Na skróty:
Dakaru być może nie byłoby, gdyby nie Francuz, Thierry Sabine – niespokojny duch, który w życiu próbował wielu rzeczy, lecz to organizacja imprez sportowych wciągnęła go na dobre. Sam też spróbował, jak smakuje ekstremalna rywalizacja, startując motocyklem w rajdzie Abidżan – Nicea w 1977 roku. Była to impreza realizowana dopiero po raz drugi przez Jeana-Claude’a Bertranda, ojca nowoczesnych, afrykańskich rajdów – maratonów.
Pierwszą taką imprezą o długości 4-5 tys. km, zorganizowaną przez niego w 1969 roku, był Rajd Wybrzeża Kości Słoniowej „Bandama”, który trudnością pokonał uważany wcześniej za szczytowy pod tym względem Rajd Safari. Nowością, w odróżnieniu od Bandamy, było to, że w rajdzie Abidżan – Nicea mogły startować wszelkie pojazdy: motocykle, 4×4 i ciężarówki.
Rajd Paryż – Dakar właściwie wziął się trochę z niepowodzenia. Sabine pracował z Bertrandem, którego marzeniem było zorganizowanie cyklu rajdów na pięciu kontynentach, w tym wielkiej imprezy w Ameryce Południowej. Lecz skala trudności okazała się wówczas za duża. Druga połowa lat 70. XX wieku to w Ameryce Południowej nieciekawy czas. W wielu krajach rządziły dyktatury, nie wahające się przed użyciem nawet zbrodniczych represji i przeciwko którym występowały skrajne, zbrojne ugrupowania partyzanckie.
Rajd ruszył 26 grudnia, a do celu zawodnicy (ze 182 startujących pozostało 74) po pokonaniu 10 tys. km dotarli 14 stycznia 1979 r. W ciągu kolejnych lat trasa rajdu meandrowała przez różne kraje Afryki Północnej i Środkowej, zawsze przecinając Saharę. Liczba startujących z roku na rok rosła, już w drugiej edycji przekraczając 200, w trzeciej – zbliżając się do 300, a w czwartej przekraczając 380.
W 1986 r. – gdy trasa miała rekordową długość 15 tysięcy kilometrów – w tragicznym wypadku helikoptera zginął (wraz z czterema innymi osobami) twórca tej wielkiej imprezy. Jej organizację i kierownictwo do 1993 r. przejął ojciec Thierri’ego Sabine’a – Gilbert.
Pierwsza, istotna zmiana – lokalizacji mety rajdu – nastąpiła w 1992 roku. Organizatorzy postanowili wówczas, że zawodnicy przetną cały kontynent z północy na południe – do Cape Town w RPA – 12,5 tys. km przez Francję, Libię, Niger, Czad, Republikę Środkowoafrykańską, Kamerun, Kongo, Angolę, Namibię.
Dwa lata później wydarzenie animował już nowy organizator – A.S.O. (Amaury Sport Organisation), firma znana m. in. z najsłynniejszych wyścigów kolarskich, która zajmuje się łącznie 90 wielkimi wydarzeniami sportowymi w 25 krajach. I od razu wprowadzono nowość: z Paryża zawodnicy wyruszyli i w stolicy Francji zakończyli zmagania, których Dakar był półmetkiem.
Już wtedy pojawiły się głosy, że odcinek europejski jest pozbawiony sensu i nie wnosi niczego do rywalizacji, a tylko przynosi straty wizerunkowe, gdy zawodnicy spieszą się na prom do Afryki. W następnym roku Paryż wcale nie znalazł się na trasie – start wyznaczono w Grenadzie, skąd rajd ruszał także w latach 1995, 1996 i 1999.
Rok 1997 był pierwszym, w którym Dakar odbył się na jednym kontynencie. Na mierzącą 6,5 tys. km trasę zawodnicy ruszali z Dakaru i tam też finiszowali, przejechawszy przez Senegal, Mali, Niger, Mauritanię i Gwineę. Poza Afrykę nie wyszła też edycja w roku 2000, lecz tym razem jedną z krótszych tras (5 tys. km) przez Senegal, Mali, Burkina Faso, Niger, Libya i Egypt kończył finisz u stóp piramid w Gizie (ponownie w Egipcie – w 2003 roku, w Sharm el-Sheikh).
