Cicha frajda. Odlotowy zlot elektrycznych crossów SurRon

Przyjechali i doświadczeni crossowcy, i absolutni nowicjusze. W każdym wieku. Z całej Polski, z Gdańska, Wrocławia i Lublina. Największą odległość – aż 525 kilometrów – pokonał uczestnik z Radogoszczy (powiat lubański), co można podsumować stwierdzeniem, że wielka jest siła przyciągania elektrycznych crossów.

Bazą II Zlotu SurRonów była Twierdza Modlin. Malownicze położenie nad ujściem Bugo-Narwi do Wisły i możliwość zwiedzenia trudnodostępnych fortów wokół Twierdzy z pewnością wzbogaciły przyjemność z jazd. O miłe dla oka widoki zadbały także jeleniowate – daniele i sarny, a nawet łosie – którym przejeżdżające w pobliżu ich siedlisk elektryczne crossy zupełnie nie przeszkadzały w spożywaniu posiłków. Crossowej zabawie nie muszą bowiem towarzyszyć odgłosy i spaliny z silników. Lepiej gdy cichemu „wziuuut” elektryka towarzyszą tylko dźwięki wynikające z emocjonalnego wyrażania radości przez kierowcę i podziwu przez obserwatorów. Jak choćby wykrzyknienia o charakterze ekspresywnym, cóż że czasem niecenzuralne w rodzaju „ożeż ty” i „o ja cię”. A te i im podobne wyrażenia rozbrzmiewały podczas zlotu często. Z największą częstotliwością powtarzane było jednak słowo „petarda”, i to raczej nie tylko dlatego, że jest ono ostatnio nad wyraz modne. Na trasach o długości około osiemdziesięciu kilometrów wiedzą i doświadczeniem, jak czerpać z jazdy elektrycznym crossem najwięcej przyjemności i jak bezpiecznie podnosić poziom adrenaliny, dzielili się z uczestnikami instruktorzy szkoły jazdy Proenduro. A trasy były bardzo zróżnicowane. Wiodły po umocnieniach fortecznych, duktami leśnymi i single trackami między chaszczami i łachami piachu. Nie brakowało stromych podjazdów, wymagających zjazdów i hopek. Nabranie doświadczenia w mierzeniu się z nimi pod czujnym okiem instruktorów z pewnością przełoży się na bezpieczeństwo i pełniejsze rozkoszowanie się jazdą podczas indywidualnych przejażdżek. Na wszelki jednak wypadek uczestnicy wzięli udział w szkoleniu z udzielania pierwszej pomocy w zdarzeniach drogowych. I także w tej odsłonie Zlotu wykazali duże zaangażowanie. 

– Obserwowanie jak uczestnicy, doskonale się bawiąc, chłonęli wiedzę związaną z jazdą terenową, jest miłym potwierdzeniem słuszności przyjętych przez nas założeń – mówi przedstawiciel organizatora zlotu i jego spiritus movens, Paweł Pawicki z SurRon Polska. – Ponieważ elektrycznymi crossami stworzyliśmy nową kategorię pojazdów, cieszy nas jak szybko i sympatycznie integruje się ich społeczność. Nawet mówią o sobie „SurRonowcy”. W związku z tym zorganizowanie trzeciego zlotu, o którym już myślimy, będzie dla nas wielką przyjemnością – stwierdza Paweł Pawicki.Nagrodą dla organizatorów z pewnością mogą być opinie uczestników, jakie zebraliśmy. Słowny przebój zlotu – „petardę” – już pomijamy.

Michał z Warszawy: Super zajawka, świetni ludzie.

Marcin z Lublina:  Meeega. Powyżej oczekiwań. Ten zlot zdecydowanie przebił poprzedni długością tras i stopniem zróżnicowania. Będziemy następnym razem na pewno.

Paulina ze Skierniewic: Pełny odlot.

Łukasz z Gdańska: Jakie zmęczenie? Mógłbym tak dwa dni. Już tęsknię za następną taką imprezą.

Andrzej ze Świdnika: Zacząłem przygodę z SurRonem dosłownie kilka godzin przed zlotem. Dopiero uczę się tego sprzętu. Jestem zachwycony, że tu przyjechałem, rewelacyjna impreza, SurRon doskonale się sprawdza na tych trasach.Mariusz Łowicki, szef szkoły jazdy Proenduro, któremu zdecydowanie bliższe są cięższe spalinowe motocykle enduro, nie jest zdziwiony tymi opiniami. – Technikę jazdy elektrycznym crossem można opanować błyskawicznie. A w zasadzie nie trzeba jej nawet opanowywać, jeśli ktoś potrafi jeździć na rowerze – przekonuje. – Lekkość sprzętu, łatwość prowadzenia i tylko ręczne sterowanie napędem elektrycznego crossa sprawiają, że zdecydowanie szybciej niż w przypadku sprzętu spalinowego przechodzimy od fazy zdobywania umiejętności do etapu czerpania przyjemności z jazdy. Niektórzy sami się dziwili, że potrafią zrobić „cyrkiel” na jednym kole – mówi Mariusz Łowicki. I przebija przykład nowicjusza, pana Andrzeja ze Świdnika, przypadkiem trzynastoletniej Oliwii z Sochaczewa, która bez najmniejszych problemów, za to z szerokim uśmiechem pokonała wszystkie etapy tras.

Z uznaniem musimy zauważyć, że udział w imprezie był bezpłatny. Organizatorzy zachęcali jednak uczestników do wpłat na rzecz Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą, z którym od dłuższego czasu współpracują. Dzięki hojności uczestników konto organizacji wzbogaciło się o 3850 złotych.

KOMENTARZE
Informacja prasowa

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026