Z archiwum ŚM: Szybko, coraz szybciej – cz.2. Numer 1/1996

Po wojnie sytuacja gospodarcza w Japonii była bardzo ciężka.Ponieważ transport publiczny właściwie nie istniał, pojawiło się zapotrzebowanie na tani środek lokomocji. Wiele japońskich firm rozpoczęło produkcję małych i prymitywnych, lecz tanich i wytwarzanych w dużych ilościach motocykli. Początkowo japońscy konstruktorzy kopiowali znane konstrukcje europejskie, by potem, z właściwym Japończykom perfekcjonizmem, udoskonalać pierwowzory, a następnie przechodzić do własnych, coraz doskonalszych konstrukcji. 

B 450, przezywany ,,czarnym bombowcem”, był pierwszym jednośladem Hondy, który w pełni zasługiwał na miano motocykla

Pierwszą japońską firmą, która rozpoczęła eksport motocykli na rynki światowe była Honda. Ekspansja „skośnookich” maszyn rozpoczęła się w 1959 roku. Soichiro Honda – założyciel firmy — był wielkim entuzjastą czterosuwu i przez długie lata kierowany przez niego koncern nie „zhańbił się” wypuszczeniem ani jednego dwusuwu (nawet w klasie 50 ccm).

W początkowym okresie japońskiej krucjaty, firmy z Kraju Kwitnącej Wiśni specjalizowały się w produkcji lekkich motocykli. Jednoślady Hondy szybko zdobyty sobie popularność dzięki olejooszczędnym, szybkoobrotowym i wydajnym silnikom oraz przystępnej cenie. Popularna dwieściepięćdziesiątka CB 72 Dream z lat 60. osiągała prędkość maksymalną 156 km/h, a większy i dużo ładniejszy model CB 77 Superhawk o pojemności silnika 305 ccm osiągał 166 km/h. Tak więc małe i niepozorne motocykle japońskie, dzięki nowoczesnym silnikom, mogły dorównać maszynom europejskim o większej pojemności, odznaczając się przy tym większą niezawodnością.

Honda CB 750 wywołała rewolucją w świecie motocykli

W czasie gdy Honda skupiała się na maszynach czterosuwowych, Suzuki, Yamaha i Kawasaki prezentowały równie małe i zgrabne, co szybkie motocykle dwusuwowe. Wszystkie te motocyklowe zabawki  przyzwyczaiły europejskich i amerykańskich motocyklistów (szczegélnie młodzież) do japońskiego motocykla i przygotowały grunt do ostatecznego ciosu, jaki dalekowschodni przemysł miast zadać na motocyklowym rynku już niebawem.

Tym „nokautującym” motocyklem – początkiem nowej ery w historii motocyklizmu — była, zaprezentowana po raz pierwszy na targach motoryzacyjnych Tokyo Motor Show w 1968 roku, Honda CB 750 Four, największy do tej pory jednoślad wyprodukowany w Japonii. Sercem nowego pojazdu byt czterocylindrowy silnik ustawiony poprzecznie. Jak dotąd, nikt na szerszą skalę, tego typu silnika nie stosował (czterocylindrowe MV Agusty budowano w krótkich seriach i były bardzo drogie).

Umieszczony w głowicy pojedynczy wałek rozrządu napędzany był łańcuchem pracującym w komorze pomiędzy dwoma wewnętrznymi cylindrami. Pięciostopniową skrzynię biegów zamontowano w tej samej co silnik obudowie i smarowano tym samym co silnik olejem. Za sprawne „oddychanie” czterocylindrowca odpowiadała bateria czterech gaźników Keihin. Stopień sprężania wynosił 9:1, a silnik osiągał moc 67 KM przy 8000 obr./min i odznaczał się bardzo dużą elastycznością.

Na przełomie lat 60.i 70. konkurenci Hondy preferowali duże i szybkie dwusuwy, takie jak Suzuki GT 750

W chwili swego debiutu Honda Four była najsilniejszym seryjnie produkowanym motocyklem. Zastosowanie hydraulicznego hamulca tarczowego w przednim kole, to też nowość na skalę światową. Gwarantowało to możliwość pewnego „osadzenia w miejscu” ważącego prawie 240 kg i mogącego osiągnąć prawie 200 km/h motocykla. „Forka” była również pojazdem bardzo dynamicznym. Po upływie 5,8 sek. od chwili zapalenia zielonego światła na skrzyżowaniu strzałka szybkościomierza mijała liczbę 100. Po dalszych siedmiu sekundach mozna juz bylo mknąć z szybkością 160 km/h. 

