Z archiwum „Świata Motocykli”: MuZ Skorpion. Numer 1/1995

Jednak na przekór wszystkiemu – a w szcze­gólności raportowi BMW stwierdzającemu, że w Zsch­opau nie ma czego ratować – MZ znalazła nowego, po Leninie, przywódcę. Petr­ Karel Korous, przemysło­wiec z zachodnich Niemiec, zaczął wprowadzać w życie swoją koncepcję rodziny jednocylindrowych motocy­kli. Tak jak i jego konkuren­ci z Włoch, np. bracia Casti­glioni, którzy kontrolują grupę firm pod wspólną na­zwą Cagiva lub Ivano Beg­gio z Aprillli, Korous zde­cydował, że kluczem do przetrwania i ewentualne­go sukcesu jest koktajl zło­żony z siły i stylu, ukrwiony sportowymi sukcesami.

Po wykupieniu 80% akcji MZ od rządowej agencji prze­kształceń własnościowych i uzyskaniu pożyczki w wy­sokości 40 milionów marek na sfinansowanie moderni­zacji fabryki, Korous powo­łał nową wytwórnię pod nazwą MuZ (Motorrad und Zweiradwerk) czyli Fabry­kę Motocykli i Rowerów. Firma ta rozpoczęła swoją działalność z czystym kon­tem, posiadając wszystkie aktywa starej fabryki MZ (Motorradwerk Zschopau), wraz z jej nazwą. Tak jak Ducati należy do Cagivy, tak MZ należy do Muz, wraz ze sportową spuści­zną sięgającą czasów, gdy Walter Kaaden z MZ uczył Japończyków wszystkiego, co obecnie pozwala im two­rzyć motocykle wygrywają­ce wyścigi GP.

Obejmując władzę nad MuZ, Korous postanowił skoncentrować się na bu­dowie rodziny motocykli opartej na jednocylindro­wym, chłodzonym powie­trzem, czterosuwowym sil­niku Rotax. Tyle o sile, te­raz o stylu. Brytyjski kon­struktor Seymour Powell został wybrany do stworze­nia sportowego motocykla z takim właśnie źródłem napędu. W grudniu 1992 roku, na salonie w Birming­ham owoc jego pracy, Muz Skorpion w odmianie Sport i Tour, potwierdził plotki, że MZ znowu jest na rynku. Produkcję tego prostego, eleganckiego pojazdu na­wiązującego do tradycji MZ zaplanowano na wiosnę 1994 roku.

W czasie prac przygotowawczych podjęto decyzję o zastąpieniu silni­ka Rotaxa bardziej trwałą, cichą i mocniejszą pięcioza­worową, chłodzoną cieczą jednostką napędową z Ya­mahy XTZ 660. Premiera Skorpiona z tym silnikiem miała miejsce na ubiegło­rocznym salonie w Paryżu.

Siła, styl – teraz o wyczy­nach sportowych. Korous szybko zauważył gwałtow­ny wzrost zainteresowania wyścigami motocykli jedno­cylindrowych w krajach po­tencjalnych nabywców Skorpiona. ,,Start Skorpiona w wyścigach to nie tylko przypomnienie publiczno­ści o istnieniu tej marki”, mówi Korous, ,,ale również demonstracja naszych moż­liwości opracowania i pro­dukowania doskonałych mo­tocykli. To oznacza, że mo­że w przyszłości będziemy konstruować motocykle wy­łącznie wyścigowe, ale tym­czasem nasz prototyp zwykłego motocykla rywalizuje na torze­ z takimi modelami, specjalnie stworzonymi do tego typu wyścigów, jak Du­cati Supermono. Osiąganie wyników w walce z tymi maszynami jest najlepszym sposobem prezentacji na­szych możliwości.”

Skor­pion stanął na starcie do wyscigów jednocylindró­wek (SoS) tylko nieznacznie zmieniony w stosunku do wystawianego na salonie modelu. Prawdę mówiąc, był to dokładnie ten sam egzemplarz, tyle że dodatkowo obudowany owiewka­mi nie mogącymi jednak ukryć faktu, że na torze po­jawił się motocykl nie za­projektowany, a jedynie do­brze dostosowany do wa­runków narzucanych przez potęgi biorące udział w za­wodach. Startujący na Skorpionie Mike Edwards, mając zaledwie dwutygodniowe doświadczenie w prowadzeniu tego motocykla, szokował publiczność wspi­nając się aż na trzecią po­zycję przed motocykle ja­pońskie i europejskie. Osta­tecznie na mecie zameldo­wał się na, i tak fantastycz­nym, siódmym miejscu, przed – co warto zaznaczyć – renomowanym Ducati Su­permono.

To był wymarzo­ny dla fabryki debiut Skor­piona, a dla mnie szansa odbycia jazd testowych za­ledwie dwa tygodnie póź­niej na torze w Brands Hatch. Konstruktorem, które­mu powierzono stworzenie podwozia tego motocykla, był Dave Pierce, najbar­dziej wzięty brytyjski kon­struktor podwozi motocykli jednocylindrowych, pracujący dla firmy Tigcraft. Przy takim fachowcu na czele grupy konstruktorów, Skor­pion musiał wcześniej czy później otrzeć się o kon­strukcje sportowe. ,,Wcale tak nie było” – mówi Dave „przeistaczając rok temu projekt Powella w metal myślałem, że będzie to zwy­kły motocykl szosowy.

