Na skróty:
19 października 2019, Las Vegas i jedna z największych imprez w Offroadzie. Przynajmniej w USA. Monster Energy Cup, bo o nich mowa, to oficjalne zakończenie sezonu wyścigowego, więc nie bez powodu odbywa się w Mieście Grzechu i nie bez powodu można zgarnąć na nim bańkę! 1 000 000$ nagrody głównej przyciąga szybkich zawodników skłonnych do brawurowej jazdy i tłumy kibiców rządnych mocnego widowiska. W końcu oprócz piekielnie szybkich wyścigów, nie brakuje mocnych freestyle’owych pokazów i grubej imprezy. Ten dzień zapadnie jednak najbardziej w pamięci Adamowi Cianciarulo, który od samego początku doskonale czuł sie na nowym motocyklu…
Gdy opadły bramki startowe pierwszego finału, Adam wygrał start i mał przed sobą otwartą drogę po 1 000 000$. Tyle bowiem Monster Energy płaci za wygranie wszystkich trzech finałów na MEC. Nerwy zrobiły jednak swoje i uślizgnięcie przednie koła w jednym z zakrętów kosztowało go niegroźny upadek. Ten błąd bez skrupułów wykorzystał aktualny mistrz Monster Energy Cup i jego nowy kolega z zespołu Eli Tomac, który również miał chrapkę na powtórzenie zeszłorocznego wyczynu i zgarnięcie całej bańki. Wygrywając pierwszy wyścig już tylko Tomac mógł tego dokonać.
Jednak w drugim wyścigu, z toren biegnącym w drugą stronę, gdy to Eli zaliczył wysiadkę pojawiła się ponowna okazja dla Cianciarulo, bowiem przed wielki finałem trzech zawodników miało szansę na wygranie 100 000$ za klasyfikacje generalną MEC. Wracający po 8 miesięcznej przerwie Malcom Stewart na Hondzie i duet zawodników Kawasaki. Po starcie szybko było wiadomo, że walka rozegra się pomiędzy Cianciarulo, a Tomaciem. Walka trwała do ostatnich metrów i rozstrzygnęła się dopiero na ostatnim okrążeniu, do którego Adam postanowił czekać z przejechaniem tzw. Joker Line’a – dodatkowego fragmentu trasy obowiązkowego dla każdego po razie w każdym wyścigu (jak w rallycrossie). Po wyjechaniu z niego niemal zrównał się kierownicami właśnie z Tomaciem, ale mając komfort, że Eli nie zrobi nic głupiego, przytrzymał gaz w swojej czterystapięćdziesiątce na wyjściu z Joker Lane i tym razem wytrzymał presję. Odparł ataki dotychczasowego mistrza i wygrał swój pierwszy wyścig królewskiej klasy zgarniając jednocześnie 100 000$ za klasyfikację generalną. Później pozostało już tylko świętować zwycięstwo aż do swoich 23. urodzin w jednym z kasyn.
W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…
Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…
Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…
Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…
Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…
W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…