Z archiwum „Świata Motocykli”: Honda CBR 600F. Numer 10/1994

Każdy, kto choć trochę interesuje się nowocze­snymi motocyklami, od cza­su do czasu zagląda na łamy zagranicznych czasopism mo­tocyklowych. Oprócz zwy­kłych testów może znaleźć tam ciekawe testy porównawcze, bezlitośnie obnaża­jące wady i pokazujące zale­ty motocykli różnych marek i różnych ich modeli.Kiedy kilka lat temu pojawiła się Honda CBR 600F, po wstęp­nym okresie, kiedy prezen­towano tę nową konstruk­cję, po wielu ochach i ach­ach, przyszedł okres zwykłej codzienności, w którym CBR 600F stał się ulubionym obiektem testów porównaw­czych z innymi seryjnymi motocyklami użytkowymi produkowanymi przez kon­kurencję. Nieważne, czy by­ły to motocykle japońskie, czy nie, klasy 400, 600, czy 750 ccm. Ze wszystkich po­równań Honda CBR 600F wychodziła obronną ręką plasując się na pierwszej pozycji.

Udostępniony przez firmę Superbike do zdjęć motocykl jest wersją przeznaczoną na rynek amerykański. Stąd też spotykane w USA oznaczenie modelu: CBR 600F2

Skąd wzięło się to wysokie mniemanie specja­listów-żurnalistów? Czy pierwsza lokata we wszyst­kich możliwych testach była wynikiem działań pionu re­klamy Hondy, czy też była odzwierciedleniem rzeczywistych zalet samego moto­cykla? Czego jak czego, ale doświadczenia w budowaniu motocykli z czterocylindrowymi silnikami rzędowymi Hondzie nie brakowało. Od pamiętnego 1969 roku, kie­dy zadebiutowała Honda CB 750, trwał triumfalny po­chód tego typu motocykli. I chociaż w 1981 roku pojawił się model VF 750, przełamujący dotychczasowe kanony budowy podwozia, zawie­szenia i proporcji motocykla, to jego widlasty silnik V4 zachwiał mit o nieza­wodności japońskiej techni­ki. Wytwórnia potrzebowała na gwałt motocykla, który podreperowałby szwanku­jącą z lekka reputację.

I w 1986 roku pojawił się pier­wszy motocykl oznaczony symbolem CBR 600F (w USA znany również jako Hur­ricane, fabryczne oznacze­nie modelu PC 19). Przy 11 000 obrotów na minutę szczelnie okryty plastikowy­mi owiewkami silnik produ­kował równe 85 KM, ważąc przy tym 62 kg (niewiele mniej waży silnik Junaka). Konstruktorzy postawili na lekkość. Specjalnej kon­strukcji tłoki i ultralekki wał korbowy o krótkim skoku dały w efekcie czterocylin­drowy, rzędowy, chłodzony cieczą silnik z szesnastoza­worową głowicą. Równie lek­kie, acz doskonale spisu­jące się podwozie stało się cechą szczególną nowego motocykla.

Honda CBR 600F jest szczelnie obudowana plastikowymi owiewkami

Jednak jako zu­pełnie nowa konstrukcja nie był pozbawiony chorób wieku dziecięcego. Jedną z nich było sklejanie się tarcz sprzęgła przy zimnym sil­niku. Od silnika o nume­rze 22201-MN4-000 zasto­sowano cztery nowego ty­pu tarcze, co raz na zaw­sze zakończyło problemy ze sprzęgłem. Inną słabostką było zbyt szybkie wyciąga­nie się łańcucha rozrządu spowodowane złą pracą sa­moczynnego napinacza. A do wymiany łańcucha nale­żało wyjąć silnik z ramy i niemal całkowicie roze­brać. Od silnika o numerze 2007763 zastosowano napi­nacz nowego typu, co po­zwoliło zapomnieć o wycią­gającym się łańcuchu.

Szeroko rozstawione lusterka zapewniają dobrą widoczność do tyłu

Po­nadto pewne egzemplarze typu PC 19 miały tendencję do samospalenia, a to z przyczyny iskrzących styków pompy paliwowej po­wodującej zapłon oparów benzyny. Wadę tę usunięto skutecznie prostym sposo­bem. Od następnego typu (PC 23) przekonstruowano układ zasilania tak, że nie było wcale pompy paliwa. Wystarczała wszechobecna grawitacja. Była to jedna z wielu zmian wprowadzo­nych w 1989 roku. Dzięki zmienionym czasom rozrzą­du, większym gaźnikom, wyższemu stopniowi sprężania i nowemu układowi wyde­chowemu, moc silnika zmo­dyfikowanej CBR 600F sko­czyła do 93 KM. Tym razem zwrócono więcej uwagi na zawieszenie. O ile w poprze­dnim typie regulować moż­na było tylko napięcie wstępne tylnej sprężyny, o tyle w PC 23 tylny amortyza­tor wyposażony był dodat­kowo w regulację siły tłumienia.

