Na szczęście dla obu nas nie musiałem natychmiast zrywać znajomości (ani nawet żądać satysfakcji), bo okazało się, że „szofer” w ustach kolegi miało znaczenie pozytywne, a być może stanowić miało pochlebstwo (na które akurat jestem wyjątkowo łasy). Szofer bowiem to coś więcej niż tylko kierowca-użytkownik. To ktoś, kto nie tylko umie w miarę sprawnie kręcić fajerą i bez zgrzytania trybami zmieniać biegi. To ktoś, kto potrafi samodzielnie zadbać o pojazd — dokonać inspekcji, regulacji, a w trudnych sytuacjach poradzi sobie nawet z lekkim remontem. Jeżdżąc przez większość życia motocyklami — nazwijmy to klasycznymi, za rzecz naturalną uważam konieczność co jakiś czas skontrolowania przerwy na stykach przerywacza, stanu platynek, luzów zaworowych, napięcia łańcucha, czy innych takich drobiazgów. Tego typu czynności w starszych maszynach wykonuje się przecież dosyć często, nawet w drodze. Nie zajmują wiele czasu, ani nawet nie wymagają jakiejś tajemnej wiedzy, tylko odrobiny praktyki. Uważam te operacje za absolutnie naturalne, nieodłącznie wpisane w proces eksploatacji. Zatem rzeczywiście, biorąc pod uwagę nawet samą tylko archaiczność słowa “szofer”, musi się on co nieco znać na maszynie, której dosiada.

Jednak chyba w tej narracji zapomniałem, że przez ostatnie 50 lat technika poszła nieco do przodu i motocykle w sposób naturalny wymagają coraz mniejszej uwagi użytkownika. Gaźniki zastąpione zostały wtryskami paliwa (przy których raczej nie grzebie się podczas podróży), linki zamieniają się na systemy ride by wire, styki przerywacza dawno już wyszły z użycia, a całość maszynerii naprawdę nie wymaga regulacji co 500 km. Po prostu wsiadasz i jedziesz. Co tu więcej myśleć? Współczesne motocykle po prostu nie wymuszają zdobywania przez użytkownika mechanicznej wiedzy.

Zawsze dręczyło mnie pytanie: czy Luke Skywalker walcząc mieczem świetlnym z Lordem Vaderem wiedział, jak to ustrojstwo działa? I czy umiał w nim samodzielnie wymienić baterie (albo może malutki stosik atomowy)? Pewnie nie. I mniej więcej tak traktowane są przez użytkowników motocykle najnowszych generacji. Działają i mało kogo obchodzi w jaki sposób. Wcale się nie dziwię, bo po co grzebać w czymś, co dobrze działa? Są jednak moim zdaniem granice motocyklowej indolencji. Nikt nie wymaga od Ciebie, żebyś samodzielnie skonstruował mapy zapłonu, ale obwisły łańcuch napędowy, kończące się klocki hamulcowe, czy sflaczałą oponę powinieneś umieć rozpoznać. Nie mówię, żeby od razu samodzielnie poprawić co trzeba, ale przynajmniej umieć rozpoznać potencjalne zagrożenie.

Nie tak dawno miałem do czynienia z takimi oto sytuacjami — pytam gościa, jaki olej leje do Scottoilera (takie coś do automatycznego smarowania łańcucha), a on na to, że nie wie, bo jak się skończy, to jedzie do serwisu. Rozpaczliwy telefon – przyjeżdżaj, stoję w lesie, chyba silnik w moto się zatarł. Zajeżdżam, rzeczywiście nie pracuje. Otwieram korek wlewu paliwa, a tu ani kropelka nie chlupie. A gość zdziwiony, bo wskaźnik pokazywał jeszcze ⅓ zbiornika… Sorki, ale do takich operacji, czy diagnoz naprawdę nie trzeba być “szoferem”.

Tak się tu na łamach mądrzę, ale właśnie uświadomiłem sobie, że sam nie jestem lepszy. Gdy znajomi pytają – jakim jeździsz samochodem, odpowiedź jest prosta — Fordem. Z określeniem modelu jest już pewien problem, wiem jednak, że z silnikiem diesel, bo na stacji paliw używam odpowiedniego węża. Co do mocy i innych parametrów, uwierzcie na słowo, nie mam o nich najmniejszego pojęcia i szczerze powiedziawszy g…no mnie to obchodzi. Moc jest wystarczająca jak na zwykłe wozidło. Raz do roku jadę autem do serwisu, żeby zobaczyli czy wszystko jest na swoim miejscu. Tyle tylko, że ja samochód (współczesny) traktuję chyba jak teleporter, albo jak Luke swój miecz świetlny. Skoro sprawnie obcina ręce, to po co się zastanawiać jak to robi? Ale motocykl to już zupełnie inna bajka. Nie jest przecież zwykłym bezdusznym środkiem transportu, tylko moim przyjacielem. A o przyjaciół trzeba dbać!

KOMENTARZE
Lech Potyński

Od samego początku w „Świecie Motocykli”. To on, w zaciszu bielańskich garaży, wspólnie z Erwinem Gorczycą, Robertem Więckiewiczem i Krzysztofem Wydrzyckim składał pierwszy numer naszego magazynu. Miłośnik oldtimerów. Niezłomnie wierzy, że uda mu się uzbierać wszystkie stare rzeczy świata.

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026