Motocykle elektryczne to jak dla nas jeszcze daleka przyszłość. Thomas Tomczyk postanowił pokazać, że jednak nie tak odległa jak nam się wydawało. Maszyny tego typu mają bardzo ograniczony zasięg. Mimo tego Thomas postanowił zabrać swoje Zero S w podróż z Filadelfii do Patagonii.
Nie jest jeszcze na miejscu, ale już zdobył rekord Guinnessa. Jak na razie pokonał 12 644 km, a przed nim jeszcze około 6 000 km do zakończenia podróży.
Oczywiście po drodze nie może się po prostu zatrzymać na stacji benzynowej. Jego przerwy w podróży są znacznie dłuższe gdyż musi naładować baterię, wcześniej znajdując miejsce gdzie da się to zrobić. Jak na razie udawało mu się skorzystać z uprzejmości kawiarni, muzeów czy szkół po drodze.
Historia Tomczyka jest dość unikalna. Podróżnik w trakcie jazdy kręci dokument, który będzie dziennikiem z tej nietypowej podróży. Rozpoczął tez zbieranie funduszy na Kickstarterze. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o podróżniku i jego wyprawie zajrzyjcie na stronę www.electricpoweredodyssey.com.
Polski, motocyklowy motorsport, miał w ubiegłym roku powody do ogromnej dumy. Podczas gdy Witek Kupczyński…
W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…
Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…
Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…
Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…
Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…