Na skróty:
Sprawdź nasz TOP 2025 z materiałami, które oglądaliście najczęściej na naszym kanale YouTube?
Nasza redakcja, to coś w rodzaju fabryki, tylko produkujemy materiały o motocyklach, a nie śrubki. Maszyn przewala się zatem w sezonie sporo i czasami trudno nadążyć, które były testowane, a które nie.
Gdy do redakcji trafił Zontes 125 GK, byłem niemal na 100% pewien, że już go ujeżdżałem, a pobranie go od importera było zwykłą pomyłką. Jednak, gdy dokładnie przejrzałem reakcyjne archiwa i spisy, okazało się, że jednak mały Zontes gości u nas po raz pierwszy. Skąd więc wrażenie deja vu? Otóż miałem pewne podstawy do pomylenia GK z inną maszyną
Pofantazjujmy. W idealnym świecie garaż motocyklisty wyglądałby mniej więcej tak: do szybkiej jazdy torowej, Ducati Panigale V4. Do trenowania na małych torach, Yamaha R3. Do „brudnej” jazdy, Husqvarna TC 250. Do bulwarowego bujania się po mieście, Triumph Bonneville T120. Do wygodnego teleportowania się do pracy, Yamaha NMAX 125. Do autostradowego nawijania kilometrów, BMW K 1600 GT. Do wygłupów na szutrówkach, Triumph Scrambler 1200. Do tego wszystkiego oczywiście jakiś złom do odrestaurowywania w długie zimowe wieczory. Razem osiem różnych sprzętów.
W USA furorę medialną zrobiła seria wyścigowa King of Baggers, gdzie rywalizują ze sobą cruisery z bocznymi kuframi. Europa takich wyścigów nie potrzebuje, Europa potrzebuje wyścigów klasy adventure!
Już na wstępie możecie mi wytknąć, że ani BMW M 1000 XR, ani Ducati Multistrada RS nie są motocyklami klasy ADV, gdyż poruszają się na 17-calowych kołach. Tak, macie rację, ale nie pozwolę zabić moich marzeń. W amerykańskiej serii King of Baggers dominują Indiany Challenger oraz H-D Road Glide, które w serii poruszają się na 19-calowych przednich obręczach. Wyścigowe wersje tych maszyn przechodzą pełną konwersję i montuje się tam 17-calowe koła, bo to po prostu najlepszy rozmiar do jazdy po torze. Poza tym, mało który producent byłby zainteresowany produkcją opon typu slick w nietypowych rozmiarach.
Musimy chyba przyzwyczaić się do wysypu nowych motocyklowych marek pochodzących zza Wielkiego Muru. Chociaż nie jest to cała prawda. W przypadku Morbidelli motocykle owszem, produkowane są w Chinach przez MBP Moto, to jednak sama firma ma jednoznacznie włoskie, chociaż niezbyt stare korzenie.
Wybierając się na test Royala Enfielda Classic 650 zżerała mnie ciekawość. Nie chodziło o motocykl, a o to, czy dam radę na nim nie zasnąć? Fan adrenaliny i sportowej jazdy na klasycznym, nieszybkim motocyklu…? Ostatecznie wróciłem zaspokojony pod kątem fizycznym, intelektualnym, a przede wszystkim – emocjonalnym.
Astro-Anżelika z Instagrama tłumaczyła mi jakiś czas temu, że człowiek zmienia się co siedem lat. Perorowała o wpływie planet na tyle długo, że nawet ja, urodzony sceptyk, zacząłem w myślach przeliczać, czy akurat Saturn nie przechodzi przez ascendent horoskopu. Szybko straciłem zainteresowanie, gdyż Anżelika za zdradzenie przyszłości wymagała dołączenia do „magicznej subskrypcji” za 69,99 zł miesięcznie.