Jednak, jak to się mówi, lepsze jest wrogiem dobrego i pod koniec 1990 roku po­kazanu światu typ PC 25 no­szący – jakżeby inaczej – nazwę CBR 600F. Był to już całkiem nowy motocykl. Ze starego CBR poza nazwą i ogólną koncepcją nie pozo­stało nic. Wysiłki konstruk­torów Hondy zmierzały w kierunku obniżenia ciężaru motocykla przy wzroście mocy silnika. Wymagało to wielu zmian, w wyniku któ­rych powstał całkiem nowy motocykl. Moc silnika wzro­sła do 100 KM bez negatyw­nego wpływu na jego trwa­łość, czy też jak do tej pory przyjazną dla kierowcy cha­rakterystykę. Zmianie ule­gła cała geometria silnika.

Silnik CBR 600F jest klasą sam dla siebie

Średnica cylindra wzrosła z 63 do 65 mm, co dla zacho­wania pojemności skokowej odbyło się kosztem skoku, który zmalał z 48 do 45,2 mm. Silnik nabrał więc do­datkowo krótkoskokowego charakteru, co zaowocowa­ło wzrostem obrotów mocy maksymalnej do 12 000 na minutę. Wał korbowy stał się lżejszy i aby ulżyć jego ciężkiej doli zastosowano bardzo lekkie korbowody oraz tłoki „slipper”, które nie dość, że wyjątkowo lek­kie (lżejsze o 24 g w porów­naniu z poprzednim mode­lem), to jeszcze dzięki zre­dukowanej powierzchni pła­szcza mają mniejsze tarcie o ścianki cylindra.

Mocowany sztywno w ramie silnik jest jej integralnym elementem

Wał korbo­wy obraca się w nowym blo­ku, w którym cylindry i skrzynia korbowa są jednym odlewem. Zaowocowa­ło to wzrostem sztywności i dalszą oszczędnością na cię­żarze. Ścianki cylindrów zbliżono do siebie (odległość między nimi zmalała z 12 do 9 mm), dzięki czemu uzy­skano bardziej zwartą bryłę silnika. Łańcuch rozrządu powędrował ze środka wału korbowego na jego prawy koniec, dzięki czemu zaoszczędzono na jednej jego podporze. Po co? Jedna pa­newka mniej oznacza krót­szy i lżejszy wał, no i co waż­ne, mniej strat mocy w wyni­ku tarcia.

Idąc w tym sa­mym kierunku, zasadniczo przekonstruowano napęd zaworów w głowicy. Dotych­czasowe dźwigienki ze śrubami regulacyjnymi ustąpiły miejsca bezpośredniemu na­pędowi zaworów poprzez szklankowe popychacze. Lu­zy zaworowe reguluje się od tej pory podkładkami umieszczonymi na trzonku zawo­ru pod szklanką popycha­cza. Większa średnica cylin­dra pozwoliła na wzrost śre­dnicy zaworów ssących do 25,5 mm, a wydechowych do 22 mm. Kanały ssące za­projektowano jako możliwie krótkie i proste, tak by nie było strat w przepływie ła­dunku z czterech gaźników Mikuni o 34 mm średnicy gardzieli i płaskich przepu­stnicach.

Wahacz wcale nie jest tak masywny, na jaki wygląda. Górna część jest tylko plastikowym błotnikiem

W przedniej części bloku silnika znajduje się chłodnica oleju. Jest to wy­miennik ciepła pomiędzy olejem tłoczonym do smaro­wania silnika a cieczą chło­dzącą płynącą od pompy wodnej. Tego typu układ, oprócz wysokiej niezawod­ności (brak zewnętrznych przewodów i delikatnego zwykle rdzenia chłodnicy), pozwala na szybsze osią­gnięcie przez olej właściwej temperatury pracy po rozruchu zimnego silnika. W typie PC 25 zastosowano no­wy układ wydechowy o kon­figuracji 4 w 2 w 1, dużo ko­rzystniejszy jeżeli chodzi o opory przepływu gazów wy­lotowych niż stosowany wcześniej układ 4 w 1. Zmia­nie uległ tłumik o pojemno­ści większej o 1,2 l niż po­przednio, co dało już 5 l.

Podobnie jak poprzednie typy, PC 25 wyposażony zo­stał w otwartą ramę spawa­ną ze stalowych profili przez bezduszne roboty. Sztywno mocowany w ramie silnik dodatkowo usztywnia struk­turę nośną motocykla. Tylna część ramy przenosząca cię­żar kierowcy i pasażera jest niestety na stałe przyspawa­na do głównych podłużnic. Przy rozmieszczaniu podzespołów położono nacisk na właściwy rozkład obciążeń na oba koła. O doskonałym wyważeniu CBR 600F świadczy rozkład obciążeń: przed­nie/ tylne koło wynoszący 50/ 50 proc.

