Jako pierwszy z tej trójki urazu nabawił się Alex Rins, upadając w samej końcówce zeszłotygodniowych kwalifikacji. Walcząc o jak najlepszy czas w Q2, Hiszpan wyleciał w niezwykle szybkim, 11. zakręcie toru w Jerez. W konsekwencji nabawił się zwichnięcia prawego barku i o ściganiu w niedzielę mógł zapomnieć. Kilkanaście godzin później w rozgrzewce upadł Cal Crutchlow, mocno się obijając i nie dostając zgody na start. Kilka godzin później okazało się, że złamał jedną z kości nadgarstka i będzie wymagał operacji.
O szaleństwie można mówić w przypadku Marka Marqueza, który na początku wyścigu o GP Hiszpanii popełnił błąd i musiał gonić z samego końca stawki. Na trzy kółka przed metą, będąc już na trzecim miejscu, zaliczył potężnego high-side’a na wejściu do „czwórki” i upadł tak niefortunnie, że złamał prawą rękę. Na szczęście obyło się – o co wcześniej obawiali się lekarze – bez uszkodzenia nerwu promieniowego.
O ile Rins został w Jerez i leczył się pod okiem specjalistów, Marquez i Crutchlow jeszcze w poniedziałek polecieli do Barcelony. Tam we wtorek zoperowani zostali przez Doktora Xaviera Mira, który wstawił w ich ręce tytanowe płytki. W czwartek obaj już wrócili na tor w Jerez de la Frontera i poddali się badaniom, które miały zaważyć o ich starcie przynajmniej w pierwszej, piątkowej sesji treningowej.
Dopuszczenie do jazdy, a logika – to drugie. Z jednej strony zawodnicy wierzą lekarzom, że jeśli ci wydają zgody na jazdę – kierowca jest w stanie kontrolować motocykl bez stwarzania zagrożenia dla siebie i innych. Że jest w stanie zapanować nad ponad 150-kilogramową maszyną. Pytanie, zwłaszcza w przypadku Marqueza, czy jest sens startować w ten weekend? Każdy kolejny upadek może być niebezpieczny, ale Marc nie byłby sobą, gdyby nie spróbował.
Jeśli Hiszpan nie tylko wystartuje w wyścigu o GP Andaluzji, ale też zakończy go co najmniej w punktach – nikt chyba nie będzie miał wątpliwości, że określenie Kosmita to za mało. On będzie po prostu nadczłowiekiem.
Pluto
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…