Tym razem również podążałem na południe, wypatrując na horyzoncie zarysów ukochanych gór. Za Rzeszowem zaczęły się wzniesienia, redukowanie biegów, rozpędzanie maszyny na zjazdach i znów w górę. To lubię! Jeszcze sto kilometrów i będę na miejscu. Po osiągnięciu kolejnego szczytu ujrzałem w oddali następny. Tym razem był to podjazd-gigant. Prosta na tym odcinku szosa zdawała się kierować pionowo w górę. Junaku, do dzieła – musisz zdążyć się rozpędzić, aby pokonać tego olbrzyma! Pełen gaz!
Zbliżając się szybko do podnóża góry stwierdziłem, że cała droga spowita jest białym, duszącym dymem. Charakterystyczny zapach mówił wszystko. Przede mną jechał dwusuw! Nie mogłem go wprawdzie dojrzeć, ale miejsce, w którym znajdowała się owa „fabryka dymu”, można było dokładnie określić. Osiągnął już połowę wzgórza, posuwał się jednak bardzo powoli i była szansa, że szybko go wyprzedzę, uwalniając się od owych, niemiłych „czterosuwowemu” motocykliście, zapachów.
Próżna nadzieja. Po chwili musiałem zwolnić, gdyż niemal nic nie widziałem oślepiony jadowitym tumanem. Wreszcie dym skończył się jak nożem uciął. Zrównałem się z jego źródłem i ujrzałem niecodzienny widok. Jechałem obok motoroweru Komar objuczonego plecakiem, namiotem, śpiworem, menażkami oraz wszelkim sprzętem biwakowym, jaki tylko można sobie wyobrazić. Pomiędzy pakunkami siedział kierowca owego wehikułu. Lekko skręcony w siodełku (widocznie uwierało go od długiej jazdy), jedną ręką trzymał swobodnie kierownicę, zaś drugą nonszalancko wspierał się pod bok. W wełnianej czapce zsuniętej na bakier i z lekkim uśmiechem na ustach wyglądał nie mniej dumnie niż Lisowczyk z obrazu Rembrandta.
– Cześć! Wyprzedzałeś mnie dwa dni temu. Ja jadę trochę wolniej. Chciałem zobaczyć, jak jest w Bieszczadach, ale mam za mało czasu, aby zostać tu dłużej. Właściwie to już dzisiaj powinienem ruszać w powrotną drogę. Wiesz, za dwa tygodnie koniec wakacji, muszę zdążyć na rozpoczęcie roku szkolnego. Do Nowej Soli kawał drogi. –
Ten szalony chłopak przejechał Komarem ponad sześćset kilometrów w jedną stronę, aby zobaczyć Bieszczady! Dajcie mu więcej czasu, a objedzie świat dookoła! Jeśli kiedyś planując podróż motocyklem zwątpisz w swe siły i pomyślisz, że czekająca cię trasa jest zbyt długa, przypomnij sobie chłopaka z Nowej Soli i jego motorower.
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…
Na rok 2026 gama ATV Kawasaki powiększa się o nową wersję modelu Brute Force 450…