Z Paryża rajd wystartował po raz ostatni w 2001 roku, a z Francji – w 2004 r. (z Clermont-Ferrand). W kolejnych latach rajdowa kolumna odjeżdżała z Barcelony (raz) i z Lisbony. Były to lata, gdy Dakar osiągnął szczyty popularności (w 2004 r. 595 uczestników, a rok później rekordowe 688). Stolica Portugalii miała odprawić zawodników także w 2008 roku, lecz do tego już nie doszło…
Druga połowa dekady po roku 2000 to w Mauretanii i innych państwach Afryki północnej i zachodniej czas niepokojów. Powstała organizacja terrorystyczna Al-Ka’ida Islamskiego Maghrebu. Jej korzenie sięgają lat 90. XX wieku, kiedy to jako Salaficka Grupa Modlitwy i Walki podjęła walkę z algierskim rządem. Kiedy państwa afrykańskie podpisały w 1999 roku porozumienie o zwalczaniu terroryzmu, sytuacja ugrupowania pogarszała się. W związku z trudną sytuacją na terenach pustynnych w 2007 dołączyło ono do międzynarodowej siatki Al-Ka’idy, zmieniając nazwę i stając się najważniejszą organizacją terrorystyczną w północnej Afryce. Gwałtownie wzrosło ryzyko porwań Europejczyków dla okupu.
W połowie 2007 roku doszło do zamachów terrorystycznych, w tym na ambasadę Francji. Porwano i zamordowano czterech francuskich turystów, zginęło trzech mauretańskich żołnierzy. Władze Francji odradzały przeprowadzenie Dakaru i ostatecznie organizator zdecydował się odwołać rajd w ostatniej chwili. Do kolejnego zamachu doszło niedługo po odwołanym starcie.
Na pocieszenie w kwietniu zorganizowano dla zawodników Central Europe Rally (nieco ponad 2600 km), wiodący przez Węgry i Rumunię.
W tym przełomowym dla rajdu momencie z ofertą przyjęcia kultowej już imprezy wystąpiły kraje Ameryki Południowej – Argentyna i Chile. Tak spełniło się – przynajmniej w tej części – marzenie Claude’a Bertranda, by wielkie rajdy – maratony odbywały się na różnych kontynentach. Był to też moment, gdy w obu tych krajach poprawiała się sytuacja gospodarcza. Oba kraje były w stanie zaproponować tereny i warunki niezwykle trudne z punktu widzenia rywalizacji kierowców (pustynie piaszczyste i kamieniste, solniska, płaskowyże i przełęcze w wysokich górach, ekstremalne różnice temperatur i wysokości). Było to więc wyzwanie na miarę Dakaru.
Pierwszy Dakar w Ameryce Południowej, mierzący 9,5 tys. km, wystartował z Buenos Aires i tam też się zakończył, po drodze wkraczając na teren Chile. Po trzech latach, w 2012 roku, rajd na swojej ziemi postanowiło przyjąć także Peru, w którego stolicy – Limie – zawodnicy ukończyli rywalizację (w kolejnym roku była miejscem startu).
W latach 2014-15 zamiast przez Peru trasa wiodła przez Boliwię, która po rezygnacji Chile w 2016 r. przyjmowała uczestników Dakaru obok Argentyny. Do tej dwójki w kolejnym roku dołączył Paragwaj.
