Polak potrafi… lepiej? Nowatorski projekt uprzęży powietrznej

Zapewnienie motocyklistom bezpieczeństwa na coraz wyższym poziomie to dość delikatny proces. Nie sztuką jest bowiem szczelne obudowanie ciała kokonem z ochraniaczy. Sztuką jest zapewnienie możliwie największej liczby punktów pochłaniających energię uderzenia bez utraty swobody ruchów. To od niej przecież w dużej mierze zależy, czy uda się uniknąć wypadku. Konwencjonalne ochraniacze sprawdzają się w tym dość nieźle, ale pozostawiają sporo niechronionych miejsc.

W znacznym stopniu z tym problemem uporały się kamizelki powietrzne, których koncepcja zaczęła kiełkować już blisko 30 lat temu, choć poważny „bum” na nie trwa raptem kilka lat. Trzeba przyznać, że kamizelki są genialne, choć do doskonałości jeszcze im daleko. Z takiego założenia przynajmniej wyszli projektanci i inżynierowie firmy Covair z Sosnowca, którzy uznali, że są w stanie wnieść koncepcję motocyklowej poduszki powietrznej na wyższy poziom. A argumenty mają już konkretne i namacalne, zresztą przekonajcie się sami.

To już nie poduszka, a powłoka

Według naszych rodaków największą bolączką kamizelek jest ograniczony obszar ochrony ciała. Poduszki chronią bowiem głównie korpus, ewentualnie biodra w przypadku wariantów wyścigowych. Kwestią drugorzędną, ale jednak liczącą się, jest często przeciętna funkcjonalność, gdy kurtkę trzeba dopasować do kamizelki czy połączyć z telefonem. Jak Covair zamierza uzyskać przewagę w tej dziedzinie? Otóż zamiast ograniczenia się do kamizelki, stworzyli uprząż zakładaną na ubrania, a nie pod nie.

W jej wnętrzu kryją się komory dmuchane nabojami z CO2. O tym, czy naboje mają zabrać się do pracy, decyduje wbudowany i niezależny kontroler analizujący parametry ruchu użytkownika lub użytkowniczki (uprząż jest uniwersalna). Jeśli elektronika wykryje potencjalny wypadek, komory napełniają się raptem w 0,2 s, czyli blisko połowę krócej niż mrugnięcie oka. I tu jest cały myk produktu Covair, bo w pełni nadmuchany otula ciało jak kanapka z dwóch materaców. Podejrzewamy, że z tego też powodu producent określa to mianem powłok pneumatycznych, a nie poduszek powietrznych.

Co szczególnie istotne, moduł kontrolujący ruch jest w stanie powiadomić służby ratunkowe i wskazać im naszą lokalizację, w razie gdyby miała miejsce utrata przytomności. Rzecz jasna w przypadku mniej poważnych wypadków taką interwencję systemu można odwołać jednym kliknięciem.

Pierwsze testy są obiecujące!

Na ten moment uprząż Covair etap koncepcji ma już dawno za sobą. Obecnie firma przeprowadza badania w Przemysłowym Instytucie Motoryzacyjnym (PIMOT) i wyniki testów są obiecujące. Skutki uderzenia manekina otulonego powłokami w przeszkodę były aż o 44% mniejsze niż bez powłoki, czyli skuteczność jest na naprawdę wysokim poziomie.

Podczas projektowania uprzęży Covair nieustannie konsultuje się z grupą motocyklistów oraz ratowników medycznych, żeby jak najlepiej dopracować działanie i komfort użytkowania uprzęży. Ponoć moduł ma na tyle rozbudowany algorytm, by interweniował wyłącznie wtedy, gdy jest to konieczne. Według tego, co przekazał mi przedstawiciel firmy Covair, elektronika uprzęży jest mocno rozwojowa, podobnie jak sama uprząż, co ma na celu dostosowanie ich do różnych aktywności. Równolegle są bowiem prowadzone prace nad rozwojem takiej uprzęży dla paralotniarzy, a w planach jest też wariant dla rowerzystów górskich i… dronów. Trzymamy kciuki za udane testy i ostatecznie wprowadzenie produktu na rynek.

Firma z Sosnowca mnóstwo pracy ma już za sobą, ale to nie znaczy, że produkt czeka na półkach, a handlowcy już ruszają w drogę. Przed Covair stoi jeszcze wyzwanie w postaci znalezienia inwestorów i uruchomienia produkcji. Jednak jeśli wszystkie założenia znajdą odzwierciedlenie w praktyce, a marketing Covair będzie odpowiednio skuteczny, to wierzymy, że polska myśl techniczna będzie w stanie uratować sporo żyć na całym świecie.

KOMENTARZE
Tomasz Niewiadomski

„Student” przyszedł kiedyś na staż do naszej redakcji i zadomowił się na dobre. Zgłębia dla Was tajemnice techniki i fizyki, testuje motocykle i szuka sensu Instagrama. Chcieliśmy przyznać mu tytuł posiadacza najbrzydszego motocykla w redakcji, ale jednak wygrał Tobiasz.

Recent Posts

MBP Morbidelli C652V – klasyczny V-Twin wraca do klasy średniej. Cruiser, który przywraca segmentowi jego prawdziwe serce

W klasie średnich cruiserów, zdominowanej od lat przez rzędowe dwucylindrowce, włoska marka MBP Morbidelli marka,…

21 lipca 2026

MotoGP: Kontraktowe szaleństwo trwa! Kto dziś podpisał umowę na 2027?

Wraz z podpisaniem porozumienia pomiędzy producentami MotoGP a Liberty Media na sezony 2027-2031, ruszyła machina…

21 lipca 2026

Szansa na ratunek dla silników spalinowych. Paliwo Repsol Nexa 95 w ważnym teście

Toyota, BMW, Bosch i Repsol połączyły siły i ruszyły z testem samochodów wykorzystujących wyłącznie paliwa…

21 lipca 2026

Jazda motocyklem w upale. Jak uniknąć przegrzania i zachować koncentrację?

Wysokie temperatury w sezonie to dla motocyklisty spore wyzwanie. Kiedy termometr przekracza 30°C, walka z…

19 lipca 2026

Beskid Niski. Byle nie w Bieszczady!

Nie uprzedzajcie się z góry – bardzo lubię ten region, będący mekką motocyklistów. Uwielbiam krajobrazy…

19 lipca 2026

California Superbike School wraca na Silesia Ring

Jeśli już się uczysz, to ucz się dobrze, tego co najważniejsze i przy tym od…

17 lipca 2026