- R 1300 GS najnowsze wcielenie podróżniczej legendy. Na torze Jastrząb oferuje przedsmak tego, jak zachowywałby się na pozawijanych alpejskich przełęczach.
Na skróty:
Poszukiwania używanego motocykla wielu z nas rozpoczyna pod koniec sezonu, a nawet zimą, co ma znamiona sensu. Większość właścicieli właśnie wtedy zalewa internet ogłoszeniami o sprzedaży swojego motocykla, więc wybór jest spory. W sezonie przecież niewiele osób chce pozostać bez motocykla, prawda? Zimowe łowy mają też taki plus, że często ceny są niższe – klientowi się nie spieszy, ma czas, żeby wybierać, konkurencja jest większa, więc trzeba czymś zachęcić potencjalnego kupca. Minusem w przypadku zakupu używek zimą, jest jednak niewiadoma w przypadku jazdy testowej, bo pogoda czasem na nią pozwoli, a czasem nie i jest ryzyko kupienia kota w worku.
Zupełnie inaczej jest w przypadku kupna nowych motocykli. Tutaj chyba nie ma przeciwwskazań, by robić to na koniec sezonu, zwłaszcza patrząc na ceny, jakie oferują salony. Często bowiem motocykl, całkowicie nowy można zgarnąć za cenę, do jakiej w trakcie sezonu byśmy się nawet nie zbliżyli mimo wysoko rozwiniętych zdolności negocjacyjnych. I co ważne, te motocykle są dostępne od ręki, nie trzeba się ustawiać w kolejce, czekać itd. Przychodzisz do salonu, załatwiasz formalności i płatności i po kilku dniach nowiutki motocykl stoi u Ciebie w garażu. Ponoć okazje już nie istnieją, więc skąd takie sytuacje? Otóż salony motocyklowe zamawiają na początku sezonu pulę motocykli wedle przypuszczeń wolumenu sprzedaży, przecież nikt nie jest jasnowidzem. Tym samym pod koniec sezonu okazuje się, że jakieś motocykle zostały na tzw. stocku, czyli magazynie i wypadałoby je sprzedać, bo na nowy sezon, trzeba zrobić zamówienie na nowe egzemplarze.
Coś na tor…
… w teren…
… a może na ulicę?
Mówiąc brutalnie, trzeba wyczyścić magazyn – korzysta na tym i salon, i odbiorca, kupując motocykl za dużo przystępniejszą kwotę, tak jak to się dzieje teraz w salonach BMW. A o jak przystępniejszej kasie mówimy? Dla przykładu, takie S 1000 RR z M pakietem i carbonowymi felgami z Liberty Motors w Piasecznie, można kupić za 114 999 zł brutto. Zamawiając je w regularnej sprzedaży, trzeba by zapłacić za nie ok. 128 000 zł brutto. Ale w atrakcyjnych cenach możecie wyrwać nie tylko najdroższe BMW z serii S, K, czy R, ale także np. F 900 XR, które w salonie Pawelec Moto Expert w Nowym Tomyślu jest do kupienia za 61 500 brutto. W takiej konfiguracji, zamawiając motocykl „od zera” trzeba wysupłać za niego 73 500 zł brutto. Oszczędności są więc spore, a to tylko dwa przykłady z wielu, które możecie znaleźć na stronie najlepszeoferty.bmw-motorrad.pl.
Warto wiedzieć, że wszystkie te motocykle, mają pełnoprawną gwarancję fabryczną, która obowiązuje od momentu sprzedaży motocykla, więc nie musicie się martwić, że kupując motocykl po okazyjnej cenie, tracicie czas gwarancji. Są to bowiem motocykle nowe, nie demówki czy testówki po dziennikarzach. Naszym zdaniem warto pokusić się o zakup takiego motocykla, który nie tylko będzie dużo tańszy, ale będzie w gotowości na każdy ciepły dzień pozwalający na jazdę. A wiadomo przecież, jaką jesień i zimę mamy ostatnimi czasy.
Więcej ciekawych ofert BMW znajdziecie na stronie: najlepszeoferty.bmw-motorrad.pl/nowe/kampanie/summer-ride
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…