy, które widziałem, kosztowały w okolicach 450 złotych i obejmowały użyczenie pita, szkolenie i wstęp na tor. W mojej ocenie to świetna oferta. Co ciekawe baterie wytrzymują nawet intensywne treningi. Chłopaki rozpoczęli nawet testy z mniejszymi bateriami. Z przyjemnością będę obserwował ich rozwój i uczęszczał na szkolenia. Po raz pierwszy czuję prawdziwą ekscytację motocyklami na prąd. Czekam na elektryczny flat track!
Tekst po raz pierwszy ukazał się w drukowanym wydaniu magazynu „Świat Motocykli” [06/2025]
Junak i Zontes zapraszają wszystkich miłośników motoryzacji na wspólne rozpoczęcie sezonu podczas Warsaw Motorcycle Show…
Voge zaprasza wszystkich motocyklistów na swoje stoisko podczas targów Warsaw Motorcycle Show 2026 już w…
Miało być światowo, licznie i z rozmachem – nowa seria przy MotoGP, z pełną stawką…
Po dwóch rundach sezonu 2026 trudno mówić o nudzie – raczej o chaosie, napięciu i…
Yamaha produkowała model FZ1 w dwóch wersjach. Pierwsza to Fazer – popularny motocykl sportowo-turystyczny z…
AF Racing Team wchodzi w nowy etap swojej sportowej historii. Do zespołu w roli sponsora…