Z archiwum „Świata Motocykli”: Triumph Daytona Super III. Numer 11/1994

Prawda jak zawsze leży gdzieś pośrod­ku; budowanie różnych mo­tocykli przy wykorzystaniu jednej ramy i nieznacznie modyfikowanego silnika nie jest, z finansowego punktu widzenia, pozbawione sen­su, jako, że nie ponosi się kosztów na rozwój, lecz równocześnie jest trudne do pogodzenia zarówno w sen­sie technicznym, jak i handlowym. Nie każdy przecież klient godzi się na głęboki kompromis, zrównujący motocykle tak odległe od siebie jak terenowy Triumph Tiger i megabike Daytona 1200.Ostatnią manifestacją tej pragmatycznej polityki jest „Super III”, nowa wersja trzycylindrowego Triumpha Daytona 900, znajdująca się obecnie w ograniczonej pro­dukcji. W tym roku zaplano­wano produkcję jedynie 150 sztuk tego modelu. Zreszta trudno byłoby sprzedać wię­cej tych maszyn, bowiem Super Trójka ma super cenę – 9700 funtów, aż o 1500 funtów wyższą od zwykłej Daytony 900, z której się wywodzi. Za tę cenę nabyw­ca Triumpha Daytona Super III otrzymuje korzyść w po­staci technologii, która pra­wie na pewno pojawi się w przyszłym modelu Triumph R&D.Mowa tu przede wszystkim o bloku silnika Cosworth 885 ccm. Dzięki wyrafinowanej technologii renomowanego dostawcy sil­ników dla sportu samocho­dowego korpus silnika Triumpha stracił 2,5 kg na wadze i zyskał na sztywno­ści oraz wykończeniu. Tra­dycyjni dostawcy Triumpha stosują bowiem proces czysz­czenia form odlewniczych zdzierający ich powierzch­nię. Oznacza to, iż każdy ko­lejny odlew jest grubszy, a zatem cięższy niż po­przedni! Ostatni raz Cos­worth produkował odle­wy do silnika motocykla 20 lat temu. Początkowo miały one znaleźć się w nieudanym Nortonie Challenge, ale osta­tecznie trafiły do zwycięskie­go modelu wyścigowego Qu­antel – Cosworth BoT.Kolejne kilogramy zaosz­czędzono wykonując z włók­na węglowego błotniki, osło­nę łańcucha, obudowę lam­py przedniej oraz owiewki. W efekcie Super Trójka ze­szła 5 kg poniżej limitu 216 kg ustanowionego przez Daytonę 900. Opisując Day­tonę Super III lub porówny­walnego z nią Ducati 900 SS Superlight, nie można po­wiedzieć, że różnica wagi wpływa na sposob, w jaki ten motocykl się prowadzi. Jednakże Triumph poszedł znacznie dalej w produkcji swego Daytona „Superleg­gera” niż Ducati w Superli­ghtcie.

Zastosował on mia­nowicie w trzycylindrowej Super Trójce tę samą tech­nikę strojenia, która pozwo­liła rok wcześniej wydusić 147 KM z czterocylindrowej Daytony 1200. Analogicznie podniesiono więc stopień sprężania z 10,6 do 12:1, przeprogramowano krzywą zapłonu pozostawiając og­ranicznik prędkości obrotowej na 10500 obr./min, za­stosowano nowy odlew gło­wicy ze zmodyfikowaną ko­morą spalania, poprawio­nym kanałem wlotowym i zmienionym kątem ustawie­nia zaworów. Największą jednak zasługę w wywindo­waniu mocy z 98 do 115 KM ma nowy wał rozrządu. 

Gang silnika Super Trój­ki jest mniej dudniący i bar­dziej przyjemny podczas jazdy z małymi prędkościa­mi niż odgłosy standardo­wego silnika trzycylindro­wego. Jednak osiągami na niskich obrotach wprowa­dza on kontrast z płynną i łagodną, lecz zarazem ,,mięsistą” mocą, dostarcza­ną przez leniwie obracający się wał korbowy mniej wysi­lonej standardowej Daytony 900. Pomimo to Super III jest praktyczna i nadaje się zarówno do jazdy miejskiej, jak i do poruszania się po śliskich drogach. Po prostu daje się odczuć, że ten moto­cykl mógłby być lepszy, taki jak inne Triumphy.

Zadość­uczynienie za słaby „dół” przychodzi na pustej drodze z długą prostą i kilkoma za­krętami, na której bez obaw można wykorzystać dodat­kowo wygospodarowaną moc. Nie wolno jednak zrobić błę­du; ten motocykl to praw­dziwy pies gończy, pod wa­runkiem wszakże, że „igła” obrotomierza minie 6 tys. obr./min. Dopiero powyżej tej war­tości silnik naprawdę się ożywia i pokazuje swe walo­ry. Super III jest pierwszym nowoczesnym Triumphem, na którym jeździłem, a który naprawdę potrzebuje swej sześciobiegowej przekładni – nawet wyposażona w moc­niejszy zespół napędowy Daytona 1200 może zadowolić się jednym biegiem mniej.

Słuchaj więc uważ­nie; jeśli widzisz, że kumple odskakują od ciebie, wyzy­wając cię tym samym na pojedynek i dodatkowo draż­nią cię umieszczoną z tyłu nalepką GTi, a ty nie masz zamiaru dać przysłowiowe­go „tyłka”, to musisz użyć słodkiego pchnięcia – przy pomocy ultra precyzyjnego mechanizmu zmiany bie­gów i pokrętła w prawej dło­ni utrzymuj wskazówkę ob­rotomierza z prawej strony tarczy. Jeśli czynności te wykonasz prawidłowo, to z fasonem wygrasz każdy klubowy wyścig.

