Na skróty:
Niemal naprzeciwko szkoły Zambelli’ego warsztat mechaniczny miał dziadek Włodka. W czasie wojny Niemcy powierzali mu swoje maszyny. Dzięki temu w latach okupacji dziesięcioletni brzdąc mógł szaleć ciężkimi motocyklami po okolicznych kocich łbach. W dwa lata po wojnie młodzian już wyrósł i odważnie prowadzi auto oraz motocykl.
Gdy Włodek dociera na miejsce, okazuje się, że jest najmłodszym z zawodników. Liczna grupa kibiców nie do końca wie, jak się zachować i gdzie stanąć. Wszak nie było dotąd w mieście takich wyścigów. Ostatecznie część zajmuje miejsca pod drzewami, inni tłoczą się tuż obok brudnej, owalnej nawierzchni, a spora liczba gapiów… staje w środku toru! Nikt nie robi jednak z tego problemu, bo cała impreza odbywa się trochę „na wariackich papierach”.
Śmiałkowie na przystosowanych motocyklach, w wojskowych butach i spawalniczych rękawicach, rywalizują na dystansie dwóch okrążeń. Z zaciętej walki zwycięsko wychodzi szesnastolatek – Włodzimierz Szwendrowski, który wygrywa pierwsze żużlowe zawody w Lublinie! Jest 21 września 1947 roku. Tak zaczyna się bogata historia czarnego sportu w mieście, które sto lat temu przez kilka dni było pierwszą stolicą odrodzonej Polski.
Szwendrowski był bez wątpienia najwybitniejszym żużlowcem, pochodzącym z Koziego Grodu. Jako pierwszy zawodnik w historii sięgnął po dwa tytuły Indywidualnego Mistrza Polski (1951 i 1955). Był też pierwszym Polakiem, który pokonał na torze aktualnego mistrza świata: – dwukrotnie opędzlował w Warszawie Brytyjczyka, Petera Cravena. To o Szwendrowskim powstała w końcu pierwsza w naszym kraju książka poświęcona tematyce żużlowej.
Pierwsza lubelska drużyna ligowa, pod patronatem Ligi Przyjaciół Żołnierza, zadebiutowała w 1956 roku, zajmując 4. miejsce w rozgrywkach „grupy południe” 2. Ligi Żużlowej. Zespół, którego liderami byli Leszek Próchniak, Marian Stawecki i Stefan Kępa, przetrwał trzy sezony.
„Szlakę” wskrzeszono w Lublinie po czterech latach. W 1962 roku drużyna znad Bystrzycy pierwszy raz w historii wystartowała pod nazwą „Motor”. Lubelski klub cztery razy awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej, ale dwie ostatnie promocje, po 1976 i 1982 roku, robią szczególne wrażenie. W 1989 roku złożony z wychowanków Motor zdemolował 2. Ligę. W całym sezonie przegrał tylko jeden mecz i na pełnym gazie wjechał do elity.
Kilka miesięcy później ogłoszono, że do ekipy „Koziołków” dołączy największy żużlowiec w historii, Hans Nielsen! Legendarny Duńczyk miał zadebiutować w meczu inauguracyjnym sezonu 1991 – z ROW Rybnik – 1 kwietnia, dlatego… większość zdrowych na umyśle potraktowała tę sensacyjną wiadomość jako primaaprilisowy żart. I nie ma się czemu dziwić – to tak, jakby Valentino Rossi ogłosił, że w kolejnym sezonie wystartuje w WMMP w barwach Automobilklubu Radomskiego, a potem… naprawdę to zrobił!
Hans, największy z największych, zjawił się w szarym, nieco smutnawym mieście na wschodnich rubieżach dopiero co odzyskującej wolność Europy. I nie wiadomo, dla kogo był to większy szok: dwudziestu pięciu tysięcy kibiców, którzy zobaczyli fantastycznie ubranego, wyposażonego w sprzęt, jaki nigdy wcześniej nie gościł w lubelskim parku maszyn „kosmitę”, który czarował na torze czy dla samego Duńczyka? Wjeżdżał na stadion w policyjnej kawalkadzie, torującej sobie drogę przez oszalały tłum. Fani nie zmieścili się na stadionie: wisieli na barierkach, słupach oświetleniowych, stali na dachach okolicznych domów.
Tak zaczęła się w Lublinie żużlowa „złota era”, która do szaleństwa rozkochała miasto w czarnym sporcie. Do Motoru dołączyli też wkrótce Leigh Adams (australijski mistrz świata juniorów) i wielki Czech, Antonin Kasper. Krajową podporę drużyny tworzyli m.in. Robert Jucha, Dariusz Stenka, Jerzy Mordel, Dariusz Śledź i legenda lubelskiego klubu – Marek Kępa. Niedługo licencje zdali fantastyczni juniorzy: Paweł Staszek i Robert Dados. Ten drugi został później Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów – jedynym czempionem globu z Lublina. W 1991 roku „Koziołki” wywalczyły wicemistrzostwo Polski.
W połowie ostatniej dekady XX wieku Motor spadł z 1. Ligi Żużlowej i przez ponad dwadzieścia lat walczył o powrót do elity. Bywało różnie – prawie dobrze, średnio, źle i bardzo źle. Kilka razy drużyna otarła się o Ekstraligę, ale były też lata, kiedy całkowicie zniknęła z żużlowej mapy Polski. W 2016 za odbudowę klubu wzięli się Piotr Więckowski (pierwszy polski motocyklista, który ukończył rajd Paryż – Dakar razem z Markiem Dąbrowskim i Jackiem Czachorem) oraz Jakub Kępa, syn Marka.
Nowe władze od początku szły na grubo. Mocny skład, świetny marketing i serce do sportu charakteryzują teraz speedway nad Bystrzycą, a w mieście wróciła wiara w to, że może być dobrze. W trzy lata Motor podniósł się z niebytu. Wygrał obie ligi i awansował do PGE Ekstraligi. Nikt wcześniej nie dokonał takiej sztuki!
Na stadion wróciły tłumy. Spragnieni zapachu spalonego metanolu kibice zapełniali go nawet na trzecim szczeblu rozgrywkowym, co było ewenementem w skali światowej. Stolica województwa oszalała na punkcie żużla, który stał się głównym tematem rozmów na ulicach, w szkołach, urzędach, knajpach i trolejbusach. Na meczu znów spotyka się cały Lublin. Obok zwykłych fanów siedzą gwiazdy innych dyscyplin, a na miejscach tuż za startem można spotkać Krzysztofa Cugowskiego z synami, Marcina Wójcika (kabaret Ani Mru Mru), Beatę Kozidrak czy, od czasu do czasu, Hansa Nielsena, któremu pozostał wielki sentyment do Motoru! Żużel znowu pasjonuje, łączy i cieszy Lubelaków.
W kwietniu, po 24 latach, Motor znów pojedzie w Ekstralidze. Na stadion przy Alejach Zygmuntowskich 5 przyjadą największe sławy speedwaya, a szaleni, lubelscy kibice przypomną Polsce, że „LUBLIN TO ŻUŻEL”!
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…