Przy tych wspaniałych osiągach, wysokiej niezawodności i atrakcyjnej sylwetce Honda była tańsza od konkurencyjnych motocykli europejskich. Nic więc dziwnego, że CB 750 Four stała się obiektem pożądania wielu motocyklistów. Mimo że w 1969 roku z taśm montażowych co dwie minuty zjeżdżał nowy motocykl, nie wystarczało to do zrealizowania wszystkich zamówień.

Od czasu pojawienia się czterocylindrowej Hondy, współzawodnictwo producentów w budowie szybkich supermotocykli nabrało tempa, a lata 70. upłynęły pod znakiem wyścigu producentów o coraz wyższą moc silnika. I tak, w 1970 roku Kawasaki wprowadza dwusuwową „rakietę” – Mach III, z trzycylindrowym silnikiem o pojemności 500 ccm i mocy 60 KM. Rok później powstaje „o numer większy” Mach IV, trzycylindrowa, dwusuwowa siedemsetpięćdziesiątka o mocy 74 KM. Był to pojazd o wściekłych osiągach, lecz kiepskim prowadzeniu.

Legenda lat 70., Kawasaki Z900 – dziś znowu modne!

Również Suzuki wprowadza w tym czasie podobny, lecz w przeciwieństwie do „Kawy”, chłodzony cieczą dwusuw – Suzuki GT 750, oraz jego sportową odmianę przezywaną na Zachodzie „Super Suzi” (Super Zuzia). Kryzys paliwowy lat 70. oraz wymogi ochrony środowiska doprowadziły jednak do rychłej śmierci dwusuwów o dużej pojemności. „Rakietowe” dwusuwy Kawasaki okazały się tylko przygrywką do tego, co miało nastąpić.

W 1973 roku Kawasaki wprowadziło legendarny już dziś model Z-1. To była wspaniała maszyna! Czyste szaleństwo! Czterocylindrowy silnik z rozrządem DOHC rozwijał moc 82 KM, przyspieszając ważący 230 kg motocykl do 100 km/h w czasie krótszym niż cztery sekundy, czemu towarzyszył basowy ryk wydobywający się z czterech tłumików. Do tego piękna w swej prostocie sylwetka. Można śmiało powiedzieć, że Z-1 byt obiektem marzeń każdego młodego chłopaka w tamtych latach. Sam miałem nad łóżkiem plakat tego motocykla i śniłem o nim po nocach, a zsiadając ze swojej WSK 125 marzyłem, że kiedyś i ja będę mógł jeździć czymś takim.

Moto Guzzi 850 Le Mans – motocykl o typowo włoskiej elegancji i południowym temperamencie

W ten narzucony przez Japoniczyków „wyścig zbrojeń” włączyli się również producenci włoscy i niemieccy. Anglicy nie byli juz w stanie dotrzymać kroku – ich konstrukcje okazały się zbyt przestarzałe. W 1973 roku BMW wypuszcza 67-konny model R 90 S, będący ukoronowaniem zapoczątkowanej w 1969 roku serii nowoczesnych bokserów. Również włoskie firmy Moto Guzzi, Ducati i Laverda produkują motocykle z łatwością przekraczają prędkość 200 km/n. Konstrukcje europejskie odznaczają się przy tym lepszymi własnościami prowadzenia od maszyn japońskich, są jednak znacznie droższe.

W 1976 roku bramy zasłużonej niemieckiej firmy opuszcza kolejny doskonały turystyczno-sportowy motocykl – BMW R 100 RS. Dwucylindrowy bokser o pojemności 1000 ccm osiągał moc 70 KM, a długotrwałą jazdę z wysokimi prędkościami ułatwiała aerodynamiczna osłona, chroniaca przed pędem powietrza, co znacznie poprawiało komfort podróżowania oraz stabilność maszyny przy szybkiej jeździe. Przy projektowaniu tej osłony skorzystano z doświadczeń w tunelu aerodynamicznym.

