Na skróty:
fot. Dominika Szuwarska
11 listopada, piękny słoneczny dzień i siedem stopni celsiusza na termometrze. Idealny dzień na uczczenie Święta Niepodległości. A czy można to zrobić lepiej, niż biorąc udział w „Wyścigu po Wolność”? Oczywiście, że nie! Szczególnie, jeżeli to ma być pierwszy start w życiu, a na karku ma się już 41 wiosen, jak bohater naszego materiału – Stanisław Gleba, który postanowił udowodnić, że każdy wiek jest dobry na pierwszy raz.
Na co dzień mechanik w autoryzowanym serwisie pomarańczowych maszyn i wielki motocyklowy zapaleniec, od kilku lat również lubiący się trochę pobrudzić w terenie na motocyklu offroadowym. Zaczynał od crossowej dwieście pięćdziesiątki, którą miał jeździć po torze, ale szybko okazało się, że bardziej ciągnie go do lasu, w szczególności na trudne do zdobycia podjazdy. Musiała więc w końcu zapaść decyzja o zakupie dwusuwowej ćwiartki z lampkami i w jego garażu wylądował KTM EXC 250 TPi. Po pierwszym obfitym w motogodziny w lesie sezonie, w końcu przyszedł czas na debiut na zawodach. Podejść do startu i zapowiedzi było już kilka, ale Stasiu w końcu się zdecydował. „Zbierałem się już kilka razy i tak mówiłem, że wystartuję, ale wcześniej się nie zapisałem. Teraz wyszło to tak trochę na spontanie. Ktoś w pracy rzucił, że startujemy. No to wszedłem na stronę Squadu Inicjatyw i się zapisałem. Nie było już odwrotu”.
Okazja idealna, bo „Wyścig Po Wolność” w Orzyszu zorganizowany został na ciekawym torze crossowym i w klimatycznym lesie, a organizator zawodów – Squad Inicjatyw dopilnował, aby trasa była świetnie przygotowana, a atmosfera na zawodach rodzinna. Dla Stanisława stał się to nawet „wyjazd służbowy”, bo na starcie faktycznie stanął prawie cały skład salonu KTMsklep.pl. Mówił, że start był spontaniczny, ale ja wiedziałem, że jest przygotowany. Okazało się, że nawet kobiecie wyznaczył zadanie czekania przed najtrudniejszym odcinkiem z wodą. I to mogło się okazać kluczem do sukcesu, bo Stanisław nie tylko ukończył wyścig, ale do tego z 17 miejscem okazał się najlepszym zawodnikiem firmy.
„Nie miałem stresu przed startem w ogóle. Na luźno traktowałem zawody i myślałem, że będzie tak piknikowo, ale okazało się, że rywalizacja robi swoje. Na miejscu jeszcze się okazało, że przyjechało kilku dobrych zawodników, ale powiedziałem sobie, że muszę jechać swoje i po pierwszym okrążeniu zobaczyć, jak rozkładać siły. Już po pierwszym kółku wiedziałem, że nie ma co szaleć, bo sekcja Hard odbierała dużo zdrowia, więc przez większość trasy oszczędzałem na nią siły. Udało się przejechać trzy okrążenia i dojechać do mety z czego jestem bardzo zadowolony. Okazało się, że start w zawodach to mega zabawa i żałuję, że nie odważyłem się wcześniej. Czy 41 lat to idealny wiek na pierwszy start? Na pewno dobry, bo każdy wiek jest dobry, ale im wcześniej, tym lepiej. Chociaż jeżeli ktoś jest starszy to nie ma co się również zastanawiać – młodszy już nie będzie!”
Avon Tyres to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży oponiarskiej. W swojej ponad 140-letniej…
Harley-Davidson Pan America 1250 został dobrze przyjęty w świecie motocykli klasy adventure. Amerykański producent udowodnił,…
Uniwersalność, która wreszcie doczekała się właściwej formy. Historia człowieka, który z motocykli nigdy nie wyrósł.…
Zimowe testy MotoGP są już historią – dwa dni jazd w Tajlandii zamknęły przygotowania przed…
Phillip Island bywa kapryśne – wiatr, deszcz, zmienne warunki i nieprzewidywalne wyścigi to tu norma.…
Moda i potrzeby rynku potrafią zdominować motoryzacyjne salony, kreując potrzebę i obraz tego, co akurat…