Z pozoru będą to rozważania na temat amerykańskiej motocyklowej legendy, ale po głębszym namyśle dochodzę do wniosku, że dotyczy to także praktycznie wszystkich, albo prawie wszystkich, światowych korporacji.
Pierwsze zdziwienie. Harley ogłasza światu wejście w projekt elektrycznego motocykla. Miałem wtedy okazję być na testach czegoś, co jeszcze nie nazywało się LiveWire. Nie powiem, mimo że konstrukcja była jeszcze mocno niedopracowana, podobało mi się. Jednak pomyślałem, że jakoś trudno wyobrazić sobie na takim motocyklu brzuchatego brodatego gościa w wieku niemal emerytalnym i trochę dziwiłem się Harleyowi, że wszedł w ten projekt.
Na moście stoi pewien mężczyzna. Żeby łatwiej zobrazować, mężczyzna stoi nie na moście, a na samym środku niedawno otwartej kładki na Wiśle. Tej kosztującej miasto Warszawa ponad 150 milionów złotych. Nie myśl o cenie. Mężczyzna stoi na samym środku i pustym wzrokiem patrzy na most Świętokrzyski, a może trochę bardziej na Stadion Narodowy. Jest wczesny ranek. Miasto jeszcze nie śmierdzi rozgrzanym asfaltem i niezrealizowanymi marzeniami. Jeszcze da się oddychać, dlatego wybrałeś się na spacer. W słuchawkach wybrzmiewa ci ulubiony podcast. Mężczyznę zauważasz, będąc zaledwie cztery, no może pięć kroków od niego. On jeszcze nie wie, że tu jesteś. Jeszcze mógłbyś się wycofać. Przywrócić temu porankowi normalny bieg zdarzeń. Wystarczyłoby małymi kroczkami wrócić na bulwary, uznać, że to, co widziałeś było zwidem, omamem, jakąś pozostałością po złym śnie.
Podobno dobry motocyklista pojedzie na każdej maszynie, niezależnie od uwarunkowań fizycznych. Jest w tym trochę racji, ale… po co się męczyć z ciężkim cruiserem, mając na przykład 170 cm wzrostu, skoro można sobie pomóc ciekawym i praktycznym urządzeniem? Nie ma się co śmiać – boczne, rozkładane koła renomowanych producentów to efekt wielu lat badań i ciężkiej pracy uzdolnionych inżynierów.
W historii motocyklizmu mieliśmy wiele technologii, które pomimo dobrego pomysłu, w praktyce nie zagościły na długo w seryjnych motocyklach. Działanie owych mechanizmów w praktyce okazywało się nie tak dobre, jak na etapie założeń. Niektóre z tych rozwiązań dzisiaj wraca, w zupełnie innej, bardzo współczesnej i opartej na elektronice formie. Choć pozornie układy te pod względem konstrukcyjnym nie mają wspólnych cech, sama idea wdrożona przez inżynierów kilkadziesiąt lat temu pozostaje niezmieniona.
Uruchomienie wiosną motocykla prawidłowo przygotowanego do zimowania, to czysta formalność. Nawet jeżeli jest kilka czynności, które musimy zrobić zanim ruszymy na drogę. A co ze spóźnialskimi? Dla nich też mamy kilka rad.
Jeśli nasz motocykl był dobrze przygotowany do zimowania, wiosenną obsługę możemy ograniczyć do kilku czynności. Po pierwsze zdejmujemy pokrowiec, którym motocykl był przykryty. Przypomnę tylko, że powinien być to materiał oddychający, by pod spodem nie kondensowała się para wodna. Drugim punktem jest dokładne obejrzenie całego motocykla, ze szczególnym naciskiem na poszukiwanie wycieków. Po długim postoju możemy spodziewać się kropel oleju czy płynu chłodzącego. W tym drugim przypadku nie musimy od razu wpadać w panikę…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…
Program Honda Adventure Roads w 2026 roku zmienia charakter – zamiast jednej ekstremalnej ekspedycji pojawią…