W 2018 roku organizator rajdu przygotował trasę przez Peru, Boliwię i Argentynę, lecz w dwóch wariantach: dla motocykli i quadów oraz dla samoichodów i ciężarówek. Była to ostatnia edycja, w której zawodnicy jechali przez terytorium Argentyny, kraju, który wytrwał od początku przygody Dakaru w Ameryce Południowej. Ubiegłoroczna edycja, rekordowo krótka – ok. 5 tys. km, została po raz pierwszy w historii rozegrana tylko na obszarze jednego państwa – Peru. Już wówczas mówiło się, że to oznaka kryzysu tej formuły Dakaru, że państwa partycypujące w jego organizacji są zmęczone podejmowanym wysiłkiem i że trzeba się spodziewać zmiany, bo inaczej kolejna edycja będzie zagrożona.
W gościnę do Saudów
Nadchodząca edycja ponownie odbędzie się w jednym kraju – w Arabii Saudyjskiej. Marc Coma, jeden z najbardziej utytułowanych dakarowców, trzykrotny dyrektor sportowy imprezy (2016-18), przyjął tę zmianę z nadzieją, choć podkreśla, że trzeba mieć ogromną wdzięczność do krajów, które gościły imprezę przez ostatnie 11 lat. Zdaniem Comy zarówno powierzchnia kraju nowego gospodarza (ponad 2mln km2), jak i jego zróżnicowanie (nie tylko piaszczyste pustynie po horyzont, z wydmami o różnicy wysokości dochodzącej do 250 metrów, ale także góry, których maksymalna wysokość przekracza 3000 m n.p.m.) zapewnią wystarczające zróżnicowanie trasy. Na pewno zmieni się cała logistyka: zespoły z Europy (które dominują, bowiem zawodnicy południowoamerykańscy to ok. 30% startujących) znacznie na tym zyskają. Transport ich pojazdów zajmie tylko kilka dni. To także szansa na to, by imprezą w większym stopniu zainteresować rynki azjatyckie.
Mówi się, że kontrakt z władzami Arabii Saudyjskiej jest pięcioletni. Niewykluczone, że dopuszcza on w przyszłości rozszerzenie obszaru rozgrywania rajdu na inne kraje Bliskiego Wschodu. Jednak trzeba pamiętać, to region targany licznymi konfliktami zbrojnymi (najbliższy obszarowi rajdu – w Jemenie, gdzie od 2014 roku toczy się wojna domowa, w której Arabia Saudyjska prowadzi militarne działania przeciwko rebeliantom z plemienia Huthi, będącego szyicką mniejszością w zdominowanym przez sunnitów otoczeniu). Owszem, władza dynastii Saudów w ich państwie jest stabilna, lecz konflikt o wpływy z Iranem przybiera na sile (jednym z jego ostatnich akcentów jest atak dronów na największą na świecie, saudyjską rafinerię ropy, o którego co najmniej inspirowanie oskarżane jest właśnie państwo ajatollahów).
Zmieni się nie tylko kontynent, kraj i trasa, lecz także regulamin rajdu. W nadchodzącej edycji ma zostać wprowadzony system podobny, jak superrally w rajdach WRC, czyli że zawodnik, który z powodu wypadku czy defektu nie ukończy któregoś z odcinków, będzie mógł kontynuować rywalizację na specjalnych warunkach (bez możliwości zajęcia miejsca na podium), by zdobywać doświadczenie w nowych, nieznanych warunkach.
Trudno zaręczyć, że to ostatnia przeprowadzka Dakaru. Na świecie są jeszcze inne regiony, w których panują ekstremalne warunki: pustynia Gobi w Chinach i Mongolii, Australia…
Marc Marquez rozpoczął sezon MotoGP 2026 jako mistrz świata i jeden z głównych faworytów do…
Wiosna to czas nowych wyzwań i powrotu na drogę. Yamaha przygotowała dwie wyjątkowe oferty, dzięki…
Polska w całości jest piękna! Żeby nie faworyzować żadnego z regionów, wybraliśmy – naszym zdaniem…
W końcu znalazłem sposób, żeby Andrzej pokochał enduro! W sumie to on go znalazł, ale…
Liczba skuterów klasy 125 ccm na naszym rynku jest ogromna. Od najtańszych chińczyków za kilka…
Od zawsze siedzi we mnie niezdrowe upodobanie do skrajności. Pierwszy motocykl po motorynce i Mińsku…