W końcu poznajemy na­turę Super III, jeśli chodzi o charakterystykę mocy, na­stępnym krokiem jest pełne wykorzystanie tej wiedzy nie tylko wprost, ale rów­nież ze wszelkimi zawiło­ściami. W tym miejscu mu­szę przyznać, że po starcie w zawodach na Triumphie Speed Triple, Daytonę Su­per III uznałem za pojazd zasobny w moc, ale mniej radosny. Nie wiem, czy to z powodu wspólnej z innymi modelami koncepcji ramy i zawieszenia, czy też z po­wodu dużej powierzchni czołowej, czy też z zupełnie innego powodu, Super Trój­ka wymagała zdecydowane­go szarpnięcia kierownicą przy wyjściu z łuku oraz po­trzebowała pewnej siły fi­zycznej do przekładania z boku na bok w serii nastę­pujących po sobie zakrętów.

Układ kierowniczy Trum­pha, w odniesieniu do in­nych modeli tej klasy, nie zasłużył na krytykę, ponie­waż daje stabilny chwyt i pewne prowadzenie zarów­no podczas gwałtownych, jak i łagodnych manewrów. Stabilność w motocyklu da­jącym taką moc jak Daytona 1200 i osiągającym takie prędkości jest wartością ce­nioną ponad wszelkie inne. Jednak od 115-konnej Su­per III oczekujemy czegoś innego, o ile oczywiście nie przeznaczamy jej do wyści­gów spod świateł skrzyżo­wań, co – jestem pewien – nie było celem fabryki.

Nie ma więc powodów do śrubo­wania osiągów tego trzycy­lindrowego silnika do pozio­mu rywalizującego z Hondą CBR 900RR FireBlade. Za­pomnieć też należy o Ducati, choć stoją one w rzędzie najmocniejszych konkuren­tów. Jednakże Super Trójka z pewnością powinna być zdolna do rywalizacji w pro­wadzeniu z czterocylindro­wą Hondą. Niestety nie czy­ni tego. W rezultacie mamy motocykl chcący być szyb­kim i zwinnym na drodze, ale nie mogący tego osią­gnąć. Super III ma żywą jed­nostkę napędową, lubiącą wysokie obroty i współpra­cującą ze świetną skrzynią biegów. Równocześnie pew­ne elementy są po prostu źle rozwiązane. Mam tu na my­śli ramę i geometrię podwo­zia identyczną z innymi mo­delami Triumpha.

Ten silnik wymaga czegoś lepszego. Krążą już wszakże pogłoski o budowie stylizowanego na replikę dawnego motocy­kla wyścigowego Triumpha Supersport, na bazie trzycy­lindrowej 900-ki z nową ra­mą i dwoma amortyzatora­mi z tyłu. Czyżby więc Super III została pomyślana jako wersja przejściowa, służąca przetestowaniu przez 150 klientów wzmocnionego sil­nika, zanim docelowy model znajdzie się w produkcji se­ryjnej? Póki co wprasowa­nie silnika w dość zwalistą i ultrastabilną, lecz trudno kierowalną ramę klasyczne­go Triumpha jest rozwiąza­niem połowicznym.

Nie na­leży się więc dziwić, że jazda Super III nie jest nagrodzo­na tym rodzajem reakcji, ja­kiej można by oczekiwać od potencjalnych możliwości, sygnalizowanych melodią silnika, pomimo zauważal­nie twardszego zawieszenia i świetnie trzymających opon Dunlop D364. Powyższe uwagi nie dotyczą hamulców. Po moim okreso­wym narzekaniu, na hamul­ce Nissin w wielu motocy­klach, Triumph przeszedł ze swą Super III całą drogę usprawnień dokonanych przez brytyjskie przedsię­biorstwo Alcon – dostawcę układów hamulcowych do aut wyścigowych F 1 i For­muły 3000. W efekcie sze­ściotłoczkowe zaciski Tr-6 powiązano z istniejącymi, pływającymi tarczami Nis­sin o średnicy 310 mm.

Owocem tych zabiegów jest magiczna wręcz siła hamo­wania przy nieznacznym naciśnięciu na dźwignię ha­mulca, jednak bez tendencji do blokowania przedniego koła przez nadmierny entu­zjazm w prawej ręce kie­rowcy. Hamulce, nie licząc denerwującego zgrzytania przy delikatnym pieszczeniu dłonią ich dźwigni, są poza wszelką krytyką i powinny być niezwłocznie wprowa­dzone do innych modeli Triumpha, szczególnie do Daytony 1200.

Przez nawią­zanie kontaktu z brytyjskimi dostawcami high-tech dla samochodów wyścigowych oraz korzystanie z usług przedsiębiorstw takich, jak Cosworth i Alcon, Triumph wykazał poważną wolę doskonalenia swych produk­tów. Nie spoczywając na laurach Triumph powinien za­uważyć również bardziej tradycyjnych dla rozwoju motocykli partnerów – Har­ris lub Spondon są tymi spe­cjalistami od ram, których Super III ciągle wymaga. Póki co przytoczmy nie­śmiertelne słowa byłego raj­dowca firmy BSA/Triumph, Dave’a Aldana, o ekspery­mentalnym motocyklu wy­ścigowym, który testował: „fajny motor, ale jeszcze nie wykończony”.

KOMENTARZE
Alan Cathcart

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026