BMW R 90 S – maszyna z klasą. Szybka i komfortowa

W latach 70. konstruktorzy motocykli stosowali prosta zasade, ze od dużego silnika lepszy jest jeszcze większy silnik. W 1976 roku Kawasaki powiększa pojemność modelu Z-1 z 900 do 1000 ccm. Powstaje w ten sposób popularny przez długie lata model Z 1000. Wkrótce Suzuki wprowadza podobny model, GS 1000, z małą owiewką „bikini” (podobna jak w BMW R 90 S). Yamaha zaś wypuszcza czterocylindrowego „potwora” – XS 1100, o mocy 95 KM i prędkości maksymalnej 220 km/h. W motocyklu tym zastosowano napęd tylnego koła wałem kardana. 

Poniewaz poczciwa „Forka” Hondy wygląda w tym towarzystwie jak „kopciuszek”, w 1977 roku powstaje sześciocylindrowy model CBX o pojemności 1000 ccm. Jest to pierwszy seryjnie produkowany motocykl, który przekroczył granicę 100 KM. „Szóstka” Hondy miała dwa walki rozrządu w głowicy i po cztery zawory na cylinder. Mimo  znacznej masy i pokaźnych gabarytów silnika, sylwetka nowej maszyny była bardzo zgrabna. Ponadto motocykl odznaczał się zupełnie przyzwoitymi własnościami prowadzenia — przynajmniej do prędkości 180 km/h. 

Sześć cylindrów w jednym rzędzie: Honda CBX 1000

W 1978 roku inżynierowie Kawasaki, wychodząc z założenia, że „duże jest piękne”, zbudowali monstrualny wręcz motocykl – Z1300. Potężny, sześciocylindrowy, chłodzony cieczą silnik legitymował się mocą 120 KM, lecz pomimo dużej szybkości i dobrej dynamiki, trudno uznać ważące 300 kg monstrum za motocykl sportowy. Potężna masa i pokaźne rozmiary znacznie utrudniały manewrowanie tym kolosem. Dalsza ewolucja tego dwukołowego mastodonta poszła w kierunku luksusowego, turystycznego krążownika szos w stylu amerykańskim – Kawasaki Voyagera.

U progu lat 80. konstruktorzy motocykli zauważyli, że zwiększając pojemność, a zatem wymiary oraz masę motocykli, zabrnęli w ślepą uliczkę. Dalszej drogi w kierunku poprawy osiągów należało szukać gdzie indziej.

Monstrualne Kawasaki Z1300

Skupiono więc uwagę na tym, jak najefektywniej wykorzystać pojemność skokową silnika i wkrótce moce silników znowu zaczęły rosnąć. Konstruktorzy japońscy, jak to maja w zwyczaju, sięgnęli po dawne, wypróbowane rozwiązania i przywrócili do łask głowice czterozaworowe. W Ślad za Hondą CBX, czterozaworowe głowice otrzymały Suzuki z serii GSX, a także inne japońskie maszyny. System czterozaworowy stał się obowiązujący. 

Na początku lat 80., idąc za modą panującą w przemyśle samochodowym, Japończycy zaczęli wyposażać swoje motocykle w turbosprężarki. Jako przykłady turbomotocykli podać można Yamahą XJ 650 T i Hondę CX 500 Turbo, choć Kawasaki i Suzuki również nie stroniły od tego urządzenia. Romans motocykla z turbosprężarką nie trwał jednak długo. Powodowało to znaczne skomplikowanie konstrukcji, a ponadto charakterystyka doładowanego turbosprężarką silnika nie pasowała do wymagań stawianych źródłom napędu stosowanym w jednośladach. 

Otóż takie silniki cechuje pewna bezwładność. Zamiast płynnego „strumienia” mocy w całym zakresie obrotów, z początku „nic się nie dzieje”, a dopiero gdy silnik wchodzi w ten zakres obrotów, kiedy działanie turbiny zaczyna być odczuwalne, maszyna dostaje solidnego kopa. Zjawisko to jest szczegdélnie niebezpieczne w czasie jazdy po łukach. Tak więc niedługo po pojawieniu się turbomotocykli zrezygnowano z usług tego urządzenia. Zresztą niebawem moce osiągane przez silniki wolnossące zaczęły przewyższać wartości uzyskiwane przez jednostki doładowane.

 

KOMENTARZE
Lech Wangin

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026