Regulacja tylnego zawieszenia możliwa jest po zdjęciu owiewek

Jak do tej pory we wszystkich CBR 600F stosowano przedni widelec teleskopowy Showa o trady­cyjnej konfiguracji. Mimo niewątpliwych zalet widelca typu upside-down, kon­struktorzy zdecydowali się na lżejszy (i tańszy) klasycz­ny układ. Trzeba przyznać, że zawieszenie jest udanym wynikiem kompromisu pomiędzy sportowymi aspiracjami a cechami motocykla użytkowego. Do typowo spo­rtowego zastosowania za­wieszenie okazuje się być za miękkie, a zakres i możliwo­ści regulacji zbyt małe. Oczywiście istnieje pokaźny rynek sportowych kompo­nentów do zawieszenia CBR 600F i każdy, kto chce spró­bować swych sił w twardej walce na torze może zna­leźć coś dla siebie w katalo­gach takich specjalistycznych firm, jak choćby WP.

Tylny wahacz wykonany ze stalowej belki o prostokąt­nym przekroju współpracu­je poprzez układ dźwigni (Pro-link) z pojedynczym elementem resorująco-tłu­miącym. Od samego począt­ku posiadał on regulację na­prężenia wstępnego spręży­ny. Od typu PC 23 można by­ło również w trzech stop­niach regulować siłę tłumienia, ale w przednim zawieszeniu regulacji podlegało je­dynie ciśnienie poduszki po­wietrznej. Kolejny model (PC 25) posiadał już sztywniejszy widelec (średnica rur noś­nych 41 mm zamiast 37 mm) i co ważne regulację naprężenia wstępnego sprężyn.

Dominującym elementem tablicy rozdzielczej jest obrotomierz

Polityka rynkowa Hondy za­kładała sztywne trzymanie się kursu danego modelu i dopuszczała tylko niewielkie, kosmetyczne zmiany. W przy­padku tak udanego motocy­kla jak CBR 600F nie było to trudne. Modernizacje w ko­lejnych latach dotyczły już tylko wzbogacenia regulacji zawieszeń i coraz to nowych deseni kolorowych pasków i plam na owiewce. 

Pierwsze wrażenie, jakie czyni CBR, to idealnie spokojna, pozbawiona jakich­kolwiek wibracji praca silnika. Wystarczy krótka roz­grzewka, by silnik sponta­nicznie wkręcał się w wy­ższe rejestry obrotów. Zadziwia on przy tym swoją elastycznością. Tylko w prze­dziale 5000-6000 obrotów można wyczuć lekki spadek mocy. Do 10 000 obrotów sil­nik zachowuje się jak przy­stało na motocykl turystycz­ny. Ruch manetki gazu z precyzją potencjometru bu­dzi kolejne konie mecha­niczne. Zaś powyżej 10 000 obr./min w silniku budzi się zwierzę. Nic też dziwnego, że przy zaledwie 209 kg CBR 600F jest w stanie wykonać sprint do 100 km/h w 3,5 sekundy.

Po zdjęciu owiewek wyziera filigranowa rama spawana ze stalowych profili

Co do zachowania się na drodze, to CBR 600F jest kla­są sam dla siebie. Po prostu ten motocykl jedzie dokład­nie tam, gdzie chce tego kie­rowca. Dobre wyważenie i nienaganna praca zawiesze­nia dają w efekcie uniwer­salny motocykl użytkowy, jednak o sportowym charak­terze. Jedyne, na co można narzekać, to dość słaba ochrona kierowcy przed wpływem warunków atmo­sferycznych i pędem powie­trza. Sposobem na to jest za­stosowanie wyższej szyby owiewki spotykanej w kata­logach z akcesoriami. 

Testy na niazawodność wykazały, że w ostatnich modelach po prostu nie psu­je się nic. Należy tylko pamiętać o okresowych prze­glądach (co 6000 km) i wy­mianie oleju (co 12 000 km). Po przebiegu 50 000 km warto zdjąć głowicę i dotrzeć zawory. Nie zaszkodzi również skontrolować przy okazji pracę napinacza łań­cucha rozrządu. Niezawod­ność motocykla powoduje dosyć wysokie ceny używa­nych egzemplarzy. Stosun­kowo drogie są też części zamienne. Dla zupełnych pechowców podam, że komplet owiewek na jedną stro­nę motocykla (dużo plasti­ku, oj dużo … ) kosztuje 27 mln zł (w 1994 roku, przyp. red.), a może być jeszcze więcej, gdyż cena zależy od koloru motocykla). Lepiej więc jeździć ostrożnie, dba­jąc o stan klocków hamulco­wych (740 tys. zł za komplet na jedną przednią tarczę i 815 na tylną). 

KOMENTARZE
Krzysztof Wydrzycki

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026