Z archiwum ŚM: Suzuki GN 125. Małe, a cieszy. Numer 5/1995

Suzuki GN 125 ma szansę stać się jednym z takich właśnie motocykli. Przez kilka lat wstrzemięźliwości, wynikłej z załamania sprzedaży „tradycyjnych” MZ i CZ, w Polsce brakowało dobrej klasy motocykla o w miarę przystępnej cenie. Importe­rzy postawili na sprzedaż motocykli dużych i drogich. Mniejsze, tworzące naturalne przedpole dla „klasy wyższej”, traktowano po macoszemu. Po zmianie przepisów w krajach Unii Europejskiej (i, o dziwo, również w Polsce) odnośnie wcześniejszego wydawania prawa jazdy na motocykle do 125 ccm, zrewidowano tę postawę i odkurzono nie­co zapomnianą już klasę 125.

Okazało się bowiem, że 125-ka dużo lepiej spraw­dza się we współczesnych realiach niż podobnej mocy 50-ka. Po prostu konie me­chaniczne drzemiące w sil­niku 125 są o klasę lepsze niż te same konie „wyciśnię­te” z silnika 50 ccm. Nikt nie ma wątpliwości, że dobra pięćdziesiątka rozpędzi się do 100 km/h. Niestety towarzyszyć będzie temu straszliwy jazgot dwusuwo­wego (z reguły) silnika, a i zużycie paliwa (a zara­zem dawka zanieczyszczeń wyemitowanych do atmos­fery) będzie zdecydowanie wyższe niż w porównywal­nej osiągami 125-ce. 

Suzuki GN 125 jest przy­kładem na to, jak powi­nien wyglądać motocykl po­nadczasowy: prosty i funkcjonalny. W Anglii nazywa się ten typ „commuter”, czyli w wolnym tłumacze­niu – „dojeżdżacz”. Jest to bowiem typowy pojazd na krótkie „skoki” do pracy i na zakupy. Koszmar za­korkowanych ulic i wypełnionych po brzegi parkingów, na stałe już towarzy­szący mieszkańcom dużych polskich miast, można w ła­twy sposób pokonać z po­mocą tego typu motocykla – choćby takiego jak GN 125. 

Co może zaoferować swojemu użytkownikowi małe Suzuki? Jest to moto­cykl nowoczesny, acz o pro­stej konstrukcji. Konstruk­torom udało się uniknąć „fajerwerków”: skompliko­wanych czterozaworowych głowic, wyrafinowanych zawieszeń, rozpasanej elektroniki. Uniwersalna styli­styka w stylu softchopper idealnie oddaje charakter GN 125 jako motocykla uniwersalnego – i to nie tyl­ko w sensie możliwości – ale również trafienia w gu­sta przyszłego użytkowni­ka.

Konstruktorzy, co warto zauwazyć, do minimum ograniczyli ilość plastików. Poza bocznymi pane­lami i osłoną zdawczego ko­ła łańcuchowego, wszystko tu jest metalowe i pokryte najprawdziwszym chro­mem! Jeśli dodać do tego dobrej klasy lakier (do wy­boru granatowy lub czer­wony metalic), to całość prezentuje się elegancko, żeby nie powiedzieć – nobli­wie. Po prostu, dla każdego coś miłego: coś z ducha „Easy Rider” dla zbuntowa­nych nastolatków i zarazem klasyczny styl, coś dla głównego księgowego ceniącego swój czas bezpo­wrotnie trwoniony w kor­kach.  

Ów księgowy powinien również docenić inne zalety małej Suzuki (oczywiście zakładamy, że jest to do­brze zarabiający księgowy: 80 mln zł na kolejny pojazd w rodzinie to nie jest mało). GN 125 należy do pojazdów, które zadowalają się aptekarskimi dawkami pa­liwa. Trzeba naprawdę się postarać, by zużycie benzy­ny przekroczyło 3 l/100 km. Zbiornik paliwa o po­jemności 10,3 l (w tym 2 l rezer­wy) wystarcza więc na po­nad 300 km jazdy.

GN 125 da się lubić. Jest to chociażby zasługą jej krótkoskokowego silniczka (średnica tłoka 57 mm, skok 48,8 mm) o mocy 12 KM, osiąganych przy 9500 obr./min. W głowicy obraca się pojedynczy wałek rozrządu napędzający poprzez dźwigienki oba zawory. Mieszankę wytwarza podci­śnieniowy (a jakże!) gaźnik Mikuni o średnicy gardzieli 26 mm. Elektroniczny za­płon nie wymaga żadnej obsługi (no, może z wyjątkiem wymiany świecy). Nadajnik impulsów jest integralną częścią alternatora, a igni­tor sam dba o właściwy kąt przyspieszenia zapłonu w za­leżności od obrotów silnika.

