fbpx
A password will be e-mailed to you.

Pamiętacie chłopaka, który 2 lata temu zima pojechał samotnie motocyklem na Nordkapp?
Pisaliśmy o nim i jego ekstremalnej wyprawie w numerze 01/2019. Gdybyśmy tegorocznej wyprawy nie objęli patronatem medialnym, bylibyśmy bardzo źli na siebie…

Marek Suslik (MarcoPL) już wtedy postawił sobie znacznie bardziej ( o ile w ogóle takie może być) zadanie – wyprawa do najzimniejszych regionów świata – serca jakucji, gdzie temperatury zimą spadają grubo poniżej -50ºC. To jerst dopiero wyzwanie, biorąc pod uwagę, że wyprawa odbywa się na już zabytkowym motocyklu – Hondzie XL 600LM z 1987 roku, zwaną Elzą. Maszyna jeszcze przed wyprawa na Nordkapp wyposażona została w specjalne narty, wzorowane na wyposażeniu motocykl szwedzkiej armii i kilka innych modyfikacji. Przed wyjazdem na Wschód leciwy motocykl przeszedł gruntowny remont wszystkiego i kilka modyfikacji.

Motocyklowa wyprawa zimą. Sprzęt to podstawa

Do zadania Marek przygotowywał się bardzo starannie, bo tam już żartów nie ma. Jakakolwiek awaria sprzętu, czy niedyspozycja zdrowotna może skończyć podczas takiej wyprawy tragicznie. Już rok temu poleciał zimą do Jakucji sprawdzić, czy w ogóle taki wyjazd ma sens i jak się do niego zabrać. Przy tak ekstremalnie niskich temperaturach elektronika przestaje działać, akumulatory tracą swe właściwości, a olej silnikowy zamienia się gęsty smar. Lokalna ludność radzi sobie po prostu nie gasząc silników w silnikach swoich samochodów.

Śniegiem po oczach

O motocyklach nic nie wiadomo, bowiem nikt rozsądny zimą jednośladami tam nie jeździ. Marek jednak ma chyba niższy próg „rozsądności”, bo po wizji lokalnej postanowił jednak odbyć wyprawę.
Założenia były takie: po starcie 4 stycznia z Tychów trasa poprowadzi przez Kijów, Moskwę, Irkuck i Jakuck, a celem jest Ojmiakon. Ponad 11 000 km w jedną stronę! Jakuck to najzimniejsze miasto świata, a Ojmiakon jest najzimniejszym miejscem na ziemii. W tej liczącej 120 mieszkańców wsi odnotowano temperaturę poniżej -72ºC.
Start odbył się zgodnie z planem, Moskwę marek osiągnął bez problemu, trochę zawiedziony, że śniegu jakby mało i motocyklowe narty nie mają wiele do roboty.W momencie publikacji tekstu Marek zbliża się do Czelabińska, już za górami Ural – jednym słowem dotarł do Azji! Trzymamy kciuki za naszego podróżnika.


REKLAMA



REKLAMA


Jego zmagania z zimnem możecie śledzić na profilu fb : Marco PL, oraz White Wolf – Śniegiem po oczach
oraz bezpośrednio na mapie:Link do pozycji GPS

KOMENTARZE

REKLAMA