Wszelkie sportowe prze­róbki, które musieliśmy zrobić w Donington, to zmniejszenie masy Skor­piona o 15 kg. W praktyce ograniczyliśmy się do no­wego zbiornika paliwa, za­stąpienia ciężkiej, stalowej ramy siedzenia kierowcy konstrukcją z włókna wę­glowego i jeszcze kilku in­nych tego typu zmian. Ta kosmetyka pokazuje, jak ogromny potencjał sportowy drzemie w tym motocy­klu. Prawdę mówiąc, nigdy nie myślałem o Skorpionie jako o motocyklu wyścigo­wym aż do momentu, w którym dwa miesiące przed wyścigiem w Donington Po­well i Korous poprosili mnie o zrobienie z niego motocy­kla na tor”.

Może tak, a mo­że nie, faktem jest jednak, że Pierce realizując kon­cepcję Powella użył dokład­nie tych samych wymiarów i geometrii do Skorpiona jak te, które stosował w jed­nocylindrowych wyścigów­kach konstruowanych przez Tigcraft. Podczas realizacji budowy prototypu nastąpi­ło zamieszanie wynikłe ze zmiany napędu – zrezygno­wano z 81-konnego silnika Rotaxa na rzecz Yamahy XTZ 660. Nim to jednak na­stąpiło, zmarnowano kilka tygodni na dyskusje nad nowym źródłem napędu. Osta­tecznie Pierce przekonał Korousa, że silnik Yamahy będzie lepiej odpowiadał profilowi Skorpiona w pro­dukcji seryjnej.

Projekt uj­rzał zielone światło dopiero na cztery tygodnie przed wyścigiem. Jednak Pierce już znacznie wcześniej wy­brał dostawcę silnika – Ru­ssell Savory z firmy HS Per­formance od ponad roku współpracował z Tigcra­ftem i od początku poprzed­niego sezonu miał silnik Yamahy XTZ z wtryskiem paliwa, który rozwijał 67 KM przy 8250 obrotach, choć ogranicznik odcinał dawkę paliwa dopiero przy 9000 obr./min. Subiektyw­nie oceniając, to moc ta jest bardzo płynnie rozłożona w całym zakresie obrotów z trochę większym margi­nesem powyżej 5000 obr./min.

Ta elastyczność silnika jest naprawdę po­trzebna, ponieważ jazdy Skorpionem w Brands uja­wniły duże różnice przeło­żeń w standardowej pięciobiegowej skrzyni Yamahy. ,,Jedynka” jest zbyt niska, aby używać jej kiedykol­wiek – lepiej wystartować z „dwójki”, korzystając z bardzo płynnie pracujące­go sprzęgła, oszczędzając w ten sposób czas na zmia­nę biegu. Silnik jest tak elastyczny, że można prze­jechać pełne okrążenie toru w Brands z tylko ośmioma zmianami biegów. Przy okazji wychodzi na jaw kompromis ukryty w charakterystyce wtrysku, wynikły z braku dobrze ze­stopniowanej skrzyni bie­gów. Brak dużych różnic w rozwijanych mocach po­woduje, że nie trzeba tak często dokręcać niższego biegu do maksimum, jak to zazwyczaj robi się w ciasno zestopniowanych skrzy­niach.

Jednakże, jeżdżąc z ,,kodeksowymi” prędkościa­mi po Brands w oczekiwa­niu aż Bridgestony nabiorą odpowiedniej temperatury, przekonałem się, jak do­skonałym motocyklem mo­że okazać się Skorpion w normalnej szosowej eksplo­atacji. Pozycja kierowcy jest dobrze przemyślana i dzię­ki temu, na tym bezsprzecznie małym motocy­klu (rozstaw osi 1360 mm), nawet tak wysoki kierowca jak ja czuje się naprawdę wygodnie. Motocykl ten byłby jeszcze bardziej prze­stronny, gdyby nie specjal­ne siedzenie zastosowane w moim egzemplarzu, któ­re miało pomóc w przenie­sieniu części masy Mike’a Edwardsa na koło przednie.

Silnik XTZ pracu­je naprawdę płynnie: nawet na wysokich obrotach nie ma wibracji. Tak więc wa­łek wyrównoważający, na­pędzany kołami zębatymi, spełnia swoje zadanie. Brak dużych owiewek, na­wet w tym sportowym wy­daniu, czyni motocykl bar­dzo płynnym i to nie tylko w wyglądzie, ale również w sposobie, w jaki daje się on prowadzić. Ten moto­cykl jest zbudowany do jazd po krętych górskich, wą­skich polnych drogach, a nawet po ulicach miast, wszędzie tam, gdzie ma­newrowość i komfort idą w parze dając poczucie bezpieczeństwa i radość z jazdy.

