Drugie życie Saroléi. Na prąd!

Torsten Robbens – marzenia trzeba realizować

Czemu akurat tam? Wyspa Man to miejsce, gdzie nie boją się szybkich pojazdów, ich rywalizacji i podejmowania ryzyka. A Sarolea doskonale wpisuje się w ten schemat. Lecz trzeba też wyjaśnić, że tu dwa lata temu podczas wyścigu w klasie TT Zero (rozgrywanego od 6 lat dla motocykli z napędem elektrycznym) zaczęła się droga tego motocykla na publiczne szosy.

Historię marki Sarolea przedstawiliśmy na łamach ŚM przy okazji prezentacji jednego z produkowanych przez nią modeli (z 1937 r., dziś już zabytkowego) w dziale Oldtimer (zobaczcie numer 6/2014). Jak się okazuje, od 2010 roku ma nowego właściciela ogarniętego ideą przywrócenia jej do życia i to od razu na najwyższym poziomie technologicznym. Na ten szalony – jak może się wydawać – pomysł wpadł Torsten Robbens.

Ten belgijski (jakże by inaczej) ekspert w dziedzinie materiałów kompozytowych stosowanych w ekstremalnych dziedzinach (przemyśle kosmicznym, lotniczym, obronności i sporcie samochodowym) pracował w teamie McLarena w F1, był menedżerem Audi Japan Team Goh R8, zespołu startującego w wyścigach długodystansowych a poza tym prowadzi własną firmę doradczą.

Jak sam o sobie mówi, przyszedł ze świata czterech kółek, a sport samochodowy to pasja i sposób na życie, lecz jego związki z motocyklizmem są mocne. Jego ojciec startował w motocrossie na Husqvarnie. Imię Torsten przypomina legendarnego, szwedzkiego zawodnika motocrossowego z lat 60. – Torstena Hallmana, czterokrotnego mistrza świata w klasie 250. Poza tym tuż po wojnie (pod koniec lat 40.) wujek Robbensa startował w motocrossie właśnie na motocyklu Sarolea.

Isle of Man TT

Pomysł, by zbudować motocykl z napędem elektrycznym przyszedł Robbensowi do głowy, gdy patrzył na pierwsze wyścigi klasy TT Zero w 2009 roku. Do swojej idei zdołał przekonać dwóch innych specjalistów: Brama Vergote?a, specjalistę CNC (komputerowego projektowania i obróbki cyfrowej) oraz Thijsa de Riddera, odpowiedzialnego za silnik elektryczny. Ta trójka miała wszystkie potrzebne kompetencje, by stworzyć wyczynowy motocykl elektryczny, bo Robbens już w 2010 zbudował motocykl elektryczny do startu w mistrzostwach świata tego typu maszyn, organizowanych pod egidą FIM (Międzynarodowej Federacji Motocyklowej). Uparł się oprzeć maszynę na ramie całkowicie z włókna węglowego, by konstrukcja była jak najlżejsza, i to mimo że przepisy na to nie pozwalały. Wyjednał jednak wstawiennictwo Belgijskiej Federacji Motocyklowej na tyle skuteczne, że je zmodyfikowano.

Wybór tego typu ramy wszystkim zapewne przypomina o problemach, jakie Ducati miało z taką konstrukcją w MotoGP (wprowadzoną w 2009 r.) i która – jak się wydawało – jest trudna do opanowania nawet przez najwybitniejszych motocyklistów. Twórcy Sarolei nie zrazili się tym przykładem i z włókna węglowego zbudowali absolutnie cały motocykl, z wahaczem tylnym włącznie.

W 2010 r. Torsten Robbens zakupił prawa do marki Sarolea. Miał do tego dwa powody: rodzinny (już wspomniany) oraz fakt, że w swoich czasach była to marka znana z zaawansowania technologicznego. Maszyna z niezwykłą gracją połączyła tradycyjne motywy stylistyczne z absolutną nowoczesnością. Wygląda niemal, jakby wyszła spod ręki Rolanda Sandsa.

Pierwsza wersja wyczynowego prototypu Sarolea SP7, przygotowana do TT Zero w 2014 roku miała moc 174 KM przy masie 200 kg. Maksymalna prędkość została określona na 245 km/h (mogłaby być wyższa, lecz kosztem zasięgu). Przyspieszenie do 100 km/h – w 2,8 s. Najbardziej fascynujący jest moment obrotowy sięgający 400 Nm. Robbens nie liczył na to, że od razu uda mu się odnieść sukces w wyścigu. W istocie, jego motocykl prowadzony przez utalentowanego Szkota, Roberta Wilsona, zajął czwarte miejsce. Dwa pierwsze zajęły maszyny przygotowane przez związany z Hondą zespół Mugen. Miał on jednak do dyspozycji potężne zaplecze finansowe i liczny, kilkudziesięcioosobowy zespół.

Przed tegoroczną imprezą prototyp Sarolei został zmodyfikowany. Poprawiono aerodynamikę i położenie środka ciężkości, obniżono masę (do 190 kg). Prędkość maksymalna wzrosła do 270 km/h. Opony zarówno w tym, jak i ubiegłym roku dostarczył Bridgestone, który również wspiera ten projekt.

Wynik, choć miejsce tym razem było gorsze niż poprzednio (piąte), wcale nie jest taki zły. Przeciwnie. Przede wszystkim Sarolea z dumą wkroczyła do klubu motocykli, które trasę Man TT pokonały ze średnią prędkością ponad 100 mil na godzinę (dokładnie 171,4 km/h, czyli z prędkością wyższą niż w ubiegłym roku o ponad 20 km/h), co zostało uhonorowane odpowiednim trofeum. Po drugie, przed tym prywatnym, małym zespołem znalazł się – poza dominującym nadal Mugenem – tylko wystawiający również dwa motocykle zespół Victory. A choć debiutował w tej klasie, to mógł liczyć na potężne finanse amerykańskiego potentata – Polarisa, właściciela marki.

Drogowa wersja motocykla Sarolea?

Wróćmy do wersji drogowej, opartej na wyścigowej. Już jakiś czas temu Robbens, pytany czy planuje budowę motocykla z homologacją, przyznał, że raczej w dłuższej perspektywie, bo problemem są przede wszystkim drogie komponenty, które czyniłyby motocykl zbyt kosztownym i niekonkurencyjnym. Ponadto przedmiotem badań i poszukiwań pozostają wydajne baterie. Na razie limitowana edycja wskrzeszonej Sarolei trafi na Wyspę Man.

KOMENTARZE
Jacek Piesniewski

Recent Posts

Avon Tyres. Ponad 140 lat tradycji, od klasyki po sport

Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…

24 lutego 2026

Harley-Davidson Pan America 1250 ST. Daily Harry

Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…

24 lutego 2026

TOP Tygodnia: Spowiedź niegeriatryczna, Ściganie na nakedach… – O czym czytaliście najchętniej w ostatnich dniach?

Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…

23 lutego 2026

MotoGP: Co wiemy po testach w Tajlandii?

Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…

22 lutego 2026

WSBK: Nicolo Bulega z hat-trickiem w Australii. Czy tak będzie wyglądał cały sezon?

Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…

22 lutego 2026

Używane Suzuki VZ1500L0. Nawet nie próbujcie mnie zatrzymać

Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…

21 lutego 2026