Żużel? To jakiś dziwny sport: motocykle, które właściwie nie są motocyklami, zamknięty i ekstremalnie wąski „rynek”, wyalienowane środowisko specjalistów od jazdy wyłącznie w lewo… Jaki sens pisać o nim w gazecie motocyklowej? Widzę ten sens i – choć zajmuję się speedwayem zawodowo, przez co mogę mieć nieco nieobiektywne podejście – postaram się wyjaśnić, dlaczego.REKLAMA To […]

Żużel? To jakiś dziwny sport: motocykle, które właściwie nie są motocyklami, zamknięty i ekstremalnie wąski „rynek”, wyalienowane środowisko specjalistów od jazdy wyłącznie w lewo… Jaki sens pisać o nim w gazecie motocyklowej? Widzę ten sens i – choć zajmuję się speedwayem zawodowo, przez co mogę mieć nieco nieobiektywne podejście – postaram się wyjaśnić, dlaczego.


REKLAMA

Żużel - sport, który kręci

To jasne, że pewnie większość rajdowców, motocrossowców czy po prostu motocyklistów nie wsiada w wolnej chwili na motocykl żużlowy, żeby pokręcić kółka. Za duża specjalizacja. Ale w drugą stronę to działa! Żużlowcy nie są kosmitami, zamkniętymi w swoim światku. To pełnokrwiści motocykliści, którzy w środowisku siedzą bardzo mocno.

Motocykle przede wszystkim!

Przytłaczająca większość z nich uprawia motocross, traktując ten sport jako rozrywkę albo formę przygotowań do sezonu. Wielu wywodzi się z motocrossu i radzi sobie w nim naprawdę dobrze. Taki rodowód ma też najwybitniejszy polski żużlowiec w historii, Tomasz Gollob, który zawsze podkreślał, że MX to jego największa miłość. Żużlowcy regularnie przyjeżdżają na crossowe zgrupowania. Grigorij Łaguta był motocrossowym mistrzem Łotwy, a mistrz świata, Tai Woffinden, dwa lata temu zrobił nawet backflipa! Naprawdę ogarniają.

Bracia Dawid i Wiktor Lampartowie namiętnie upalają enduro i z powodzeniem startują w zawodach, łapiąc się w okolicach dwudziestki na „Megawacie”. Śmigają też na pitbike’ach, tak jak nasz aktualny wicemistrz świata, Patryk Dudek. Kilku ma nakedy, motocykle szosowe, choppery albo turystyki. Te przykłady można mnożyć, ale podam dwa z innej beczki.

Żużel, przyciąga jak magnes

W 2013 r. podczas finału MotoGP w Walencji Valentino Rossi zaprosił do swojego boksu Krzysztofa Kasprzaka. Zdradził, że interesuje się żużlem i śledzi mistrzostwa świata. Wszystkie rundy Grand Prix ogląda Tadeusz Błażusiak i często w trakcie komentowania zawodów dostaję sms z Andory o treści: „Piękny turniej, ostro idą, ale Lindgren to wygra, pozdrów polskich kibiców”. To bardzo miłe. Obaj – Rossi i Taddy – otwarcie przyznają, że chcieliby kiedyś spróbować swoich sił na żużlu. Ten sport naprawdę kręci! W ubiegłym roku na żużlówkę usiadł czterokrotny uczestnik Dakaru, Kuba Piątek. Było wesoło. John McGuinness też jeździł na żużlu! Speedway (dyscyplina FIM) bezspornie jest istotną częścią sportu motocyklowego.

Żużel - sport, który kręci!

Czemu speedway rozpala wyobraźnię największych kozaków motorsportu? Bo jest dziki, brutalny, ekscytujący i złowrogi. Czterech zawodników, cztery okrążenia – proste. Chwila tuż przed startem, kiedy stadion zamiera, jest wyjątkowa: koncentracja, silniki wkręcone na obroty, a przed zawodnikami tylko taśma i 40 metrów czarnego dojazdu do pierwszego łuku. Start. I zaczyna się to, co w żużlu najpiękniejsze – skok adrenaliny, którego nie można z czymkolwiek porównać i którego nie da się doświadczyć w żadnym innym sporcie.

Czy Oni są normalni?

Czterech wariatów puszcza sprzęgła, wchodzi w wiraż z prędkością 100 km/h i, dosiadając motocykli bez hamulców, walczy na łokcie. Wtedy czujesz, że na twoich oczach dzieje się coś wyjątkowego i prawdziwego. Minuta takiej walki generuje niewiarygodne emocje, dlatego w żużlu tak łatwo się zakochać. I Polacy go kochają. Szczerze. Stadiony są pełne, a speedway jest drugą, najchętniej oglądaną w naszym kraju dyscypliną. Powinniśmy to uszanować.

Mamy najlepszą ligę na świecie i organizujemy imprezy na najwyższym poziomie, najwspanialsze stadiony, obłędnych kibiców, najwyższą frekwencję na meczach i – przede wszystkim – najlepszą reprezentację na kuli ziemskiej. To nas podaje się w świecie za wzór. Na galach FIM reprezentują nas właśnie żużlowcy. To dzięki speedwayowi w świadomości Polaków istnieje choć jeden sport motocyklowy.

Żużel - sport, który kręci!

Pełne stadiony

Jasne, że na wielu płaszczyznach wymyka się on normalnym ocenom. To w końcu motocyklowy… sport drużynowy. Nieważne, czy stadion ma 20, 30 czy 50 tysięcy miejsc – na Grand Prix zawsze jest full. Rzesze Polaków uwielbiają speedway, który ma w naszym kraju jedną z piękniejszych tradycji wśród dyscyplin motorsportu. Mistrza Polski wyłania się od początku lat 30. XX wieku! To wielki kapitał.

Kto może rozdawać karty w tak szalonej grze, jeśli nie Polacy? A że spora część świata go nie zna albo nie rozumie? Co z tego? To jest nasze, sportowe dziedzictwo. Speedway jest jak kotlet schabowy albo seta pod śledzika – u nas rozumie się go najpełniej. Nasz polski, czarny sport.

Żużel - sport, który kręci!

Okiełznać bestię!

Motocykl żużlowy to bestia. Nie ma hamulców, skrzyni biegów, owiewek itp. 77 kilogramów napędzanych silnikiem na metanol (żłopiącym 100 litrów na 100 kilometrów) ze sztywnym zawieszeniem. Rwie do przodu jak szatan. Ludzie, którzy potrafią to okiełznać i na takim sprzęcie, w permanentnym uślizgu tylnego koła, walczyć o każdy centymetr toru, wciskając się w pół metra wolnej przestrzeni między bandą a rywalem, naprawdę zasługują na najwyższy szacunek. To sport dla wybranych, dla szalenie odważnych. Dla największych zakapiorów.

Wiem, jakim pismem jest Świat Motocykli i postaram się pisać o żużlu po ludzku, zrozumiale i ciekawie dla wszystkich. Jestem pewien, że to możliwe. Nikogo na siłę nie zaciągnę na stadion, ale jeśli ktoś kocha adrenalinę, lubi twardą, męską walkę na granicy ryzyka albo po prostu jara go szybkość – powinien zobaczyć speedway na żywo.

 

KOMENTARZE


REKLAMA
Polecane artykuły
Przez ostatnie lata miałem okazję rozmawiać z kilkoma zawodnikami z…
Jeszcze raz wyszło na to, że doświadczenie to podstawa w…