Prototyp szosowej wersji Muz był wyposażony w widelec Yamahy TZR 250 i amortyzator tylny Tech 2000. Do wyścigów zostały one zastąpione przez wide­lec typu upside down firmy Ohlins, taki jak stosowany w Ducati Supermono, i tyl­ne zawieszenie produkowa­ne przez Koni. Oba zawie­szenia zmodyfikował ostatecznie Maxton. Całkowita masa motocykla (bez pali­wa) wynosi 135 kg. Jednak­że to wszystko może być jeszcze poprawione.

To sa­mo odnosi się do układu kierowniczego: aby spra­wić, by Muz łatwiej składała się w zakręty, Mike pod­niósł tylną część motocykla o 5 mm, zmniejszając tym samym efektywne pochyle­nie kolumny kierownicy, ale jednocześnie zastoso­wał 40-milimetrowe przesunięcie przedniego widel­ca. To musiało spowodo­wać, że motocykl składał się natychmiast w każdy zakręt. W Brands kombina­cja z bardziej stromym wi­delcem i tylko 85 mm wy­przedzenia osi kolumny spowodowały, że MuZ była niesamowicie szybka na za­krętach.

Układ hamulcowy, dzięki zastosowaniu kombi­nacji AP/Bremo na przed­nim kole, jest bardzo sku­teczny. Najnowsze dwu­tłoczkowe zaciski AP spra­wiają wrażenie drewnianych, ale daj sobie trochę czasu i kilka dodatkowych metrów hamowania, a na pewno do nich przywyk­niesz. Najlepszym rozwią­zaniem dla Skorpiona, i to nie tylko z powodu diety od­chudzającej, wydaje się być 320-milimetrowa tarcza z czterotłoczkowym zaci­skiem. Takie rozwiązanie, moim zdaniem, powinno być zastosowane w motocyklu szosowym.

Ogromną siłę hamowania daje również sam silnik. Niejeden z mło­dych kierowców będzie mu­siał do niej przywyknąć. To był pierwszy raz, kie­dy zdarzyło mi się wypróbo­wać nową pięciozaworową jednostkę napędową z wtry­skiem paliwa. Nie jest ona tak silna jak przodujący ry­wale, ale ma olbrzymi mo­ment i przyzwoite osiągi w całym zakresie obrotów. Jest to głównie wynikiem kompromisu, jaki narzucała standardowa skrzynia bigów. Obecnie w pięciozawo­rowym silniku użyto tłoka Mahle, który umożliwia uzy­skanie stopnia sprężania 11:1, popychaczy Carrillo, sztywniejszych sprężyn i krzywek Megacycle. Największym osiągnięciem jest bez wątpienia układ wtrysku paliwa Weber Alpha.

Powie­trze chłodzące jest zasysane przez otwory w przednich owiewkach pod lampą. Savory twierdzi, że można uzy­skać jeszcze wiele mocy ze sprężania powietrza w prze­wodach dolotowych, tak jak zastosowało to Ducati. Cały układ jest całkowicie kontro­lowany poprzez cztery czuj­niki, a także przez sondę lambda, która podaje tempe­raturę gazów wylotowych i za pomocą różnej barwy kontrolek informuje kierow­cę, na jakiej (ubogiej czy bo­gatej mieszance), aktualnie pracuje silnik.

Osobny prze­łącznik umożliwia kierow­cy wybór jednego z dwóch programów określających wtrysk paliwa. Muz powi­nien rozważyć w przyszło­ści zastosowanie układu wtrysku paliwa w normal­nym Skorpionie z opcją programów na miasto i krótkie wypady weeken­dowe. Wtrysk zapewnia za­wsze optymalny moment i moc, dostosowane do wa­runków wybranych przez kierowcę.

KOMENTARZE
Alan Cathcart

Recent Posts

CFMOTO 1000MT-X. Chińskie motocykle już niczego nie kopiują

W ostatnich latach Chińczycy wykonali ogromny postęp w kwestii motoryzacji. Jednym z najciekawszych przykładów wykorzystania…

10 kwietnia 2026

MotoGP: Aleix Espargaro kontuzjowany! Czy to koniec jego kariery jako testera Hondy?

Czy to już koniec kariery testera dla Aleixa Espargaro? Poważny wypadek podczas kwietniowych testów w…

10 kwietnia 2026

Motocykle dla oszczędnych – tanie w zakupie i tanie w eksploatacji

Żyjemy w czasach, kiedy miasta są przepełnione, a przy wystarczająco nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wykres cen…

8 kwietnia 2026

Rynek motocykli w Polsce – marzec z wynikiem, jakiego jeszcze nie było

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego opublikował dane dotyczące rejestracji nowych motocykli i motorowerów w marcu. Wiosenna…

8 kwietnia 2026

Prawo jazdy na motocykl. Którą kategorię wybrać i jak nie przepłacić?

Chcesz zrobić prawo jazdy na motocykl i zastanawiasz się, od czego zacząć? Lepiej dobrze się…

8 kwietnia 2026

Ardie RBU 503 Noris. Maszyna z długą podwarszawską historią

W polskich warunkach niezbyt często zdarza się, żeby można było w pełni, w sposób udokumentowany,…

8 kwietnia 2026