Z archiwum ŚM: Hero Majestic Ankur – Motylek. Numer 5/1995

Muszę przy­znać, że na początku po­traktowałem ten motorower z rezerwą. Ale już po kilku metrach jazdy odżyło wspo­mnienie pierwszego „praw­dziwego” jednośladu – po­czciwego Komara, podobnie jak Ankur zaopatrzonego w rowerowe pedały. Jednak oba te motorowe­ry dzieli epoka. Ankur pro­dukowany jest na licencji austriackiego Pucha, z któ­rego pochodzi też cała linia produkcyjna. Stąd w silniku wiele rozwiązań typowych dla motorowerów najnow­szej generacji. I tak, alumi­niowa gładź cylindra pokry­ta jest warstewką niklowo­chromową, co znakomicie podnosi trwałość silnika. Sprzęgło odśrodkowe po do­daniu gazu automatycznie przekazuje napęd poprzez pasek zębaty, a następnie łańcuch, na tylne koło. 

Peda­ły służą do uruchamiania sil­nika, lecz mogą go także wspomagać, np. przy stro­mych podjazdach. Co cieka­we, przekładnia wyposażo­na jest w zapadkę umożli­wiającą całkowite odłącze­nie silnika od przekładni, co znakomicie zmniejszając opory tarcia, umożliwia jazdę niczym na rowerze. Silnik­ wyposażony jest w nowocze­sny gaźnik, lecz już układ zapłonowy jest jak najbardziej klasyczny, z przerywaczem i cewką zapłonową. W tej samej obudowie znaj­duje się prądnica o mocy 33 W przy 12 V, dostarczająca prąd do świateł (długich i krótkich) i sygnału dźwię­kowego. Na kierownicy znajdują się dwie dźwignie hamulca: przedniego i tylne­go, oraz dwie podobne, związane z silnikiem: ssania i dekompresatora. Oba ha­mulce są skuteczne i pozwa­lają na bezpieczne wytraca­nie prędkości podczas jazdy w ruchu miejskim. 

Znajdujący się w rurze ramy zbior­nik mieści 2,5 litra paliwa, co przy zużyciu 1,2-1,5 l na . 100 km wystarcza na do­brych kilka dni jeżdżenia. Kranik paliwa umożliwia przełączenie zasilania na re­zerwę, co pozwala na doje­chanie do najbliższej stacji paliwowej. 

Ankur, choć zbu­dowany solidnie, jest leciut­ki. 52 kg wagi umożliwiają swobodną jazdę i dziecinnie proste parkowanie. Pojazd, co ważne, jest zarejestrowa­ny na dwie osoby i rzeczywi­ście, jazda we dwójkę jest możliwa, trzeba jednak pa­miętać o słabszej dynamice. 

Co do dynamiki, to przez  pierwsze 20 km/h Ankur rozpędza się dość flegma­tycznie (moim zdaniem winę ponosi zbyt ekonomicznie ustawiony gaźnik – lekka „pomoc” ssaniem powoduje wyraźną poprawę przy­spieszania. W praktyce, do szybkiego ruszania spod świateł przydają się pedały. Po przekroczeniu magicznej granicy 20 km/h silnik staje się naprawdę dynamiczny i umożliwia rozpędzanie się do 50 km/h (w wersji stłumio­nej, bo wg zapewnień im­portera w kanale ssącym umieszczono kryzę, usunię­cie której powoduje zdecy­dowany przyrost mocy silni­ka). Układ przeniesienia na­pędu pracuje bez jakichkol­wiek wstrząsów czy szarp­nięć, a jako że do jego obsłu­gi wystarcza jedynie opero­wanie pokrętłem gazu, jaz­da Ankurem nie wymaga od kierowcy najmniejszego wy­siłku. 

Co do zawieszenia, to nie należy sobie po nim zbyt wiele obiecywać. Jest ono konstrukcyjnie prościutkie, a jego skok jest raczej nie­wielki. Jednak mała masa i 16-calowe koła pozwalają na swobodne poruszanie się po drogach gruntowych. Do wad Ankura należy zaliczyć symbolicznych rozmiarów schowek, mieszczący ledwie podstawowy zestaw narzę­dzi, i brak istotnego w tego typu pojazdach bagażnika. 

Komu można polecić An­kura? Niska cena pojazdu i eksploatacji, roczna gwa­rancja bez limitu kilome­trów, dobra jakość i solidne wykończenie oraz prostota konstrukcji i obsługi prede­stynują go dla wszystkich potrzebujących pojazdu na co dzień, szybszego i mniej męczącego od roweru. Kie­dyś takim motorowerem był Komar, zostało po nim jed­nak tylko wspomnienie…

A co do nazwy: Ankur ma znaczyć w języku „tambyl­ców” tyle co „motylek”. Jed­nak zupełnie przypadkowo odkryłem całkiem swojski źródłosłów tej nazwy. Otóż jeden z moich znajomych, skądinąd „rasowy” motocy­klista, spoglądał na testo­wany przeze mnie motoro­wer z nieukrywanym scep­tycyzmem. – Takie to „ro­weropodobne” i do tego tyl­ko jeden bieg! — powtarzał kręcąc nosem. W końcu dał się przekonać, zakręcił pe­dałami, dodał gazu i zniknął za rogiem ulicy. Po dłuższej chwili wrócił i z podziwem rzekł: – On kur… naprawdę działa!!!

Zdjęcia: autor

 

KOMENTARZE
Krzysztof Wydrzycki

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026