Pożytecznym drobiazgiem jest okienko kontrolne, w którym bez potrzeby od­kręcania czegokolwiek można skontrolować poziom oleju w silniku. Uru­chamiany elektrycznym starterem silniczek zapala pewnie, a dzięki niewielkim gabarytom jego nagrzewanie trwa wyjątkowo krótko. Mi­mo braku wałków wyrównoważających, wibracje wy­woływane jego pracą są led­wo wyczuwalne. Tylko przy ok. 7000 obr./min plastiko­wa osłona stacyjki wpada w nieprzyjemny rezonans. Charakterystyczny odgłos pracy czterosuwowego sin­gla jest skutecznie tłumiony przez układ wydechowy. Na wolnych obrotach dochodzi z tłumika typowe rytmiczne „pykanie”, zlewające się w czasie jazdy w głuchy po­mruk.

Podczas jazdy daje o sobie znać charakterysty­ka krótkoskokowego silni­ka. Jakkolwiek jest on ela­styczny i pokonuje wszelkie opory bez żadnych zająk­nięć, to aby w pełni wyko­rzystać jego dynamikę, na­leży jeździć z wskazówką obrotomierza powyżej 7000 obrotów. Dopiero wtedy bu­dzi się w silniku „bestyjka”. 12 KM i pięć bez zarzutu ze­stopniowanych biegów po­zwalają na bezpieczne ma­newrowanie wśród miej­skiego ruchu. Wystarcza to w zupełności na sprawne przemykanie się pomiędzy światłami, a i na zwykłej drodze powinno wystar­czyć, choć 105 km/h pręd­kości maksymalnej nie rzuca na kolana. No, ale jest to w końcu tylko 125 ccm. 

Pierwszy kontakt z moto­cyklem, czyli zajęcie na nim miejsca, mile zaskakuje. Mimo skromnych gabarytów pozycja kierowcy jest wy­godna, a siodło otapicerowane bez zbędnej oszczędności. Wszystko, co potrzebne znajduje się pod ręką, no, może z wyjątkiem ssania, którego obsługa wymaga przyzwyczajenia lub ciągłe­go „nurkowania” pod zbior­nik paliwa, by namacać trudno dostępną dźwignię. Przyzwyczajenia wymaga również obsługa włącznika kierunkowskazów kombino­wanego z przełącznikiem świateł: długie – krótkie. Nieuważne wyłączenie mi­gacza – i światła przełączo­ne. Natomiast godne po­chwały jest umieszczenie lusterek na wysokich wsporni­kach. Widoczność do tyłu jest wprost znakomita. Przy­da się to na pewno wszyst­kim „żółtodziobom” stawia­jącym pierwsze motocyklowe kroki. 

Kolejne miłe zaskoczenie zapowiada podwozie GN 125. Znakomicie spraw­dza się zarówno na dziura­wych miejskich ulicach, jak i polnych dróżkach. Moto­cykl prowadzi się poprawnie w całym zakresie pręd­kości. Równie łatwo można go zaparkować. Dwie pod­stawki: centralna i boczna, poręczne uchwyty, no i niewielka masa całości po­zwalają „wcisnąć” małą Su­zuki w dosłownie każdy kąt. Podczas parkowania przy­da się zapewne blokada kierownicy zamykana do­datkowym kluczykiem. O hamulcach można powiedzieć tylko tyle, że są bar­dziej niż wystarczające. Operowanie dźwigniami obu hamulców nie stwarza problemów, a wyczucie siły hamowania przychodzi już po pierwszym kontakcie z motocyklem. Pewną niedogodnością jest brak schowka z praw­dziwego zdarzenia. W jedy­nym schowku GN 125 led­wo mieści się fabryczny ze­staw narzędzi.

Suzuki GN 125 nie jest na pewno namiastką moto­cykla. Jest to najprawdziw­szy motocykl, bezbłędnie skrojony, kompletnie wypo­sażony, wykonany ze spraw­dzonych podzespołów, do­kładnie i czysto wykończo­ny. To pełnowartościowy, powiedzmy, „motorek”, bę­dący młodszym bratem większych GS 500E czy GSF 600. Można go polecić wszystkim początkującym motocyklistom. Daje on odczuć całą przyjemność ob­cowania z prawdziwym mo­tocyklem, a jednocześnie stawia dużo mniejsze wy­magania kierowcy w po­równaniu z „narowistymi” 500-kami i więcej. Jest to idealny motocykl na krótkie wypady na działkę, do pra­cy czy szkoły. Jako drugi pojazd w rodzinie może słu­żyć zarówno seniorom, jak i juniorom. Służyć wiernie, tak by stać się pełnopraw­nym członkiem rodziny. Ta­kim, z którym nie można już się rozstać. 

KOMENTARZE
Krzysztof Wydrzycki

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026