Na skróty:
BMW K 1200RS, produkowane na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dekady po roku dwutysięcznym, to niewyróżniający się zupełnie niczym motocykl sportowo-turystyczny. Właściciele chwalą go za elastyczny silnik, relatywnie dobre zawieszenie i skuteczne hamulce. Nikt natomiast nie rozpływa się nad wyglądem. Dwadzieścia dwa lata po premierze widać, że design K 1200RS trąci myszką, a mam wrażenie, że i w 1997 roku nie był zbyt spektakularny.
Egzemplarz z początków produkcji można kupić w Polsce już za 6000 złotych, ale nie widać, by był to łakomy kąsek dla miłośników customizacji. Wszystko za sprawą połaci plastiku, kształtu ramy i długiej – niczym korki na warszawskim „Mordorze” – instalacji elektrycznej. Stworzenie sensownego projektu na bazie BMW K 1200RS wymaga brawury i nowatorskiego podejścia – zarówno od budowniczego, jak i klienta. Taką kombinację stworzyli Jakub Beker z warsztatu Ugly Motors oraz jego klient – Marek.
W drodze powrotnej zaczęli kreślić pierwsze pomysły. Po pierwsze – musiała pojawić się „nerka” znana z aut BMW. Po drugie – zbiornik paliwa miał być zaprojektowany od podstaw. Po trzecie – motocykl miał nabrać futurystycznych kształtów. Brzmiało to jak plan. Plan na drogę krzyżową.
Monolityczna rama z aluminium, zawieszenie Telelever, masywny, rzędowy silnik położony wzdłuż ramy i skomplikowana instalacja elektryczna – to wszystko na każdym kroku generowało problem za problemem, dlatego zupełnie nie dziwię się, że od zakupu do zakończenia projektu minęły ponad trzy lata.
W trakcie prac koncepcyjnych zrodził się pomysł, by bak i zadupek tworzyły jednolitą konstrukcję. Do stworzenia ramy oraz stelażu zbiornika posłużyły stalowe pręty o średnicy 4 mm, do których następnie przyspawano elementy poszycia. Spawanie, badanie szczelności oraz poprawki zajęły ponad miesiąc.
Zbiornik pełni również funkcję airboxu dla samochodowego filtra powietrza K&N PR-9380. Minimalistyczny zadupek z siedziskiem obszytym niebieskim materiałem idealnie łączy się ze zbiornikiem oraz ramą motocykla. Kolejnym wyzwaniem było zasilenie potężnego silnika w paliwo. Metodą prób i błędów budowniczy ustalił, że najlepiej będzie, jeśli BMW dostanie pompę paliwa z samochodu, a dokładnie z Forda Transita!
By przenieść ciężar wizualny motocykla do przedniej części i nadać mu agresywnych kształtów, w Ugly Motors zaprojektowano i stworzono specjalne osłony lag. Pasują do całości i świetnie ukrywają niezbyt estetyczne zawieszenie. Oczywiście i w tym przypadku nie mogło być lekko – prace nad osłonami trwały dwa tygodnie.
Charakterystyczne „nerki” są kluczowym elementem postapokaliptycznego motocykla. Zostały zaprojektowane w Adobe Fusion 360 i wyprodukowane z kawałka aluminium o grubości 25 centymetrów i wadze 27 kilogramów. Za pomocą obrabiarek CNC wykonano również kierownicę oraz półki zawieszenia. W „nerkach” ukryto dwa podłużne paski LED, które służą jako światła do jazdy dziennej.
Skomplikowana instalacja elektryczna z czujnikami, archaicznym modułem ABS i plątaniną kabli została zredukowana i obecnie zarządza nią moduł M-Unit Blue marki Motogadget, sterowany telefonem przez bluetooth. Zamiast kluczyka mamy system M-lock tego samego producenta, a wszystkie niezbędne informacje wyświetlane są na małym ekranie Motoscope Pro. Motocykl został doposażony w pompy marki Magura, układ wydechowy SC-Project strzelający srogimi marchewami oraz tylne światła LED-owe, które zostały sprytnie wbudowane w zadupek.
Po trzech latach walki z projektem udało się dojść do ładu z designem. W motocyklu dominuje lakier Silverstone Gray z palety BMW oraz niebieskie i żółte wstawki. Jest to bezpośrednie nawiązanie do barw myśliwca North American P-51 Mustang, którego model Kuba złożył w wieku 16 lat i do dziś trzyma w gablotce.
K 1200RS jest dla Ugly Motors przełomowym projektem. Mocno nadwyrężył cierpliwość, zweryfikował wytrzymałość w postanowieniach i udowodnił, że kompleksowe podejście do designu i tworzenie unikalnych elementów to ciężka, lecz warta do przejścia droga, bowiem efekt końcowy jest naprawdę dobry!
„P51 Mustang tribute” – to jeden z niewielu projektów w Polsce, który został stworzony na pohybel wszystkim. Coś mi się wydaje, że przez kilka kolejnych sezonów będzie szokował nie tylko na drogach, ale i na forach czy grupach facebookowych, specjalizujących się w wydawaniu wyroków, co prawilnym customem jest, a co nie. I bardzo dobrze! Mam nadzieję, że zmotywuje innych budowniczych do otwarcia głów i tworzenia motocykli, wyłamujących się z ogólnie przyjętych kanonów.
Zdjęcia: Bartosz Mokrzycki
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…
Program Honda Adventure Roads w 2026 roku zmienia charakter – zamiast jednej ekstremalnej ekspedycji pojawią…