Na skróty:
Zespół, pracujący pod kierunkiem Aldo De Giovanni (który od końca lat 90. pracował jako grafik dla różnorodnych wydawnictw a także na potrzeby Ducati przy materiałach promocyjnych, a w końcu postanowił zrealizować pasję z lat szkolnych i zajął się designem motocykli), przerobił kalifornijskiego e-nakeda Zero SR/F na cafe racera Edge, zaś supermoto Zero FXS (które ma zadebiutować na rynku dopiero na wiosnę przyszłego roku) na enduro Rugged Mark2.
Edge powstał w wyniku ingerencji w trzy partie maszyny: przednią lampę, boczne poszycie w rejonie imitacji baku i w talię oraz siedzisko. Założenie elementów modyfikujących jest odwracalne, więc nie ma żadnej ingerencji w strukturę oryginalnej konstrukcji ani problemów homologacyjnych.
Prace nad Edge przyniosły efekt wizualnej lekkości maszyny i wyrafinowany miks klasycznego oraz nowoczesnego, sportowego stylu: imitacja zbiornika – częściowo zmodyfikowana – jest bardziej kompaktowa i muskularna, zaś w pełni LED-owe światła – minimalistyczne. Nisko, jak w superbike’ach położona kierownica typu clip-on, ręcznie wykonane siodło z wyrazistymi przeszyciami, wycinana metodą CNC górna półka, wyczynowe tarcze hamulcowe z falowaną krawędzią i zawieszenie tylne AirTender uzupełniają listę głównych zmian.
Główny reflektor całkowicie w technologii LED to pojedyncza lampa o średnicy zaledwie 7 cm, która może spełniać trzy funkcje: światła pozycyjnego, mijania i drogowego. Wygląd motocykla zyskuje dodatkowy charakter dzięki dwóm, LED-owym światłom dziennym. Wszystkie użyte elementy są produkowane w Niemczech i w pełni homologowane. Ciekawostką jest użycie do malowania ramy specjalnej farby o wojskowym rodowodzie, wyjątkowo odpornej na zadrapania.
Rugged Mark2 to z kolei konstrukcja oparta na modelu Zero FXS. Zaprezentowany podczas ubiegłorocznego salonu motocyklowego Eicma prototyp Rugged (zbudowany na bazie Zero FXS) został przekonstruowany i zoptymalizowany tak, żeby mogła się rozpocząć jego produkcja, a w sprzedaży by znalazł się na wiosnę 2020.
Oryginalnym rozwiązaniem, choć trochę trudno nam wyobrazić sobie jego praktyczne zastosowanie, jest przymocowana po bokach pomocnicza, aluminiowa rama z wyraźnymi „uchami”, które – według zespołu E-Racer – mają być pomocne przy mocowaniu tego motocykla na przyczepce, w busie czy… łodzi (o tym za chwilę).
Oryginalnie Zero FXS został pomyślany jako maszyna do zastosowań militarnych, a zespół E-Racer tylko podkreślił tę cechę w swojej wersji, choć o cywilnym charakterze, lakierując całość opatentowaną przez wojsko, niezwykle odporną na zadrapania farbą Line X.
W tym motocyklu też zastosowano światła LED-owe. Co więcej, ma małych, 12 LED-owych lampek, oświetlających w nocy otoczenie motocykla, by kierowca miał poczucie lepszego panowania nad pokonywanym terenem.
Pod unoszonym na sprężynach gazowych siedziskiem są dwa gniazda USB i schowek na 15-metrowy przewód do ładowania baterii ze zwykłego gniazdka.
O militarnym rodowodzie tej konstrukcji świadczy też długość siodła (w Azji zrobiłoby furorę) – dla trzech osób! Właściwie usiąść na tym motocyklu można wszędzie: niemal od kierownicy po koniec zadupka. Wykończone ręcznymi przeszyciami pokrycie oczywiście podkreśla ekskluzywny charakter tej maszyny, która w zamyśle teamu E-Racer ma być lądowym wsparciem dla tych, którzy lubią popływać dużymi łodziami czy jachtami.
Wystarczy jeden Rugged, a trójka żeglarzy podjedzie pod sklep po zaopatrzenie. W tym kontekście ekskluzywny charakter staje się czymś oczywistym.
Ważący 136 kilo motocykl jest napędzany silnikiem o mocy 46 KM i momencie obrotowym 106 Nm, co pozwala mu rozpędzić się do 137 km/h. Ale ostrożnie z prędkością, bo po przekroczeniu 110 km/h zasięg spada do 64 km. W mieście to ponad 160 km. Na odzyskanie 95% zasięgu potrzebuje ok. 80 minut.
Zespół E-Racer Motorcycles, tworząc swoje projekty, myślał nie tylko o estetyce, lecz także o poprawie funkcjonalności i bezpieczeństwa, dlatego motocykle zostały wyposażone w E-RAF (E-Racer Audio-Forceback) – system emisji dźwięku, który ma uprzedzać innych użytkowników drogi o zbliżaniu się pojazdów elektrycznych, opracowany przez inżynierów dźwięku i informatyków.
Zróżnicowane częstotliwości sygnału mają oddzielne role: niskie – są dobrze słyszalne z większej odległości, wysokie – lepiej na małym dystansie i pomagają zorientować się, z jakiego kierunku nadjeżdża pojazd. Ponadto system, przez dodatkowy emiter infradźwiękowy, wytwarzający drgania, ma też dostarczać informacji zwrotnej samemu kierowcy, by miał namacalne odczucie dynamiki pojazdu – trochę jak wtedy, gdy rosną obroty silnika i częstotliwość wytwarzanych przez niego drgań.
Zestaw modyfikujący to koszt 6 tys. euro (plus oczywiście sam motocykl). Pięć pierwszych egzemplarzy zarówno jednego, jak i drugiego modelu dla tych, którzy je zamówią z wyprzedzeniem, będzie gotowych na wiosnę przyszłego roku.
Więcej na temat tego eksperymentu znajdziecie na stronach: www.zeromotorcycles.com, airtender.it i www.e-racer.it.
(JP)
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…